Rosja może zaatakować Ukrainę od strony Mariupola. Wojsko szkoli cywili. Mieszkańcy: Nie cofniemy się

Eksperci wskazują, że ewentualna inwazja Rosji na Ukrainę miałaby zacząć się od ataku na Odessę i Mariupol. Wojskowi i mieszkańcy drugiego z miast zapowiadają, że są gotowi. - Żaden z nas nie rozważa nawet możliwości wycofania się - mówi jeden z żołnierzy. - Chcemy, by świat wiedział, że to nasza ziemia, nasze rodzinne miasto i że nie wyjeżdżamy - podkreśla aktywistka z Mariupola.

Portowe miasto Mariupol leży we wschodniej Ukrainie, nad Morzem Azowskim. Oddziela tereny kontrolowane przez wspieranych przez Rosję separatystów na wschodzie Ukrainy od okupowanego Półwyspu Krymskiego. Gdyby Moskwa zajęła Mariupol, zyskałaby lądowy korytarz łączący Rosję z zaanektowanym w 2014 r. Krymem.

Eksperci uważają, że rosyjska inwazja na Ukrainę miałaby rozpocząć się od strony morza, od ataków z użyciem okrętów desantowych, a celami byłyby właśnie Mariupol i Odessa. Mówił o tym Kyryło Budanow, naczelnik głównego zarządu wywiadu ministerstwa obrony Ukrainy, w rozmowie z Agencją Reutera. Podobne scenariusze przedstawiły m.in. brytyjskie dzienniki "Financial Times" i "The Guardian".

W styczniu 2015 roku na dzielnicę mieszkalną Mariupola spadły pociski artyleryjskie prorosyjskich rebeliantów. Zabiły 29 mieszkańców, zraniły 92.

Zobacz wideo Co jest celem Rosji? Gen. Pacek: Zdobyć Ukrainę

Wołodymyr Zełenski w Mariupolu: Nie cofniemy się, mamy niezłomnych żołnierzy

W środę 16 lutego Mariupol odwiedził prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Wizytę złożył z okazji Dnia Jedności obchodzonego w związku z zagrożeniem ze strony Rosji. Właśnie tę środę eksperci wskazywali jako możliwy dzień pierwszego ataku ze strony Rosji. Prezydent podkreślił, że dzięki siłom zbrojnym Ukraina jest gotowa przezwyciężyć wszelkie zagrożenia. Zapowiedział, że jego kraj nie cofnie się i nie ustąpi, bo jest zjednoczony niezłomnością zołnierzy - podała Informacyjna Agencja Radiowa.

Władimir PutinW sobotę ćwiczenia nuklearne pod okiem Putina. Zapowiedziano wystrzały

Mariupol. Żołnierze i aktywiści zapewniają: Jeśli Rosja zaatakuje, będziemy walczyć

Gotowość zapewniają także sami żołnierze i działacze społeczni. - Jesteśmy przygotowani na ewentualną inwazję Rosji. Żaden z nas nie rozważa nawet możliwości wycofania się - za naszymi plecami mamy swoje rodziny, swoje domy - powiedział 29-letni Dawyd, stacjonujący w pobliżu półmilionowego Mariupola żołnierz Sił Zbrojnych Ukrainy, którego cytuje Polsat News za PAP.

- Jakiekolwiek zmiany na froncie szybko aktywizują wielu mieszkańców - przekazał "Gazecie Wyborczej" wolontariusz Dmytro Czyczera. Dodał, że w mieście działa sztab obrony, jednoczący kilka organizacji społecznych - ludzi pomagających armii i organizujących obronę terytorialną.

Kolejna działaczka Hałyna Odnoroh stwierdziła, że co najmniej 30 proc. mieszkańców Mariupola na pewno będzie walczyć. Znajomi kobiety dołączają do obrony terytorialnej, a jej córka służy w Siłach Zbrojnych Ukrainy.

Więcej wiadomości ze świata znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Ukraińskie wojsko na pozycjach w regionie Doniecka, 4 lutego 2022Separatyści oskarżają o ostrzał, Kijów odpowiada: Pociski trafiają w domy

Inna aktywistka Kateryna Suchomłynowa współpracuje z ukraińskim Czerwonym Krzyżem i pełni pieczę nad ochotnikami gotowymi do pomocy żołnierzom i miejscowej ludności. - Pomoc medyczna jest teraz wysyłana z Niemiec i Polski, co pomaga nam szkolić miejscowych w udzielaniu pierwszej pomocy na wypadek kolejnej wojny - powiedziała amerykańskiej gazecie "The Philadelphia Inquirer". - Nie jesteśmy tak bezradni jak w 2014 roku - podkreśliła. Zaznaczyła też, że mieszkańcy nie uciekną, jeśli dojdzie do walk. - Chcemy, by świat wiedział, że to nasza ziemia, nasze rodzinne miasto i że nie wyjeżdżamy - powiedziała stanowczo, ze łzami w oczach.

Ćwiczenia wojskowe na Białorusi, luty 2022 r.Litwa. Prezydent o wojskach na Białorusi: Potencjalne zagrożenie m.in. dla Polski

Więcej o: