Gen. Różański: Nie wierzę, że otoczenie Putina będzie się bezczynnie przyglądać temu, co się dzieje

Władimir Putin nie spodziewał się takiego oporu Ukraińców. Nie wziął też pod uwagę ogniwa, które łączy, a nie dzieli swoją społeczność, czyli prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Czy Charków jest miastem strategicznym? Czy ktoś powstrzyma przywódcę Rosji? O tym i o obecnej sytuacji na granicy polsko-ukraińskiej opowiedzieli goście niedzielnego wydania Porannej Rozmowy Gazeta.pl.
Zobacz wideo Powtórka wydania specjalnego Porannej Rozmowy Gazeta.pl (27.02)

W specjalnym wydaniu Porannej Rozmowy Gazeta.pl gośćmi Jacka Gądka był prezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints gen. Mirosław Różański, Kamil Wyszkowski z UN Global Compact Network Poland oraz dziennikarka Outriders Julia Alekseeva. Nie jest tajemnicą, że Władimir Putin nie spodziewał się takiego oporu Ukraińców. Według ekspertów i brytyjskiego wywiadu jego wojska nie zrealizowały zamierzonych celów, co więcej, odnoszą znaczące straty. Przywódca nie wziął pod uwagę również ważnego czynnika. Jakiego? - Postawy społeczeństwa Ukrainy budowanej przez postawę prezydenta Zełenskiego, który zrezygnował z pomocy dotyczącej schronienia i opuszczenia Kijowa. Jest tym, który broni swojej ojczyzny. On wspiera i buduje morale żołnierzy i ludności cywilnej - odpowiedział gen. Mirosław Różański.

Według Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii Władimir Putin robi wszystko, aby ukryć przed obywatelami szczegóły sytuacji w Ukrainie. Jak donosi wywiad, władze miały ograniczyć dostęp do kilku platform mediów społecznościowych. Na aspekt propagandowy zwraca uwagę również gen. Mirosław Różański. - Nie mówi się już o tysiącach poległych, nie mówi się o tym, że jest to walka zbrojna, tylko mówi się, że wspierane są republiki separatystyczne - powiedział w Porannej Rozmowie. - Warto zwrócić uwagę na zdezorientowanych żołnierzy rosyjskich, którzy mówią, że myśleli, że są na ćwiczeniach. Myśleli, że to są kolejne etapy ćwiczeń - dodał. Czego możemy się jeszcze spodziewać po Rosji? Nie możemy mówić o racjonalnych działaniach, bo "cztery dni temu, rano w czwartek, skończyło się wszystko to, co racjonalne"

Zapraszamy do obejrzenia całej rozmowy.

Czy Charków jest strategiczny? - Na pewno tak, pamiętajmy, że jest to miasto regionu silnie uprzemysłowionego - wyjaśnia gen. Mirosław Różański. - To jest miasto, które jest drugie co do wielkości. Duży ośrodek administracji, ale i również akademicki. Teraz mamy informacje o wkroczeniu oddziałów lekkich, ale też są komunikaty kierowane do społeczeństwa, aby nie wychodzić z domów, że będą podejmowane działania. Myślę, że to nie jest ostatni akord w kwestiach związanych z Charkowem. - stwierdził generał. - Będziemy świadkami kolejnych walk, które będą toczone na podobieństwo tego, co się dzieje w Kijowie - podsumował.

Warto też zwrócić uwagę na Białoruś, która - według eksperta - odgrywa w konflikcie niebagatelną rolę. - Co prawda, mówi się, że wojska białoruskie nie weszły na teren Ukrainy, ale zapewniły możliwość uderzenia od północy. Białoruś jest współwinna tej tragedii i Białoruś musi ponosić konsekwencje - stwierdził gen. Mirosław Różański.

- Nie wierzę, że otoczenie Putina będzie się bezkrytycznie przyglądać temu, co dzisiaj się dzieje, co jest wielką tragedią dla rodzin poległych żołnierzy - zdradza ekspert. - To są może naiwne domniemania, ale chyba na Putina będzie wywierany nacisk i liczę na to, że tak się stanie. Chodzi o jego najbliższe otoczenie, które zaczyna tracić pieniądze poprzez sankcje i zablokowanie aktywów. Również gospodarka rosyjska, jeśli zostaną utrzymane te sankcje, będzie ulegała totalnej ruinie.

Na granicy polsko-ukraińskiej pojawiają się komplikacje. - Problem polega na tym, że po stronie polskiej są przepuszczane niewielkie grupy uchodźców, natomiast po stronie ukraińskiej mamy czekające tłumy, które wstrzymują pogranicznicy z Ukrainy i odprawiają bardzo powoli. Z czego to wynika? Względy bezpieczeństwa. Nie zmienia to faktu, że trzeba być przygotowanym na tą falę, która już stoi, niektóre osoby od 35 godzin - relacjonuje Kamil Wyszkowski z UN Global Compact Network Poland.

- Na przejściu granicznym jest cały czas przypływ ludzi. Ludzie jadą pociągami z Lwowa i Kijowa jak "szproty w słoiku". Wczoraj przyjechał pociąg, w którym było 1800 ludzi. Na miejscu jest setka wolontariuszy, którzy przyjeżdżają z Polski, ale również z Czech, Niemiec. Można zjeść, można się napić się, odpocząć i od razu dojechać do miejsca docelowego. Wszystko jest bardzo dobrze zorganizowane - dodaje dziennikarka Outriders Julia Alekseeva.

Mieszkańcy Ukrainy w schronieWojna w Ukrainie. Tragiczny bilans ofiar. Atak na rodzinę z dziećmi

Więcej informacji ze świata i kraju znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

***

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule:

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Więcej o: