Wojna w Ukrainie. Płonie magazyn ropy pod Kijowem. Nakaz uszczelniania okien w stolicy

40 kilometrów od Kijowa płonie skład ropy naftowej, który został trafiony rosyjskim pociskiem balistycznym. Władze Kijowa nakazały zamykać okna i uszczelniać je mokrymi tkaninami.

Burmistrzni Wasylkowa Natalia Balasynowicz poinformowała, że miasto zostało ostrzelane pociskami balistycznymi. Rakiety trafiły w magazyn ropy naftowej, który natychmiast zapłonął. 

"Okoliczna ludność wymaga pilnej ewakuacji" - napisał ukraiński reporter Illia Ponomarenko i dodał, że to "katastrofa ekologiczna". 

Wasylków znajduje się ok. 40 kilometrów od Kijowa. Po kilku godzinach władze regionu podały, że strażacy nie mogą przystąpić do gaszenia pożaru widzianego nawet ze stolicy, bo trwają walki o lotnisko w mieście. Jednocześnie poinformowano, że odcięto dopływ gazu.

Niedługo po ataku władze Kijowa wezwały mieszkańców do szczelnego zamknięcia okien. Przedstawiono również listę rzeczy, które można zrobić, by zmniejszyć ryzyko ekspozycji na trujące opary. Zarekomendowano, by:

  • Nie wychodzić z domu;
  • Jeśli konieczne jest otwarcie okna, zasłonić go mokrą tkaniną i wymieniać ją regularnie;
  • Postawić w domu naczynia z wodą, by zwiększyć wilgotność;
  • Używać klimatyzacji i oczyszczaczy powietrza;
  • W przypadku poczucia zapachu gazu założyć mokrą maskę i uszczelnić okna i drzwi mokrymi tkaninami;
  • Przyjmować więcej płynów (2-3 litry dziennie dla osoby dorosłej), zwłaszcza wody słonej i alkalicznej. Ograniczyć napoje gazowane;
  • Wziąć prysznic, przepłukiwać nos i gardło kilka razy dziennie. 

Rosyjskie wojska bombardują Kijów i Charków. W obu miastach słychać potężne eksplozje, wyją też syreny alarmowe. W ostatnich godzinach ukraińscy politycy ostrzegali, że Rosja może rozpocząć bardzo intensywny ostrzał stolicy kraju.

Sytuacja w Kijowie

Syreny alarmowe zawyły w Kijowie tuż przed północą miejscowego czasu. Po tym jak dobę wcześniej Rosjanom nie udało się zdobyć miasta za pomocą czołgów, teraz bombardują je z powietrza. Według relacji obecnych na miejscu dziennikarzy miastem wstrząsnęły co najmniej dwie potężne eksplozje, jedna z nich prawdopodobnie w rejonie jednego z mostów.

Część mieszkańców uciekła do schronów, inni koczują w piwnicach czy podziemnych parkingach, a tłumy spędzają kolejną noc na stacjach metra. W ciągu dnia na ulicach Kijowa ustawiały się długie kolejki chętnych po broń.

Wcześniej rosyjska artyleria miała ostrzelać szpital w Kijowie, gdzie leczono dzieci chore na raka. Zginęło co najmniej jedno dziecko. Ostrzeliwano też dworzec kolejowy, a pociągi wstrzymały kursowanie.

Więcej o: