Ukraina. Znów o kilka tysięcy rosyjskich żołnierzy więcej na granicy. Estoński wywiad o możliwym ataku

Biały Dom twierdzi, że podane przez Kreml informacje o wycofaniu części wojsk spod granic Ukrainy są nieprawdziwe. Wysoki rangą przedstawiciel amerykańskiej administracji powiedział, że Rosja nadal zwiększa liczebność swoich wojsk wzdłuż ukraińskiej granicy.

Podczas telekonferencji w Waszyngtonie przedstawiciele Białego Domu oświadczyli, że deklaracje Kremla o wycofaniu części wojsk zgromadzonych wokół Ukrainy nie mają pokrycia w rzeczywistości. Przekazano również, że Rosja w każdej chwili może przeprowadzić operacje mające stanowić pretekst do inwazji.

- Mamy potwierdzenie, że w ostatnich dniach Rosja zwiększyła liczebność swoich wojsk wzdłuż ukraińskiej granicy o siedem tysięcy żołnierzy - powiedział Agencji Reutera wysoki rangą przedstawiciel amerykańskiej administracji.

Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Czy grozi nam otwarty konflikt między Rosją a Ukrainą? Zalewski: Myślę, że nie

Urzędnik dodał, że choć Moskwa publicznie deklaruje chęć deeskalacji i gotowość do działań dyplomatycznych, to w rzeczywistości nadal rozbudowuje swoje siły przy granicy z Ukrainą.

Estonia: Atak na Ukrainę obejmowałby ostrzał rakietowy i okupację

Informację o kolejnych siedmiu tysiącach rosyjskich żołnierzy na granicy z Ukrainą potwierdził również wywiad Estonii. Jak powiedział w środę Mikk Marran, dyrektor generalny estońskiej Służby Wywiadu Zagranicznego, do granicy z Ukrainą zbliża się 10 grup bojowych. Według szacunków estońskich służb rozmieszczono tam już łącznie około 170 000 żołnierzy.

-  Rosja prawdopodobnie przeprowadzi ograniczony atak militarny na ten kraj  - mówił szef estońskiego wywiadu. W jego ocenie atak na Ukrainę mógłby obejmować ostrzał rakietowy i okupację.

- Inną możliwością może być intensyfikacja walk z siłami rządowymi na granicy z dwoma wspieranymi przez Rosję regionami separatystycznymi we wschodniej Ukrainie. Taka eskalacja jest bardzo prawdopodobna. W ten sposób Rosja prawdopodobnie uzyskałaby wiarygodną możliwość zaprzeczenia (agresji) i uniknęłaby sankcji - dodał Marran.

Wczoraj o sytuacji wokół Ukrainy prezydent Joe Biden rozmawiał w tej sprawie telefonicznie z kanclerzem Olafem Scholzem. 

W Brukseli nadzwyczajny szczyt UE dot groźby kolejnej rosyjskiej inwazji na Ukrainę

W Brukseli o 12.30 odbędzie się nadzwyczajny szczyt z udziałem unijnych przywódców dotyczący groźby kolejnej rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Liderzy 27 krajów mieli dziś w planach przylot do Brukseli na unijno-afrykański szczyt, który rozpoczyna się po 14.00. Zdecydowano więc, że wcześniej, podczas godzinnej narady, podsumują przygotowania do wspólnej odpowiedzi jeśli Rosja ponownie zaatakuje Ukrainę.

Oligarchowie wracają do krajuUkraina. Oligarchowie wracają do kraju. Mogli wystraszyć się słów prezydenta

Jest to szczyt nadzwyczajny, nieformalny, więc nie będzie tradycyjnych konkluzji ze spotkania. Może natomiast być wspólne oświadczenie 27-ki. Stanowisko Unii wobec tego, co dzieje się na Wschodzie, jest jednoznaczne.

- Rosja podjęła bezprecedensową eskalację wobec Ukrainy. Otoczenie tego kraju wojskami na niespotykaną skalę może być postrzegane wyłącznie jako działanie agresywne. Ta eskalacja jest zagrożeniem dla pokoju i bezpieczeństwa w Europie. Jest również zagrożeniem dla międzynarodowego systemu opartego na zasadach - mówił wczoraj w Europarlamencie przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel. Podkreślał, że Unia wciąż ma nadzieję na dyplomatyczne rozwiązanie kryzysu.

Jeśli rozmowy zawiodą i dojdzie na inwazji, wtedy Unia nałoży surowe sankcje i nie będą to tylko - jak mówiła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen - restrykcje dyplomatyczne polegające na zamrożeniu aktywów.

Klatka z nagrania rosyjskich żołnierzy w obozowiskuHarmoszka, koza, błoto i czołgi po horyzont

- W strategicznym interesie Rosji leży to, by dywersyfikować swoją jednostronną gospodarkę oraz nadrabiać zaległości. Potrzebuje ona do tego technologii, w których my jesteśmy światowymi liderami. Rosja jest prawie całkowicie zależna od nas, jeśli chodzi o zaawansowane komponenty. Nasze sankcje mogą więc być bardzo dotkliwe - powiedziała szefowa Komisji.

Unia Europejska przygotowała pakiet sankcji we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, Wielką Brytanią i Kanadą.

Więcej o: