Ambasadorka USA ostrzega: Putin rości sobie prawa do terytoriów byłego imperium, w tym Polski

Ambasadorka USA przy ONZ powiedziała, że uznanie separatystycznych "republik" w Donbasie i Ługańsku jest próbą stworzenia pretekstu do inwazji. Linda Thomas-Greenfield podkreśliła, że Władimir Putin rości sobie prawo do terytoriów byłego imperium rosyjskiego, co dotyczy nie tylko Ukrainy.

W poniedziałek w nocy na wniosek Ukrainy zwołana została Rada ONZ. - Ten ruch prezydenta Putina jest w oczywisty sposób podstawą do próby wykreowania pretekstu dla dalszej inwazji Ukrainy - powiedziała ambasadorka USA w nawiązaniu do poniedziałkowej decyzji Putina o uznaniu separatystycznych, samozwańczych "republik" Doniecka i Ługańska.

Zobacz wideo Grozi nam wojna Rosja-NATO? Sikorski: Nie sądzę, żeby Putin się na to odważył

Ambasadorka USA przy ONZ o Rosji: Putin chce, by świat wrócił do czasów przed Narodami Zjednoczonymi

Linda Thomas-Greenfield odniosła się także do samego przemówienia prezydenta Rosji. Zauważyła, że z jego wypowiedzi można wywnioskować, że polityk rości sobie prawo do terytoriów całego byłego imperium rosyjskiego, w tym także byłego ZSRR.

- To dotyczy całej Ukrainy. To dotyczy Finlandii, to dotyczy części Polski i Turcji - mówiła Thomas-Greenfield. Następnie dodała, że Władimir Putin rzuca tym samym wyzwanie całemu porządkowi międzynarodowemu. Ambasadorka ostrzegała, że kraje znajdujące się najbliżej granicy z Ukrainą muszą przygotować się nawet na miliony uchodźców, którzy będą szukali schronienia w Europie.

- Putin chce, by świat wrócił do czasów przed Narodami Zjednoczonymi, do czasów, kiedy imperia rządziły światem. W tym momencie nikt nie może stać z boku. Musimy jasno określić, że atak na Ukrainę jest atakiem na suwerenność każdego członka ONZ i że będzie on oznaczał szybkie i dotkliwe konsekwencje - powiedziała dalej.

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Czołg na terenie DonieckaRosja wkracza do Donbasu. Kolumny czołgów i transporterów [WIDEO]

Konflikt Rosja-Ukraina. "Który spośród obecnych tu członków będzie następny?"

Najbardziej emocjonalne było wystąpienie dyplomaty z Ukrainy. - Narody Zjednoczone są chore. To po prostu fakt. Zostały zainfekowane wirusem rozsiewanym przez Kreml. To, czy się mu poddamy, leży w rękach członków - powiedział ambasador Ukrainy przy ONZ Serhij Kyslyca. Dodał też, że Putin skopiował "słowo po słowie" dekret, który został wydany przez Kreml po inwazji na Gruzję w 2008 roku. - Który spośród obecnych tu członków będzie następny? Jesteśmy na naszej ziemi. Nie boimy się nikogo i niczego. Nikomu nie jesteśmy nic winni. I nie oddamy nikomu niczego - podkreślił ukraiński dyplomata.

Następnie głos zabrał rosyjski ambasador, który prowadził obrady ze względu na przewodnictwo Rosji w Radzie ONZ. Wasilij Nebenzia winą za kryzys obarczył ukraińskie władze i państwa zachodnie, czym wpisał się w retorykę Putina. Zarzucił Ukrainie bombardowanie cywilów w Donbasie i zaznaczył, że uchodźcy z Ukrainy zbiegają do Rosji, a nie Europy (w ostatnich dniach z Doniecka i Ługańska przeprowadzono obowiązkową ewakuację kobiet i dzieci).

Mariusz BłaszczakBłaszczak o "poważnych sankcjach". Przywołał słowa Lecha Kaczyńskiego

Poza ambasadorką USA działania Rosji potępili także przedstawiciele Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Norwegii, Irlandii, Albanii, Brazylii, Meksyku, Kenii, Gabonu czy Ghany. Dyplomaci zauważali, że jeszcze w czwartek Rosja zapewniała na forum Rady ONZ o konieczności realizacji tzw. porozumień mińskich, a jej poniedziałkowe decyzje są ich pogwałceniem. Chiny i Indie wyraziły zaniepokojenie sytuacją na Ukrainie i wezwały do dyplomatycznego rozwiązania sporu.

Więcej o: