Ukraina. Ruchy rosyjskich wojsk widać na Tik Toku. "Połowa pojazdów nie odpala", ale dali AK-12

O tym, ile i jakich wojsk Rosja gromadzi wokół Ukrainy, wiemy m.in. dzięki zdjęciom satelitarnym. Jest też inne źródło: media społecznościowe. W sieci rosyjscy żołnierze i ich bliscy piszą o wysyłaniu na Białoruś i w okolice Ukrainy. Spekulują, ile czasu mogą tam być. Pojawiają się informacje o jednostkach i uzbrojeniu.
Zobacz wideo Poseł Kowal ocenia ostatnie rozmowy Rosja-NATO, Rosja-USA

Analizę informacji o ruchach rosyjskich wojsk przeprowadził rosyjski serwis Radia Wolna Europa (RFE/R) wspólnie z Conflict Intelligence Team (CIT).

Konflikt Rosja-Ukraina. Wojska ze wschodu na południu Białorusi

Tik Tok i inne sieci społecznościowe pełne są nagrań, na których widać kolumny i pociągi z rosyjskim sprzętem wojskowym. Co najmniej część z nich to rzeczywiście oddziały wysyłane na zachód, w tym nagrania z Białorusi. Już one dają nieraz wiele informacji, ponieważ można zidentyfikować m.in. rodzaj sprzętu i jednostki, z których pochodzi. 

W ten sposób CIT pokazało na przykład, że wiele z rosyjskich oddziałów na Białorusi nie jedzie na obszary, w których miałyby odbywać się zapowiedziane oficjalnie manewry. Nagrania pokazują, że te jednostki znajdują się na południu kraju, dużo bliżej granicy z Ukrainą. Informacje znaleźć można jednak nie tylko w samych nagraniach, lecz także komentarzach pisanych przez osoby, które przedstawiają się jako żołnierze lub ich bliscy.

Autorzy analizy podkreślają, że nie da się na podstawie tych wpisów jednoznacznie ocenić, czy Rosja jest zdecydowana na inwazję na Ukrainę. Stanowią jednak kolejny dowód na ruchy wojsk, a także dają wgląd w opinie i obawy wojskowych oraz ich rodzin. 

Więcej wiadomości znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl 

Rosyjskie wojsko przy granicy Ukrainy. "Połowa pojazdów nie odpala"

W połowie wpisów przyjaciele i bliscy żołnierzy piszą, że zostali oni wysłani "na ćwiczenia". Większość zawiera informacje o tym, że mają stacjonować na Białorusi lub w Rosji blisko granic Ukrainy. Zdarzają się też komentarze o tym, że ktoś "jedzie na Ukrainę".

W jednej z dyskusji w sieci kobieta napisała, że "jej mąż także wyjechał na Białoruś 7 stycznia". Dziennikarze napisali do niej. W odpowiedzi kobieta, która prosiła o zachowanie anonimowości, stwierdziła, że mąż wyjechał z Zabajkala i jest obecnie w Brześciu na Białorusi, tuż przy granicy z Polską. 

Inna kobieta (pochodząca z Władywostoku) napisała w komentarzu, że jej mąż ze 155 brygady piechoty morskiej został wysłany "nie na ćwiczenia", sugerując, że może chodzić o misję bojową. Informacje z mediów społecznościowych sugerują, że na zachód wysyłane są liczne rodzaje sił zbrojnych, w tym żandarmeria wojskowa czy jednostki specjalnie.

Dziennikarz Mark Krutov pokazał fragment rozmowy z osobą, która przedstawiła się jako rosyjski żołnierz z jednostki zmechanizowanej. Mężczyzna stwierdził, że jest w drodze na zachód. Napisał także, że "połowa pojazdów nie odpala", ale wyraził zadowolenie, że żołnierze dostali karabiny AK-12, a nie starsze AK-72. 

Rosyjsko-Białoruskie ćwiczenia mają zacząć się 9 lutego i potrwać 10 dni. Jednak w komentarzach widać, że rodziny nie wiedzą, jak długo rzeczywiście żołnierze będą poza domem. "Nie ma jasności co do tego, na ile miesięcy wyjechali", brzmi jeden z komentarzy kobiet w sieci. 

---

Siema! Gazeta.pl kolejny już raz gra #JedenDzieńDłużej dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Każde dodatkowe wsparcie dla tej akcji jest bezcenne. Licytujcie i kwestujcie razem z nami.

Więcej o: