Rosyjskie wojsko w stepie jak za pradziada. Harmoszka, koza, błoto i czołgi po horyzont

Koncentrację rosyjskiego wojska w pobliżu granic Ukrainy możemy oglądać nie tylko dzięki satelitom. Sami Rosjanie nagrywają i wrzucają do sieci mnóstwo wideo. Zarówno cywile, jak i sami wojskowi, choć teoretycznie mają zakaz.

Nagrania stanowią cenne źródło wiedzy jak i ciekawostkę. Po pierwsze pokazują ruchy rosyjskiego wojska. Długie eszelony (w polskiej nomenklaturze kolumna pojazdów czy wagonów) wiozące ciężki sprzęt przyciągają wzrok cywili, którzy automatycznie wyciągają smartfony, nagrywają i wrzucają do sieci. Cennym źródłem są też kamerki samochodowe, bardzo popularne w Rosji, które nagrywają kolumny sprzętu na drogach lub w ich pobliżu. Rzeczywistość na tych nagraniach wygląda nieco inaczej, niż na wideo prezentowanych oficjalnie przez rosyjskie ministerstwo obrony. Na przykład takich z ćwiczeń czołgistów.

Zobacz wideo

Nagrania cywili pokazują rzeczy bardziej niecodzienne, na przykład taką kolumnę czołgów T-80 w mieście Tomarowka w pobliżu Biełgorodu. Około 30 kilometrów od granicy z Ukrainą. Sam fakt, że czołgi poruszają się w ten sposób, całymi kolumnami po drogach na gąsienicach, a nie są transportowane na naczepach, dowodzi skali koncentracji wojska i jej nadzwyczajnego charakteru.

Nagrań tego rodzaju z tego akurat miasta pojawiło się wiele. Jest za ich sprawą ewidentne, że do Tomarowki dotarły eszelony z elementami 1. Armii Pancernej stacjonującej w pobliżu Moskwy. Tylko ona posiada T-80 w takiej wersji.

Nigdy nie ma pewności kiedy nagranie zostało wykonane, bo trafić do sieci może nawet kilka dni później. W większości wypadków jest możliwe ich geolokalizowane, czyli określenie, gdzie zostały wykonane dzięki identyfikacji charakterystycznych elementów terenu i znalezieniu ich na zdjęciach satelitarnych.

Nie wszystkie nagrania pokazują sprzęt w ruchu. Niektóre pokazują też codzienność wojska rzuconego masami tam, gdzie nie ma przygotowanej dla niego infrastruktury. Szerokim echem odbiło się nagranie grupy czołgów T-72B3M, które ugrzęzły w błocie. W kolejnych dniach pojawiło się więcej ujęć tej samej sytuacji.

Tamten incydent był wyjątkowo spektakularny ze względu na skalę. Jak i połączenie pecha oraz najprawdopodobniej ludzkich błędów, bo jednak wpuścić tyle maszyn w taki teren to sztuka. Zwłaszcza że współczesne czołgi wbrew pozorom bardzo dobrze radzą sobie z błotem. Nagrań podobnych incydentów jest więcej. Na przykład tego z udziałem armatohaubicy Msta, która zjechała w złym miejscu z drogi. Tak bardzo złym, że na pomoc zostały wezwane aż trzy wozy ewakuacji technicznej. W wątku pod nagraniem można zobaczyć przykład procesu amatorskiej geolokalizacji.

Przy takiej ilości sprzętu na drogach nie sposób uniknąć wypadków. Na przykład jak ten na Krymie z udziałem transportera BTR-82A.

Trafiają się też scenki z życia obozowego. Na przykład to wideo pokazujące żołnierzy odpoczywających gdzieś na stepie przy muzyce z harmoszki, ogrzewających się i suszących stopy przy kozie. Sądząc po braku śniegu i otwartych przestrzeniach, pewnie gdzieś w rejonie Rostowa.

Bywa też mniej ciekawie. Jak na przykład na tym nagraniu mającym pokazywać obozowisko czeczeńskich oddziałów Rosgwardii (paramilitarna formacja służąca utrzymaniu bezpieczeństwa wewnętrznego, czasem używana do wsparcia wojska) gdzieś na Krymie.

Są też nagrania pokazujące nawet wnętrza namiotów w obozowiskach. Klasyka gatunku, bardzo zbliżona do tego, czego mogli doświadczać pradziadowie obecnych żołnierzy na froncie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

Wszystkie te nagrania wykonywane przez żołnierzy masowo trafiają do sieci, choć w teorii w rosyjskim wojsku już od początku wojny z Ukrainą w 2014 roku jest surowy zakaz robienia dokładnie tego. Były plakaty, było pokazowe przybijanie smartfonów gwoździami do ściany, były kary. Jednak rzeczywistość jest, jaka jest. Powstała nawet strona, na której zlokalizowane nagrania są umieszczane na mapie i gdzie można sobie pooglądać, co tam zaobserwowano na przykład w okolicy wspomnianego Biełgorodu.

Zobacz wideo
Więcej o: