Paweł Felgenhauer, ekspert wojskowy i komentator "Nowej Gaziety", zwrócił uwagę w rozmowie z PAP, że na Morzu Śródziemnym są obecnie trzy lotniskowce - amerykański USS Harry S. Truman, francuski o napędzie atomowym Charles de Gaulle i włoski Cavour z okrętami towarzyszącymi.
Z kolei Rosjanie skierowali na Morze Śródziemne trzy krążowniki rakietowe (Marszałek Ustinow, Wariag i Moskwa). Rozmówca Polskiej Agencji Prasowej zauważył, że strony będą wzajemnie się obserwować i "w przypadku błędu nastąpi natychmiastowa odpowiedź". To oznaczałoby bezpośrednią konfrontację Rosji z USA.
- Tam prowadzone są manewry i tam będą bezpośrednio naprzeciwko siebie Amerykanie i Rosjanie, przy czym chodzi o okręty obu stron uzbrojone w broń jądrową - zwrócił uwagę rozmówca PAP.
W sobotę ministerstwo obrony Rosji poinformowało, że wezwało amerykańskiego attache wojskowego w związku z rzekomym naruszeniem przez okręt podwodny USA rosyjskich wód terytorialnych na Dalekim Wschodzie. Jak utrzymują rosyjskie służby, po tym, jak okręt zignorował rosyjskie prośby o odpłynięcie, załoga, "użyła odpowiednich środków'', by zmusić okręt do opuszczenia wód terytorialnych.
Okręt podwodny został wykryty w pobliżu wysp Kurylskich na Pacyfiku. Rzecznik amerykańskiego Dowództwa Regionu Indii i Pacyfiku, kapitan Kyle Raines, oświadczył, że "nie ma prawdy w rosyjskich zarzutach o naszych operacjach na ich wodach terytorialnych".
Także w sobotę odbyła się kolejna rozmowa między Joe Bidenem i Władimirem Putinem. Według Białego Domu prezydent Joe Biden powiedział prezydentowi Putinowi, że Stany Zjednoczone są otwarte na dyplomację, ale również przygotowane na inne scenariusze. Amerykański prezydent podkreślił też jedność Zachodu wobec działań Rosji. Według Białego Domu trwająca 62 minuty rozmowa Biden-Putin była profesjonalna i rzeczowa. "Nie doszło jednak do fundamentalnej zmiany dynamiki wydarzeń, które mają miejsce od kilku tygodni" - powiedział mediom wysoki rangą przedstawiciel amerykańskiej administracji.