Wojna w Ukrainie. Brakuje leków. Minister zdrowia: Ostrzeliwują szpitale, potrzebujemy korytarza humanitarnego

- Ukraina potrzebuje utworzenia korytarza humanitarnego, który umożliwi dostarczanie leków do szpitali - powiedział ukraiński minister zdrowia. Wiktor Laszko podkreślił również, że Rosjanie wciąż ostrzeliwują szpitale.
Zobacz wideo W jaki sposób Rosjanie będą chcieli zdobyć Kijów?

Od początku wojny na Ukrainie w rosyjskim ostrzale zginęło ponad dwa tysiące osób cywilnych - poinformowała ukraińska służba ds. sytuacji nadzwyczajnych. W ciągu siedmiu inwazji Rosjanie zniszczyli setki obiektów infrastruktury transportowej, budynków mieszkalnych, szpitali i przedszkoli.

Ukraińskim ratownikom udało się uratować życie ponad 150 osobom, ugasić ponad 400 pożarów powstałych po ostrzale wroga oraz ewakuować pół tysiąca mieszkańców. "Zneutralizowano 416 obiektów wybuchowych" - czytamy w raporcie. Na służbie zginęło 10 ratowników, a 13 zostało rannych.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Wojna w UkrainieFundacji Siepomaga zebrała prawie 30 mln zł dla ofiar wojny w Ukrainie

"Ukraina potrzebuje utworzenia korytarza humanitarnego"

Minister zdrowia Wiktor Laszko poinformował, że Ukraina ma problemy z dystrybucją leków do aptek i szpitali w związku z rosyjską inwazją i chce stworzyć dla nich korytarz humanitarny. - Ukraina potrzebuje utworzenia korytarza humanitarnego, który umożliwi dostarczanie leków do szpitali - powiedział szef resortu zdrowia. Jak podkreślił, wciąż trwa ostrzał szpitali. Korytarz humanitarny to szczególny sposób wsparcia, który skierowany jest do osób potencjalnie objętych ochroną międzynarodową i znajdujących się w trudnej sytuacji, np. wojny. Pozwala na zorganizowanie bezpiecznego, chronionego i legalnego przemieszczania ludzi.

Wiktor Laszko poruszył również kwestię dostarczania tlenu pacjentom z koronawirusem, ale dodał, że na razie jest jeszcze wystarczająco dużo zapasów.

Adam NiedzielskiAdam Niedzielski: Przygotowaliśmy 120 szpitali i 7 tys. łóżek dla uchodźców

"Sytuacja jest ciężka, zaczyna brakować jedzenia w sklepach"

Wojna w Ukrainie trwa już siedem dni. W niektórych częściach kraju brakuje podstawowych produktów. "Apeluję do wszystkich mediów: chersońskich, obwodowych, krajowych, światowych" - napisał mer Chersonia Ihor Kołychajew, prosząc media, by "wykorzystały siłę czwartej władzy" i pomogły uzyskać zielony korytarz dla mieszkańców miasta. "By wywieźć rannych i zabitych, dostarczyć do miasta leki i jedzenie. Bez tego zginiemy" - stwierdził. Zielone korytarze to drogi, przez które ma następować szybki przepływ środków medycznych, żywności i innych niezbędnych towarów.

We wtorek pani Olena, która jest w Charkowie, przekazała w rozmowie z TVN24, że jest w kolejce do źródła po wodę, bo w sklepach jej nie ma. Przed nią w kolejce stało około 100 osób, dookoła było niebezpiecznie. W rozmowie z Onetem ks. Andrzej Ścisłowicz, który jest proboszczem w parafii w Zdołbunowie w Ukrainie, powiedział: - Sytuacja jest ciężka. Działania wojenne nas jak na razie omijają. Najbliższe zbombardowane miejsce jest około 150 km dalej. Większość mężczyzn wyjechała jednak z miasta i wstąpiła do wojska. Zostały kobiety, dzieci i emeryci. Zaczyna brakować jedzenia w sklepach. Przez wojnę przerwane są bowiem łańcuchy dostaw.

Więcej o: