Eskalacja napięcia wokół Ukrainy. Szef NATO do Rosji: Nie życzymy sobie takiego świata

- Rosja chce cofnąć czas, z powrotem ustanowić porządek świata, w którym mocarstwa mogły decydować co mogą, a czego nie mogą robić ich sąsiedzi - powiedział szef NATO Jens Stoltenberg. - A my nie życzymy sobie takiego świata. Chcemy świata, w którym niepodległe, suwerenne kraje mogą podejmować niezależne, swobodne i demokratyczne decyzje - podkreślił.
Zobacz wideo Czy czeka nas czas ciągłych napięć na linii Rosja-reszta świata? Gen. Pacek wyjaśnia

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg mówił w TVP Info, że nie ma pewności, co wydarzy się w ciągu najbliższych kilku dni i tygodni, jeśli chodzi o konflikt wokół Ukrainy. - Wiemy natomiast, że Rosja dokonała największej koncentracji swoich oddziałów wokół Ukrainy, od czasów zimnej wojny. Jesteśmy też świadkami nacechowanych groźbami wypowiedzi Rosji i znamy również historię tego typu zachowań ze strony Rosji, która używała już wcześniej siły wobec Ukrainy - powiedział.

Szef NATO przyznał również, że Sojusz nie odnotował żadnego wycofania wojsk rosyjskich z terenów wokół Ukrainy lub deeskalacji. Jak podkreślił, Rosja nadal zachowuje zdolności i ma siłę do ataku na Ukrainę, praktycznie bez ostrzeżenia. - Czy to zrobi? Nikt nie jest w stanie tego powiedzieć z całą pewnością - stwierdził. Jens Stoltenberg podkreślił, że NATO "zdecydowanie wzywa Rosję do nieużywania siły, czy to w formie pełnej inwazji, czy też mniejszych ataków militarnych". - Rosja powinna usiąść do stołu i zaangażować się w sensowny dialog z NATO i jego sojusznikami - dodał.

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Tak Putin może zaatakować Ukrainę. Brytyjskie ministerstwo pokazało mapęTak Putin może zaatakować Ukrainę. Brytyjskie ministerstwo pokazało mapę

Szef NATO: Rosja chce cofnąć czas

Pytany o to, co Rosja chce osiągnąć atakując Ukrainę, Stoltenberg odparł, że Rosja "chce cofnąć czas, z powrotem ustanowić porządek świata, w którym mocarstwa mogły decydować co mogą, a czego nie mogą robić ich sąsiedzi". Jego zdaniem, świadczy o tym projekt traktatu w sprawie bezpieczeństwa, którego zawarcie Rosja zaproponowała Stanom Zjednoczonym. - W jasny sposób pokazuje on, że żaden kraj w przyszłości nie mógłby przystąpić do NATO. Rosja więc pozbawia te kraje prawa do wyboru własnej drogi. Ponieważ mielibyśmy podpisać porozumienie z Rosją, na mocy którego dziś Ukraina, a w przyszłości być może Finlandia czy Szwecja, o ile postanowią złożyć wniosek o członkostwo, nigdy nie będą mogły zostać członkami NATO - zaznaczył. 

- A my nie życzymy sobie takiego świata. Chcemy świata, w którym niepodległe, suwerenne kraje mogą podejmować niezależne, swobodne i demokratyczne decyzje - mówił sekretarz generalny NATO.

Wyjątkowa skala ostrzału w Donbasie 17 lutegoWyjątkowe 28 ostrzałów w pół dnia w Donbasie

Blinken: Rosyjska inwazja możliwa w najbliższych dniach

Wcześniej szef amerykańskiej dyplomacji Antony Blinken ostrzegł, że w najbliższych dniach może dojść do ataku Rosji na Ukrainę. Jak mówił na forum ONZ - wbrew deklaracjom - Moskwa nie zmniejszyła ilości żołnierzy, a obecnie na granicy z Ukrainą przebywa około 150 tysięcy wojskowych.

Zdaniem ministra, Rosja tylko czeka na pretekst, by rozpocząć walki. Tym pretekstem może być - według niego - sfabrykowany terrorystyczny atak bombowy w Rosji, rzekome odkrycie masowego grobu, domniemany atak drona na cywilów lub fałszywy, a nawet prawdziwy atak chemiczny. Jak mówił Antony Blinken, Moskwa może potem uznać takie wydarzenie za czystki etniczne bądź ludobójstwo i ogłosić, że musi na nie odpowiedzieć, by bronić swoich obywateli, bądź Rosjan na Ukrainie. 

"Na cały kraj spadną rosyjskie rakiety i bomby"

Potem - jak relacjonował amerykański sekretarz stanu - nastąpiłby atak na Ukrainę. "Na cały kraj spadną rosyjskie rakiety i bomby. Łączność będzie uszkodzona,a cyberataki zablokują kluczowe ukraińskie instytucje. Później czołgi i żołnierze wjadą do kluczowych celów, które są już uwzględnione w rosyjskich planach. Według nas, wśród tych celów jest stolica kraju - Kijów - zamieszkany przez 2,8 miliona osób" - wymieniał Antony Blinken.

Jak podaje Ukraina, tylko dziś wspierane przez Rosję oddziały separatystów kilkadziesiąt razy ostrzeliwały z artylerii miejscowości położone w obwodach donieckim i ługańskim, czy rejonach należących do Ukrainy, ale od czasu inwazji w 2014 roku kontrolowanych przez Moskwę.

Więcej o: