Prezydent Chorwacji: "Nie wyślemy wojsk, wycofamy się do ostatniego żołnierza". Jest reakcja Kijowa

"Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy domaga się publicznego wycofania się z obraźliwych wypowiedzi prezydenta Chorwacji i niepowtarzania ich w przyszłości" - przekazał we wtorek ukraiński resort dyplomacji. To reakcja na słowa prezydenta Zorana Milanovicia, który w rozmowie z dziennikarzami wygłosił kilka kontrowersyjnych komentarzy wobec tego kraju.

Prezydent Chorwacji Zoran Milanović stwierdził w wywiadzie cytowanym przez portal Rtl.hr, że "obserwuje rozkazy, w których NATO zwiększa swoją obecność, wysyła jakieś okręty rozpoznawcze".

- Nie mamy z tym nic wspólnego i nie będziemy mieć. Chorwacja nie tylko nie wyśle wojsk, ale do czasu eskalacji wycofa się do ostatniego chorwackiego żołnierza - stwierdził. Politico precyzuje, że słowa prezydenta to deklaracja, iż Chorwacja w razie zaognienia sytuacji wycofa swoje wojska z sił NATO w Europie Wschodniej.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

- Nie ma to nic wspólnego ani z Ukrainą, ani z Rosją, ma to związek z dynamiką polityki wewnętrznej USA, Joe Bidena i jego administracji, którą popierałem tylko w Europie, i mam powody, dla których zrobiłem to publicznie, biorąc pewną odpowiedzialność. Widzę niespójność i groźne działanie w zakresie bezpieczeństwa międzynarodowego - mówił prezydent Chorwacji.

Konwój rosyjskich pojazdów opancerzonych jadący autostradą na Krymie (zdjęcie ilustracyjne)Polska powinna wesprzeć Ukrainę, jeśli Rosja zaatakuje? Polacy: Tak [SONDAŻ]

Milanovic zaznaczył, że trzeba dojść do porozumienia, które uwzględni interesy bezpieczeństwa Rosji". Według polityka istnieją inne sposoby na to, by zachować całość lub "99 procent" terytorium Ukrainy i "pomóc jej gospodarczo".

Polityk nawiązał też do protestów na Ukrainie w ramach Euromajdanu i odsunięcia od władzy prezydenta Wiktora Janukowycza w 2014 r., nazywając to "zamachem stanu".  Prezydent Chorwacji ocenił też, że "dla Ukrainy nie ma miejsca w NATO".

Zobacz wideo Kiedy powstanie komisja śledcza ws. Pegasusa? Zgorzelski: PiS liczy się z tym, że ta komisja powstanie

MSZ Ukrainy: Prezydent okazał pogardę i niewdzięczność

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy podało we wtorek wieczorem, że ambasador Chorwacji Anica Dzamic została wezwana do siedziby resortu.

"Wypowiedzi Zorana Milanovicia o wydarzeniach Rewolucji Godności obrażają pamięć o Ukraińcach i cudzoziemcach, którzy oddali życie za europejską przyszłość Ukrainy. Z głębokim rozczarowaniem przyjęto uwagi prezydenta Chorwacji w sprawie członkostwa Ukrainy w NATO i niestosowności pomocy dla naszego kraju w kontekście rosyjskiej agresji" - czytamy w oświadczeniu ukraińskiego resortu dyplomacji.

Transport rosyjskiego wojskaRuchy rosyjskich wojsk widać na Tik Toku. "Połowa pojazdów nie odpala"

"Jest to szczególnie sprzeczne z wartościami uniwersalnymi, biorąc pod uwagę gorzkie doświadczenia wojny narodu chorwackiego. Chorwacki prezydent okazał pogardę i niewdzięczność za pomoc, jakiej Ukraina i Ukraińcy udzielili Chorwacji w jej walce o niepodległość oraz w walce z niszczycielskimi pożarami w zeszłym roku. Jesteśmy jednak przekonani, że ta niewdzięczność jest jego cechą osobistą i nie rozciąga się na naród chorwacki, z którym łączy nas przyjaźń i wzajemny szacunek" - dodano.

W komunikacie podkreślono, że wypowiedzi prezydenta "szkodzą stosunkom dwustronnym i podważają jedność UE-NATO w obliczu obecnych zagrożeń bezpieczeństwa w Europie".

Joe BidenBiden po rozmowach nt. konfliktu Rosja-Ukraina. Pisze o "dotkliwych kosztach"

"Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy domaga się publicznego wycofania się z tych obraźliwych wypowiedzi prezydenta Chorwacji i niepowtarzania ich w przyszłości" - zaapelowano. Poinformowano także, że ambasador Ukrainy w Chorwacji również przedstawi odpowiednie stanowisko.

"Ukraina docenia przyjazne i partnerskie stosunki z Chorwacją, które pomyślnie rozwijają się między rządami obu krajów, i liczy na dalsze wsparcie Chorwacji, w szczególności na drodze integracji europejskiej i euroatlantyckiej naszego kraju" - czytamy.

Więcej o: