Przeciwnicy szczepień i lockdownowi podróżnicy. Szkodliwi celebryci w erze koronawirusa

Wiktoria Beczek
Namawiają, by zostać w domach, a sami latają na egzotyczne wakacje. Przekonują, że szczepionki to pic na wodę, puchną od nich jądra albo wręcz, że dopóki żyją, nie dadzą się zaszczepić. Tak szkodzą celebryci w czasach pandemii koronawirusa.

Publicysta popkulturowy Coleman Spilde stworzył kompleksową oś czasu z podróżami Duy Lipy, jednej z najpopularniejszych wokalistek ostatnich lat, najczęściej granej wokalistki w Wielkiej Brytanii w 2020 roku i najpopularniejszej brytyjskiej artystki na świecie w 2021 roku.

Gdy w połowie marca 2020 roku na wyspach wszedł w życie twardy lockdown, Dua Lipa powtarzała za strategią rządu: "zostań w domu, ratuj życia", "zostań w domu, wypłaszczaj krzywą". Artystka przyspieszyła wydanie albumu "Future Nostalgia", w związku z czym portal Vulture nazwał ją "królową kwarantanny".

Jednak kiedy większość Brytyjczyków utknęła na wiele miesięcy w domach, życie Duy - jak zauważali jej fani w mediach społecznościowych - przypominało tekst piosenki Jennifer Lopez, jej starszej koleżanki po fachu: "Brazil, Morocco, London to Ibiza, straight to L.A., New York, Vegas to Africa" (w wersji polskiej to będzie Ryszard Rynkowski i "od Costa del Sol po naszą Juratę").

 

Według wyliczeń Splide'a, od lipca 2020 do połowy stycznia 2021 wokalistka co najmniej 12 razy kursowała między Londynem, Nowym Jorkiem, Los Angeles i Pensylwanią, gdzie mieszka rodzina jej ówczesnego partnera, Anwara Hadida - modela, najmłodszego z rodzeństwa Hadidów. Para wyjeżdżała też na krótkie wakacje na Karaiby, do Palm Springs i meksykańskiego Tulum.

 

Publicysta na osi czasu pokazał też liczne zdjęcia Lipy bez maski, na imprezach, niezachowującej dystansu od innych osób. W międzyczasie Hadid poinformował, że "absolutnie nie" zamierza się szczepić, a wokalistka nagrała z Jamesem Cordenem parodię dwóch swoich piosenek o randkowaniu w czasach koronawirusa - zachowywaniu dystansu, dezynfekcji, mierzeniu temperatury i innych zasadach, których sama w tym czasie nie przestrzegała. A wystarczyło posłuchać własnej rady z piosenki, której premiera zbiegła się z wprowadzeniem lockdownu: "Trzeba było zostać w domu, zawsze dobrze radziłam sobie sama".

W czasie od pierwszej do ostatniej podróży odnotowanej przez Splide'a w USA na COVID zmarło ponad 260 tys. osób, a w Wielkiej Brytanii ponad 44 tysiące.

Więcej o pandemii koronawirusa przeczytasz na stronie głownej Gazeta.pl

Koronawirus zdetronizował Kardashianów?

Rodziny Kardashianów nie trzeba nikomu przedstawiać, to prawdopodobnie najbardziej znana showbiznesowa rodzina na świecie. Znana z czego? Sama Kim Kardashian podczas występu w Saturday Night Live mówiła, że właściwie to z niczego. Ale pięć sióstr - według rankingu Instagrama - gromadzi wokół siebie od prawie 400 (Kylie) do ponad 150 (Kourtney) milionów obserwujących.

The Atlantic stawia tezę, że COVID-19 zdetronizował Kardashianów. "Udowodnili, że pewnego rodzaju celebryctwo jest nieodpowiednie, a może nawet zbędne w erze koronawirusa" - czytamy w obszernym artykule, którego punktem wyjścia jest seria "wpadek" Kardashianek. Pierwszą była organizacja imprezy z okazji 40. urodzin Kim, w której uczestniczyli - jak sama mówiła - wszyscy jej najlepsi przyjaciele i rodzina. Impreza nie wystarczyła, bo z tej samej okazji celebrytka poleciała z grupą bliskich na prywatną tropikalną wyspę. "Zaskoczyłam moje najbliższe grono wycieczką na prywatną wyspę, gdzie mogliśmy choć przez chwilę udawać, że wszystko jest normalne. Zdaję sobie sprawę, że coś takiego jest daleko poza zasięgiem większości ludzi, dlatego w takich chwilach pokornie przypominam sobie, jak pełne przywilejów jest moje życie" - pisała, udostępniając zdjęcia z wyjazdu.

 

The Atlantic przytacza odpowiedzi na jej osobliwy wpis: "Wiesz, co by było dla mnie normalne, Kim? Nie musieć żegnać się z mamą przez FaceTime'a, gdy umierała na COVID. Przechwalanie się tym jest okrutne i bezmyślne", "Jesteś naprawdę aż tak nieczuła, że nie zdajesz sobie sprawy, że to nie jest coś, co ludzie chcieliby widzieć w trakcie najgorszego jak dotąd wzrostu COVID? Ludzie chodzą do banków żywności, a nie latają na prywatne wyspy".

Kim, ludzie umierają

Wielu komentowało odklejenie celebrytki, wklejając chyba-można-powiedzieć-że-kultowy fragment programu o Kardashianach - kiedy Kim płakała, bo zgubiła kolczyk w oceanie, a Kourtney skomentowała to słowami "Kim, ludzie umierają".

Honestly

Krytyka nie wpłynęła na Kardashianów, bo wbrew temu, co twierdzili oni i cała plejada innych celebrytów - ich życie w kwarantannie było diametralnie inne od naszego i nie "jesteśmy w tym razem". 

Już tydzień później Kendall Jenner wyprawiła imprezę urodzinową na sto osób w jednym z hollywoodzkich klubów, a następnie kolejna z sióstr, Kourtney Kardashian, powielała niemającą żadnych podstaw teorię o tym, że maseczki chirurgiczne powodują raka. I oczywiście wszystkim z nas podobne bzdury pojawiały się w mediach społecznościowych, ale kiedy mówi o tym osoba z liczbą obserwujących prawie czterokrotnie wyższą od populacji całej Polski, ma to nieco większe znaczenie niż wpisy stryjecznego wuja szwagra mojego drugiego męża.

Wielki antyszczepionkowy szlem

Novak Djoković krótko po wybuchu pandemii ogłosił (wraz z innymi serbskimi sportowcami), że nie chce być zmuszony do przyjęcia szczepionki. Wówczas nie miało to szczególnego znaczenia. Szczepienia przeciw COVID-19 zaczęły się na świecie dopiero pod koniec 2020 roku.

Poważny problem powstał rok później, gdy Djoković nie chciał ujawnić, czy został zaszczepiony przed turniejem Australian Open. Tenisiście miał zostać przyznany status "medycznego wyjątku", ponieważ jest rzekomo ozdrowieńcem. Jednak po przylocie do Melbourne Djoković został zatrzymany przez pograniczników, bo nie spełniał warunków koniecznych w przypadku niezaszczepionych podróżnych.

Zobacz wideo Jak rząd radzi sobie w walce z COVID -19? Gawkowski: PiS już kilka razy ogłosił wygraną z pandemią

Tenisiście cofnięto wizę i trafił do "hotelu", w którym zatrzymywane są osoby ubiegające się o status uchodźcy. Sąd zdecydował, że Djoković ma zostać wypuszczony, ale rząd podjął decyzję o ponownym anulowaniu wizy Serba. Wtedy jego prawnicy znów odwołali się do sądu. 

W międzyczasie media ujawniły szereg nieprawidłowości w dokumentach tenisisty i informacje o manipulowaniu wynikami testów. Sprawa znalazła swój finał w sądzie federalnym - władze przekonywały podczas rozprawy, że obecność Serba w kraju "może sprzyjać podobnemu lekceważeniu wymogów ostrożności po otrzymaniu pozytywnego na COVID-19", a to stanowi z kolei zagrożenie dla zdrowia publicznego.

Sąd utrzymał decyzję o anulowaniu wizy i w niedzielę 16 stycznia Djoković opuścił Australię.

Walki Djokovicia nie można tłumaczyć ogólnoserbskim trendem antyszczepionkowym (ostry skręt w podejściu Serbów do szczepień i jego geopolityczny aspekt wyjaśniła na Twitterze dziennikarka Sylwia Czubkowska) - sportowiec od lat głosi antynaukowe bzdury. Jest przeciwnikiem interwencji chirurgicznych i leków, a w swojej autobiografii opisał osobę, która miała za pomocą swojej złości, strachu i wrogości zmienić kolor wody na zielony (wodę rzekomo uzdrowiono miłością i szczęściem).

Sprawa tenisisty ma jeszcze inny wymiar. Djoković został w hotelu sąsiadem Mehdiego, członka arabskiej mniejszości z Iranu. Mężczyzna przypłynął do Australii jako 15-latek, dziś ma 24 lata i przez prawie dekadę nie zaznał ani jednego dnia na wolności, choć nie ma wobec niego żadnego zarzutu. Mehdi miał zostać przesiedlony do USA w ramach zawartej w 2016 roku umowy o wymianie uchodźców między Australią i Stanami. Irańczyk jest jedną z osób, które wciąż czekają na swoje miejsce.

Spuchnięte jądra i cebula z solą

Serb nie jest rzecz jasna jedynym antyszczepionkowcem wśród znanych osób. Otwarcie przeciw szczepieniom wypowiadali się m.in. Chet Hanks, syn Toma Hanksa, choć jego rodzice byli hospitalizowani w związku z zakażeniem koronawirusem, dziennikarka Candace Owens, której ochronne działanie szczepionek bezskutecznie próbował tłumaczyć... Donald Trump czy była supermodelka Elle Macpherson, co jednak nie dziwi, bo była ona w związku z Andrew Wakefieldem, który sfałszował badania dotyczące powiązań szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce z autyzmem.

Swoje wątpliwości wyrażała również Nicki Minaj (169 mln obserwujących na Instagramie), która twierdziła, że znajomy jej kuzyna po przyjęciu szczepionki został impotentem. "Jądra mu spuchły. Za kilka tygodni miał się żenić, ale dziewczyna odwołała ślub" - pisała. Zdaje się, że zwyciężyły jednak względy praktyczne - raperka pisała, że prawdopodobnie się zaszczepi, by móc grać koncerty.

Podobnie mogło być w przypadku Magdy Gessler, która na początku pandemii przekonywała też, że cebula nabita na widelec i posypana grubą solą wsysa "wszystkie świństwa, które latały w powietrzu". 

W trakcie lockdownu dziennikarz Plejady Marcin Cejrowski w rozmowie z Gessler oburzał się: "Jak można mówić, żeby każdy się zaszczepił?". Twierdził też, że "będziemy musieli mieć świadectwa szczepień przy wyjeździe, jak zwierzęta". Restauratorka stwierdziła, że "nie wiadomo, co będzie w tej szczepionce", a poza tym "zawsze miała dystans do szczepień". Ostatecznie Gessler zmniejszyła dystans i rok później mówiła, że popiera rozwiązanie, by do miejsc takich jak restauracje mogli wchodzić tylko goście zaszczepieni lub przetestowani.

"Bezmyślne barany" wierzą w "zamach na ludzkość"

Deklaracją restauratorki oburzona była Edyta Górniak, przed laty niezwykle utalentowana i popularna wokalistka, dziś - głównie prominentna postać w świecie antynaukowym. Górniak, jak wynika z jej licznych wpisów, wydaje się, że posiadła wiedzę tajemną i - niestety - postanowiła się nią dzielić. Stworzyła nawet Akademię Przebudzenia - kanał na YouTubie, na którym kojącem głosem opowiada banialuki o tym, że "najtrudniejsze zadania, wyzwania, kontrasty, wstrząsy niejako prowokują naszą duszę, by odszukała dróg rozwiązania" czy "przychodzimy na ten świat nie po to, żeby mu służyć, ale żeby go chronić". 

Seansy "przebudzenia" z wokalistką wydają się jednak raczej niegroźne. Czego nie można powiedzieć o jej słowach o pandemii koronawirusa. Swoje ponad pół miliona obserwatorów na Instagramie przekonywała już m.in., że tworzone są "sceny grozy, które mają uwiarygodnić dla naszych oczu zagładę", ale chorych w szpitalach grają aktorzy. Skąd więc 5,5 mln zgonów na świecie? "Ludzie masowo chorują także dlatego, że oglądając takie sceny, boją się żyć" - przekonuje Górniak. 

Poglądy piosenkarki nie są do końca spójne. Raz twierdzi, że pandemia to "zamach na ludzkość", innym razem, że pandemia to wynik odwrócenia się ludzkości "od Światła, od Źródła, od Boga", jeszcze innym, że osoby, które wierzą w pandemię (choć powinniśmy mówić o wiedzy, nie wierze) to "barany bezmyślne". 

Prędzej da się rozstrzelać, niż zaszczepić

Niejasny jest też jej stosunek do szczepionek. W skrajnie prawicowej telewizji internetowej zarzekała się, że "dopóki żyje, nie da się zaszczepić" i była gotowa zostać "rozstrzelana", byle tylko nie dać "komukolwiek wstrzyknąć w jej organizm cokolwiek, czego nie zna i nie posiada wiedzy, żeby pójść do laboratorium i analitycznie sprawdzić, co zostaje wprowadzone do jej krwi". A jednocześnie sugerwowała innej celebrytce, która z kolei szczepienia promowała, że wstrzyknięto jej sól fizjologiczną. 

Górniak w swoim obłędzie staje się zagrożeniem dla innych. Jako przeciwniczka noszenia maseczek, podczas koncertu organizowanego przez Telewizję Polską na backstage'u zerwała kartkę z informacją o nakazie ich noszenia, o czym z dumą informowała w mediach społecznościowych. Liczyła nawet, że do swoich teorii uda jej się przekonać ówczesnego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i próbowała namówić go na publiczną debatę. 

Wybryki piosenkarki komentował prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, który zadedykował jej cytat z Marka Twaina: "Lepiej milczeć i wydawać się głupim niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości". Można również przytoczyć słowa jednej z najbardziej znanych piosenek wykonywanych przez Górniak: "Dlaczego - powiedz mi - tak mało wiesz?".

Piosenkarka wśród licznych teorii szerzyła też tę o "promieniowaniu" 5G, które - jej zdaniem - wywołuje objawy koronawirusa. Nie jest to oryginalny pogląd. Wśród osób, które tworzyły absurdalne powiązania między pandemią i szczepionkami a standardem sieci komórkowej 5G (która miała już zabijać ptaki, powodować zmiany w mózgu i raka) byli aktor Woody Harrelson, raper Wiz Khalifa, raperka M.I.A., piosenkarka Keri Hilson czy aktor John Cusack. Wszyscy swoje wpisy pokasowali, ale niesmak pozostał.

Według Zignal Labs, platformy monitorującej sieć, teoria o tym, że to 5G powoduje koronawirusa, ustępuje tylko jednej - według której to Bill Gates stworzył wirusa.

Królowa foliarzy jest tylko jedna

Gates znalazł się u innej polskiej wokalistki - Dody. W swoich postach na Instagramie (1,2 mln obserwujących) polecała wieloczęściowy film "Upadek kabały" - zbiór niepowiązanych ze sobą teorii spiskowych, np. o kremach zawierających napletki małych chłopców, rodzinie Rothschildów, która rzekomo kontroluje wszystkie banki centralne na świecie, całą edukację i nadzór nad badaniami, szczepionkach, które powodują epilepsję, autyzm i śmierć, a w końcu przyczynie całego zła świata, Billu Gatesie, który dotuje firmy farmaceutyczne, by wstrzykiwały truciznę ludziom na całym świecie. 

Rabczewska (ręka w rękę z Jerzym Ziębą) polecała też film "Plandemia" skonfliktowanej ze światem nauki i zdyskredytowanej biochemiczki. Autorka filmu twierdzi m.in., że maseczki aktywują wirusa, a lek na COVID-19 istnieje, ale nie jest udostępniany ludziom. Film był poddawany fact-checkingowi przez ekspertów, w tym profesora onkologii Davida Gorskiego. Lekarz ocenił, że film "śmiało płynie w górę rzeki pseudonauki i zagłębia się w świat teorii spiskowych foliarzy".

Doda nie tylko ogląda filmy, ale również je tworzy. Podczas rozmowy o premierze swojej produkcji, "Dziewczyny z Dubaju", podzieliła się z internautami empatyczną myślą, że pandemia jest "nadmuchana, wyolbrzymiona do niebotycznych wręcz rozmiarów" i "ze względu na mniejszość cała większość musi cierpieć, bankrutować i totalnie niszczyć wszystko to, na co pracowała całymi latami". Co więcej, piosenkarka, niczym mityczna Kasandra, "już na początku tego roku [2021 - red.] tłumaczyła i dystrybutorowi i Emilowi, że znowu będzie lockdown, że te szczepienia nic nie dadzą, że to jest 'pic na wodę fotomontaż'". 

Wakacje z biednymi dziećmi z Afryki

Nie brakuje też krajowych gwiazd, które mimo obostrzeń i rosnącej liczby zakażeń i zgonów, zdecydowały się na egzotyczne wakacje. 

Maja Bohosiewicz (480 tys. obserwujących) radziła, jak obejść obostrzenia w czasie lockdownu i latała na Teneryfę, a później na Malediwy. Julia Wieniawa (2 mln obserwujących), choć wcześniej mówiła, że bezpieczeństwo i zdrowie jest najważniejsze, jesienią 2020 roku odwiedziła Zanzibar, gdzie bez maseczki tuliła dzieci z ubogiej wioski. Na Zanzibarze bawiła też - i reklamowała wózek dla dziecka na tle miejscowych maluchów - Barbara Kurdej Szatan (1,4 mln obserwujących).

 

Podróże na niezwykle popularną wśród celebrytów wyspę, znani często tłumaczą wspieraniem lokalnych społeczności. O tym, że lokalsi otrzymują śmiesznie niskie płace, a bogactwo zachodnich turystów nie skapuje na całą wyspę, pisaliśmy tutaj:

Małżeństwo Majewskich (800 tys. i 1,6 mln obserwujących) na początku lockdownu mówiło o tym, że urządziło swoje życie tak, by w ogóle nie musieć wychodzić z domu. Potem jednak spędzali wakacje na Dominikanie. Daniel Majewski relacjonował, że "nakazuje" obsłudze restauracji czy hoteli zdejmować maseczki. "Obsługa jest dla Was i sama z siebie nie może zdjąć, bo być może jesteście psychopatami, którzy wierzą w bajki, ale gdy od razu powiecie, że mają zdjąć, to zdejmą i Wam podziękują. To ważne! Wszyscy mamy być równi i oddychać pięknym powietrzem, a nie szmatą" - pisał. Wyjaśniał też, że "pie***li ten lockdown" i nie będzie słuchać rządu. 

Celebrycka zachęta by "je**ć COVID"

Po wyjściu ze szpitala ówczesny prezydent USA przekonywał, że nie należy bać się zakażenia koronawirusem, choć jego leczenie diametralnie różniło się od tego, jak leczono "zwykłych" Amerykanów. Co więcej, wiadomo, że świadomy pozytywnego wyniku testu na COVID, spotykał się z ludźmi bez maseczki.

Czego więc wymagać od celebrytów? "Wyjeżdżają, bo mogą, bo ich na to stać, bo dostają zniżki od lokalnych hoteli, bo nie myślą o tym, że to ich 'przesyłanie dobrej energii' z plaży może zostać odebrane przez obserwujące je osoby jako zachęta do tego, by 'je**ć COVID' i też ruszyć na wakacje" - pisały dziennikarki Spider's Web w artykule o podróżujących pato-influencerach.

Poza tą grupą znanych, którzy na stale założyli na głowy foliowe czapeczki, reszta będzie funkcjonować tak, jak dotychczas. Są świadomi tego, że niewiele jest rzeczy, który mogłyby im zaszkodzić na dłuższą metę, a w najgorszym wypadku wpłacą jakąś sumę na cel charytatywny i będzie im wybaczone. Bo co z oczu, to z serca.

Do szczepień jednoznacznie zachęcają m.in. Światowa Organizacja Zdrowia, Naczelna Izba Lekarska czy Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny. Lekarze jednoznacznie wskazują, że szczepienia są jednym sposobem na walkę z pandemią.

Przeczytaj więcej o pandemii COVID-19:

Więcej o: