Nowy Jork. Tragiczny pożar w 19-piętrowym bloku. Straż pożarna podała przyczyny

Przyczyną pożaru w nowojorskiej kamienicy, w którym zginęło 19 osób, a ponad 60 zostało rannych, był nieprawidłowo działający przenośny grzejnik elektryczny. Świadczą o tym zebrane fizyczne dowody i zeznania mieszkańców - powiedział dziennikarzom szef nowojorskiej straży pożarnej Daniel Nigro.
Zobacz wideo Pożar w pizzerii. Nieznany sprawca rozlał łatwopalną ciecz i podpalił pomieszczenie

Pożar wybuchł w niedzielę przed południem czasu lokalnego na drugim piętrze liczącego 19 pięter bloku w dzielnicy Bronx. Gdy strażacy przybyli na miejsce po trzech minutach cały budynek był pełny gęstego dymu. Z ogniem walczyło około 200 strażaków. Ekipy ratownicze znajdowały ofiary na każdym piętrze. Nie żyje 19 osób, w tym dziewięcioro dzieci. Rannych przewieziono do szpitala na Bronxie. - Te liczby są przerażające. To jeden z najtragiczniejszych pożarów z jakimi mieliśmy do czynienia współcześnie w Nowym Jorku - powiedział burmistrz miasta Eric Adams.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Nowy Jork: pożar w BronksieNowy Jork. Najtragiczniejszy pożar od ponad 30 lat. Co najmniej 19 ofiar

W budynku często zdarzały się fałszywe alarmy

Associated Press podaje, że w budynku wybuchła panika. Ludzie, którzy próbowali uciekać po zadymionych schodach, potykali się i upadali. Mijali też ciała ofiar. - Moja przyjaciółka, jej mąż nie przeżyli. Więc po prostu dziękuję Bogu, że moja rodzina przeżyła - powiedziała jedna z mieszkanek, która wraz z matką, ojczymem i rodzeństwem uciekła z dziewiątego piętra budynku.

Inna mieszkanka bloku - 61-letnia Sandra Clayton - próbowała włączyć latarkę w telefonie, ale z powodu szoku nie mogła tego zrobić. Zaczęła schodzić po omacku, niosąc na rękach swojego psa o imieniu Mocha. Jak powiedziała, cały czas słyszała płacz. Upadła kilka razy na schodach, była tratowana przez innych. W końcu wypuściła psa. - Musiałam ratować własne życie. Było tak dużo dymu - podkreśliła, cytowana przez AP. Kiedy w końcu udało jej się znaleźć wyjście, okazało się, że Mocha została w środku. Zwierzę nie przeżyło.

Jeden z mężczyzn, który mieszkał w bloku - pochodzący z Dominikany Jose Henriquez - zaznaczył, że fałszywe alarmy przeciwpożarowe zdarzały się dość często w tym budynku. Dlatego też początkowo nie potraktował go poważnie. Jak podkreślił, mogło to spowodować, że mieszkańcy nie podjęli działań od razu, gdy tylko wybuchł pożar

Budynek, w którym doszło do pożaru, został wybudowany w 1972 roku. Znajdowało się w nim 120 mieszkań.

Dziecko przekazane żołnierzom przy murze lotniska w Kabulu w AfganistanieMiesiące po chaotycznej ewakuacji z Kabulu niemowlę wróciło do rodziny

Więcej o: