Co może oznaczać wojna na Ukrainie dla Polaków? "Nie obawiałbym się rosyjskich czołgów na ulicach"

- Nie wierzę nawet w wojnę na pełną skalę na Ukrainie, bo to by oznaczało, że Władimir Putin po prostu zgłupiał - mówi Gazeta.pl generał rezerwy Bogusław Pacek. Były rektor Akademii Obrony Narodowej uważa, że na razie Polacy nie muszą się bać bezpośredniego ataku ze strony Rosji.

- Nie obawiałbym się rosyjskich czołgów na polskich ulicach. To znaczy, nigdy nie należy zupełnie wykluczać żadnych scenariuszy, jednak taki jest bardzo mało prawdopodobny. Gdyby Rosjanie chcieli wkraczać do Polski, to by musieliby być gotowi na kolejną wojnę światową - mówi generał dywizji w stanie spoczynku i profesor, obecnie wykładowca UJ i prezes Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego.

Zobacz wideo

Wojna na pełną skalę mało realna

Zdaniem gen. Packa mało prawdopodobna jest nawet wojna na pełną skalę na Ukrainie. Czyli taka, o jakiej powszechnie się myśli na podstawie filmów i książek, w stylu II wojny światowej. Z frontami, dywizjami i setkami tysięcy żołnierzy dokonujących ofensyw rysowanych na mapach grubymi czerwonymi strzałkami, których finałem jest okupacja.

- Nie wierzę w coś takiego, bo to by oznaczało, że Putin po prostu zgłupiał. Jakieś ograniczone działania, punktowe uderzenia, ataki cybernetyczne, to tak. Jednak próba zajęcia znacznej części kraju czy jego większej części, to byłaby na dłuższą metę klęska Rosji - uważa generał. Nie tylko z powodów kosztów samej operacji i późniejszej okupacji, ale też tego, co by zrobił w odpowiedzi Zachód. - Mocniejsze dociśnięcie Rosji mogłoby doprowadzić ten kraj do katastrofy gospodarczej - uważa gen. Pacek.

Były szef AON mówi, że choć Rosja obecnie ma stabilną sytuację wewnętrzną, to w przypadku zdeterminowanych działań państw zachodnich i poważnych sankcji, sytuacja mogłaby się znacznie pogorszyć. Stopa życia zwykłych Rosjan już od kilku lat spada, więc dalsze i zdecydowane jej obniżenie mogłoby być poważnym problemem dla stabilności władzy Putina.

- Warto zwrócić uwagę, że choć rosyjski przekaz na zewnątrz jest bardzo wojowniczy i obliczony na maksymalne zastraszenie Ukrainy czy NATO, to już przekaz wewnętrzny jest inny. Tam w prasie nastroje są bardziej stonowane i nie widać wielkiej chęci pójścia na wojnę - mówi gen. Pacek. Były rektor AON zaznacza jednak, że trzeba pamiętać, iż Putin jest jednak trochę nieobliczalny. Nie można zakładać, że będzie robił to, co nam się wydaje logiczne. - W grę wchodzi też taka zwyczajowa rosyjska duma i trochę buty - dodaje były wojskowy.

Szefowa dyplomacji Niemiec i szef dyplomacji Rosji. Annalena Baerbock i Siergiej Ławrow na konferencji w MoskwieNiemcy nadal mają problem postawić się Rosji

Niebezpieczeństwo i tak pozostaje

Zdaniem gen. Packa jako Polacy powinniśmy się jednak obawiać samej możliwości wybuchu wojny w sąsiednim państwie. - Im bliżej naszych granic, tym większa możliwość, że zagrożenie w końcu dotrze bezpośrednio do nas. Zwłaszcza że w ostatnim czasie Putin i przedstawiciele Kremla wielokrotnie stawiali między innymi Polskę w szeregu państw nieprzyjaznych czy wręcz wrogich Rosji - uważa były rektor AON. Najkorzystniejsze z punktu widzenia Polski byłoby jednak, aby rosyjskie działania zatrzymały się na granicy Ukrainy.

Ekspert zwraca przy tym uwagę, żeby nie zapominać o Białorusi, która dopiero co była tematem numer jeden za sprawą kryzysu migracyjnego na granicy. - Putinowi i Łukaszence nie udało się doprowadzić do destabilizacji członków NATO tą drogą. Można się więc spodziewać jakiejś kolejnej awantury przy naszej granicy - mówi generał w stanie spoczynku.

Sytuacja na tym odcinku jest tym bardziej istotna, że na Białorusi coraz częściej i w coraz większych ilościach pojawia się rosyjskie wojsko. - Proces zjednoczenia tego kraju z Rosją w wymiarze militarnym w praktyce już nastąpił - uważa gen. Pacek. Jeszcze dwa lata temu rosyjscy wojskowi pojawiali się na Białorusi rzadko i na niewielką skalę. Na stałe nie było ich niemal w ogóle. Dzisiaj na przerzucenie na białoruskie terytorium kilku tysięcy rosyjskich żołnierzy z ciężkim uzbrojeniem niemal nie zwracamy uwagi, wobec ogólnego napięcia w regionie.

- Ogólnie najgroźniejsze dla nas w obecnej sytuacji jest nieprzewidywalność i nieobliczalność przywódców Rosji oraz Białorusi - uważa gen. Pacek. Jego zdaniem dzisiaj sam Putin jeszcze nie wie, jaką podejmie decyzję w sprawie sporu z NATO i potencjalnej inwazji na Ukrainę. - Póki co zastrasza i jest to najbardziej wiarygodne zastraszanie od kilkudziesięciu lat - zaznacza.

Konflikt na linii Rosja-UkrainaUkraina ostrzega: Rosja jest już niemal gotowa do inwazji. Kumulacja wojsk

Wojenna atmosfera

Rosjanie na przestrzeni kilku miesięcy zgromadzili na granicach Ukrainy siły szacowane na ponad sto tysięcy żołnierzy. Mobilizacja ciągle trwa. Na zachód ciągną kolejne pociągi z oddziałami nawet z dalekiego wschodu, rejonu granicy z Chinami. W grudniu zapowiedziano na luty nowe duże ćwiczenia białorusko-rosyjskie na terytorium Białorusi. W ramach przygotowań do nich już są rozmieszczane w tym kraju znaczne siły rosyjskiego wojska. Docelowo mają być większe niż podczas dużych, odbywających się co pięć lat strategicznych ćwiczeń Zapad, które ostatnio miały miejsce niecałe pół roku temu.

Podnosząc presję przy pomocy wojska, Rosjanie zmusili Zachód do rozmów, w których trakcie przedstawili swoje oczekiwania. Nie chodzi o samą Ukrainę, ale szerzej o strachy Kremla związane z NATO, które rosyjscy przywódcy formułują już od dwóch dekad. Rosjanie chcieliby cofnąć Sojusz na pozycje z 1997 roku, jeszcze zanim przyjęto do niego między innymi Polskę. Generalnie postrzegają rozszerzanie NATO na wschód jako niedopuszczalne zagrożenie dla Rosji, więc domagają się jego cofnięcia. Chcą też zapewnień, że takie kraje jak Ukraina nigdy nie zostaną do niego przyjęte.

Jak na razie rozmowy spełzły na niczym. Kraje zachodnie pod wodzą USA jednoznacznie odrzucają rosyjskie żądania, oferując w zamian rozmowy w sprawie kontroli zbrojeń w Europie i deeskalację napięcia. Kształt NATO i jego zasięg ma być kwestią, która w ogóle nie jest zależna od tego co by chciała Rosja. Wobec dwóch zupełnie sprzecznych stanowisk i braku widocznej woli do ustępstw po obu stronach, sytuacja zmierza ku dalszemu zaostrzeniu.

Zobacz wideo
Więcej o: