Zamieszki w Kazachstanie. Protestujący przejęli lotnisko. Nie żyje co najmniej 8 osób

Na terenie całego Kazachstanu wprowadzono stan wyjątkowy. To efekt masowych protestów i starć z policją. Demonstrujący przejęli kontrolę nad lotniskiem. Nie żyje co najmniej ośmiu funkcjonariuszy, a 317 zostało rannych - podał resort spraw wewnętrznych.
Zobacz wideo Dziennikarze z Kabulu zatrzymani i pobici przez talibów. Relacjonowali protest w obronie praw kobiet

W Kazachstanie utrzymuje się napięta sytuacja w związku z antyrządowymi protestami. W całym kraju wprowadzono stan nadzwyczajny. W największych miastach w ciągu dnia tysiące demonstrantów demolowało budynki rządowe, biura lokalnych administracji i redakcje państwowych mediów.

Prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew wezwał do uspokojenia sytuacji i zapowiedział, że podejmie zdecydowane działania przeciwko protestującym.- Jako głowa państwa i od dziś przewodniczący Rady Bezpieczeństwa zamierzam działać z maksymalną stanowczością - zapowiedział. Poinformował jednocześnie o rozpoczęciu prac nad pakietem propozycji, które mogą doprowadzić do zakończenia rozruchów. To jednak nie zakończyło zamieszek. Jak podaje Reuters, demonstrujący przejęli kontrolę nad lotniskiem w mieście Ałmaty. Wszystkie loty zostały odwołane.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Blokada internetu i zamieszki w KazachstanieProtesty w Kazachstanie. Płonie ratusz w największym mieście kraju

Nie żyje ośmiu funkcjonariuszy służb

Protesty w Kazachstanie wybuchły po tym, jak rząd ogłosił podwyżki cen paliw. Pod wpływem protestów prezydent kraju zdymisjonował rząd. Demonstranci zażądali także całkowitego usunięcia z życia publicznego byłego prezydenta Nursułtana Nazarbajewa i jego ludzi, dlatego Kasym-Żomart Tokajew odwołał Nazarbajewa ze stanowiska szefa Rady Bezpieczeństwa i sam objął przewodnictwo. Radio Echo Moskwy, powołując się na źródła w kazachstańskim MSZ, podało, że Nursułtan Nazarbajew jest gotów w każdej chwili opuścić ojczyznę.

W związku z napiętą sytuacją, w Kazachstanie ograniczono działanie internetu i pracę lotnisk oraz kolei. W kilku miastach policja użyła w stosunku do demonstrantów armatek wodnych i gazu łzawiącego. Natomiast w Aktau i Pawłodarze funkcjonariusze oświadczyli, że nie mogą wystąpić przeciwko narodowi.

Reuters, powołując się na informacje resortu spraw wewnętrznych, poinformował, że w zamieszkach zginęło ośmiu policjantów i żołnierzy, a 317 zostało rannych. Prezydent kraju stwierdził w przemówieniu, że "grupy kryminalistów biją naszych żołnierzy, upokarzają ich, ciągną ich nagich po ulicach, atakują kobiety i plądrują sklepy".

Papież FranciszekPapież Franciszek o "zastępowaniu dzieci" zwierzętami i adopcji

Więcej o: