Ukraina. Tragiczna sytuacja szpitali położniczych, jeden ostrzelano. "Nie zawsze schodzimy do schronów"

Szpital położniczy w Mariupolu został ostrzelany przez rosyjskie wojska - podała rada miejska w komunikatorze Telegram. "Nasi lekarze i tak pracują odważnie, szpital pracuje dalej! Rodzimy, operujemy, leczymy. I tak będzie dalej, niezależnie od wszystkiego. Dzisiaj urodziło się troje dzieci" - zacytowały lekarzy ukraińskie władze. W Odessie szpital położniczy działa, ale lekarze nie zawsze mogą zejść do schronów - jest to niemożliwe m.in. w trakcie operacji cesarskiego cięcia.

W nocy z wtorku na środę celem rosyjskich ataków stało się miasto Mariupol we wschodniej części Ukrainy. Według informacji podanych przez władze Ukrainy, rosyjscy żołnierze ostrzelali jeden ze szpitali położniczych. Mimo to lekarze znajdujący się w placówce nie zamierzają przerywać pracy.

Zobacz wideo Mieszkańcy Kijowa, w tym cudzoziemcy, ustawiają się w szeregu po broń do obrony ukraińskiej stolicy

"Nasi lekarze i tak pracują odważnie, szpital pracuje dalej! Rodzimy, operujemy, leczymy. I tak będzie dalej, niezależnie od wszystkiego. Dzisiaj urodziło się troje dzieci" - zacytowały lekarzy ukraińskie władze.

Bojczenko: Ostrzał się nie kończy. Nie możemy zebrać rannych

Jak podaje Agencja Reutera, bombardowanie miasta Mariupol trwało całą noc. Mer miasta Wadym Bojczenko zwrócił się do ukraińskiego sztabu generalnego o wsparcie zbrojne. - Dziś trwa ludobójstwo narodu ukraińskiego, z ludnością rosyjskojęzyczną włącznie. Niestety, dzisiaj oświadczamy, że wróg, który nadszedł, nie przyszedł z misją, którą deklaruje, ale przyszedł nas schwytać, zniewolić i zniszczyć. Nacierają bez przerwy. Doszło do całkowitego zniszczenia infrastruktury mieszkalnej, są zabici i ranni. - powiedział w ukraińskiej telewizji.

Bojczenko dodał, że z powodu niekończącego się ostrzału, nie ma możliwości zabrać rannych z ulic, domów i mieszkań.

Rosyjscy żołnierze w ChersoniuWojna w Ukrainie. Rosja: "Chersoń został przejęty"

W środę ukraińska policja poinformowała, że wraz z Siłami Zbrojnymi Ukrainy kontynuuje obronę miasta. "Walki o Mariupol trwają. Jednostki Gwardii Narodowej bronią miasta wraz z Siłami Zbrojnymi Ukrainy. Niszczone są przede wszystkim pojazdy i jednostki armii rosyjskiej" - podano w oświadczeniu.

Prezydent Białorusi Alaksandr ŁukaszenkaŁgarstwa Łukaszenki: Białoruś rozmieści więcej wojska przy granicy z Ukrainą

Sytuacja na wschodzie Ukrainy. Blisko 40 tysięcy ludzi bez prądu i jedzenia

Minister spraw wewnętrznych Ukrainy Denys Monastyrski poinformował w środę, że prawie 40 tys. ludzi we wschodniej części Ukrainy pozbawionych jest prądu i jedzenia, a strona rosyjska nie pozwala na ewakuację.

"Obecnie sytuacja humanitarna na wschodzie kraju jest trudna. Szczególnie konieczna jest ewakuacja ludzi z miast Wołnowacha, Sartana i Tałakiwka, gdzie toczą się intensywne działania wojenne" - przekazał minister na Facebooku MSW Ukrainy.

Wojna w Ukrainie. Dramatyczna sytuacja szpitali w kraju. "Nie zawsze możemy zejść do schronów"

Na terenie całej Ukrainy szpitale stają na wysokości zadania, aby wykonywać swoją pracę mimo dramatycznych warunków spowodowanych trwającą inwazją wojsk rosyjskich. O bardzo trudnej sytuacji szpitala położniczego w Odessie przekazał w rozmowie z TVN 24 lekarz Serhij Mazur. 

 - Teraz nasz szpital położniczy ma sto pięćdziesiąt łóżek, a mamy teraz 80 kobiet w ciąży, po porodzie. I 45 noworodków - przekazał. Zaznaczył, że gdy są alarmy przeciwlotnicze, pacjentki i małe dzieci trzeba przenosić do piwnicznego schronu. Ale nie da się w nim zrobić m.in. operacji cesarskiego cięcia. - Czyli wy, lekarze, nie ewakuujecie się wtedy do schronu? - dopytywała dziennikarka prowadząca rozmowę. - Nie, nie ewakuujemy się, nie zawsze możemy zejść do schronów. Operujemy, taki zawód - przyznał. Zaapelował też o pomoc humanitarną.

Z kolei w szpitalu we Lwowie, jedna z kobiet z innego kraju urodziła dziecko. Tuż po porodzie (cesarskie cięcie), w mieście ogłoszono alarm przeciwlotniczy. Mama i jej nowo narodzony syn musieli zostać szybko przemieszczeni do schronu. Jak poinformował portal Suspilne,''urodził się zdrowy chłopczyk, waży 3,250 kg, ma 50 cm wzrostu''.

Minister poinformował również, że rząd utworzył już centrum koordynacyjne zapewniające żywność, wodę, leki i paliwo. Trwają działania logistyczne mające zorganizować "ciężarówki humanitarne" do miast które ich najbardziej potrzebują.

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule.

Specjalne wydanie gazety po ukraińsku dla osób, które uciekają przed wojną. Możesz je pobrać bezpłatnie tutaj.

Więcej o: