Kazachstan. Wysoko postawiony człowiek byłego prezydenta zatrzymany za "zdradę stanu"

Karym Masymow - uznawany za człowieka poprzedniego prezydenta Kazachstanu - został zatrzymany pod zarzutem zdrady stanu. Wcześniej stracił stanowisko szefa Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Kazachstanu. W kraju obowiązuje stan wyjątkowy, wprowadzony po wielkich protestach antyrządowych. Demonstracje były krwawo tłumione przez siły bezpieczeństwa. Liczba ofiar nie jest znana.
Zobacz wideo Prezydent Kazachstanu abdykował. Rządził przez 30 lat

Komitet Bezpieczeństwa Narodowego Kazachstanu poinformował o zatrzymaniu Karyma Masymowa, który do niedawna kierował instytucją. Urzędnikowi postawiono zarzut zdrady stanu.

W środę Masymowa - uważanego za człowieka byłego prezydenta Nursułtana Nazarbajewa - usunięto z funkcji szefa wywiadu. Nazarbajew ustąpił ze stanowiska prezydenta w 2019 roku, po prawie 30 latach na stanowisku, jednak dalej był postrzegany jako postać kształtująca politykę kraju zza kulis, m.in. przez wysoko postawionych, zaufanych ludzi - jak Masymow. 

W trwających od początku stycznia protestach i starciach z siłami bezpieczeństwa zginęły co najmniej dziesiątki ludzi. Władze mówią o "terrorystach", a służby mają rozkaz strzelać bez ostrzeżenia do każdego, kto nie wykonuje poleceń. Na miejscu są już rosyjskie siły bezpieczeństwa. To największe wystąpienia antyrządowe w Kazachstanie od czasu rozpadu Związku Radzieckiego i uzyskania niepodległości.

Ataki na dziennikarzy w Kazachstanie

Dziennikarz rosyjskiej niezależnej telewizji Dożd' poinformował, że został postrzelony w Ałmatach. Incydent miał miejsce w pobliżu kostnicy, przy której ustawiła się kolejka osób chcących zidentyfikować zabitych w czasie protestów krewnych.

Rosyjski dziennikarz Wasilij Połonski został ostrzelany po nogach po tym, jak zauważono, że filmuje zatrzymanie mężczyzny przez nieznane osoby. Dożd' odnotowuje, że pilnujący kostnicy uzbrojeni mężczyźni, którzy otworzyli ogień, nie zostali zidentyfikowani jako funkcjonariusze służb.

Ministerstwo spraw wewnętrznych Kazachstanu zatrzymało do tej pory ponad cztery tysiące protestujących. Resort podaje, że w wyniku starć zginęło 26 demonstrantów i 18 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Jednak danych tych nie sposób zweryfikować i bardzo możliwe, że rzeczywista liczba ofiar jest dużo większa. Internet w kraju jest blokowany, co utrudnia przekazywanie informacji.

Kazachstan zamknął granice dla obcokrajowców i próbujący dostać się tam dziennikarze informują, że nie są przepuszczani przez granicę.

Protesty w Kazachstanie

Protesty w Kazachstanie rozpoczęły się 2 stycznia w naftowym mieście Żangaözen po tym, jak władze podniosły cenę skroplonego gazu ziemnego, który jest najpopularniejszym w kraju paliwem samochodowym. Początkowo protestujący domagali się jedynie obniżenia ceny surowca. 4 stycznia protesty przybrały na sile i doprowadziły do starć z policją. Protestujący domagali się dymisji rządu i odejścia z polityki prezydenta Nursułtana Nazarbajewa.

5 stycznia prezydent Kasym-Żamart Tokajew zdymisjonował rząd. Najpierw w poszczególnych miastach, a później w całym kraju ogłoszono stan wyjątkowy. W Nur-Sułtanie [do 2019 roku miasto nazywało się Astana - red.], Ałmatach i obwodzie mangystauskim od 23:00 do 7:00 obowiązuje godzina policyjna.

Podczas starć siły bezpieczeństwa używały granatów świetlnych i hukowych oraz gazu łzawiącego, otwierali też ogień w stronę demonstrantów. Protestujący atakowali policjantów, podpalali samochody. Część sił bezpieczeństwa w niektórych miastach stanęła po stronie protestujących.

Rosyjskie wojska w Kazachstanie

Kazachstańskie służby porządkowe dostały rozkaz strzelania do każdego, kto nie podporządkuje się wezwaniom funkcjonariuszy, szczególnie do tych osób, które są uzbrojone. Kazachstańskie MSW poinformowało o zatrzymaniu prawie 4,5 tysiąca demonstrantów, wśród nich mają być obcokrajowcy.

Na prośbę prezydenta Kasyma-Żomarta Tokajewa do Kazachstanu przylecieli żołnierze sojuszniczych państw, zrzeszonych w poradzieckiej Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. Sekretariat organizacji podał, że kontyngent będzie liczył około 2,5 tysiąca osób. Jednak, według rosyjskich mediów, w Kazachstanie jest już ponad 2600 żołnierzy państw ODKB. Agencja Interfax napisała, że Rosja kontynuuje przerzut wojsk do Kazachstanu, wykorzystując siedemdziesiąt samolotów Ił-76 i pięć An-124.

Jak podaje Interfax, powołując się na lokalną telewizję, rosyjskie pojazdy pancerne zaczęły patrolować ulice miasta Bajkonur, z dzierżawionym przez Rosję centrum kosmicznym.

Sekretarz stanu USA Antony Blinken powiedział, że zdaniem Waszyngtonu władze Kazachstanu są w stanie same zaprowadzić spokój "z poszanowaniem praw protestujących oraz zachowaniem prawa i porządku", więc "niejasne" pozostaje, dlaczego miałyby potrzebować zewnętrznej pomocy. Podkreślił, że historia najnowsza dowodzi, iż wojska rosyjskie raz przybyłe na terytorium innego państwa trudno zmusić do powrotu do swojego kraju. Zaniepokojenie sytuacją wyraziło wcześniej NATO.

Więcej o: