Kazachstan. Stan wyjątkowy w największym mieście w kraju. Media informują o "walkach ulicznych"

Prezydent Kazachstanu Kasym- Żomart Tokajew wprowadził na dwa tygodnie stan wyjątkowy w największym mieście kraju - Ałmatach oraz w obwodzie mangystauskim w południowo-zachodniej części kraju. To efekt protestów w całym Kazachstanie, które rozpoczęły się w naftowym mieście Żangaözen położonym nad Morzem Kaspijskim po tym, jak rząd zniósł limity cen na skroplony gaz ziemny, popularne paliwo do samochodów.

We wtorek kazachska policja użyła granatów hukowych i gazu łzawiącego przeciwko protestującym, którzy próbowali wedrzeć się do siedziby burmistrza w Ałmatach. Korespondent agencji Reutera słyszał serię eksplozji w pobliżu głównego placu miasta, na którym znajduje się biuro burmistrza.

Zobacz wideo Jak poradziła sobie Polska z kryzysem na granicy? Aleksander Kwaśniewski ocenia

W Ałmatach - według wstępnych danych - zatrzymano ponad 200 osób. Zamknięto główny plac i przyległe ulice. Media informują o "walkach ulicznych". 

W mieście Aktobe w północno-zachodniej części kraju kierowcy samochodów napędzanych skroplonym gazem przedarli się przez policyjny kordon i dostali się do budynku lokalnej administracji. Protestujący domagali się obniżenia cen gazu ze 120 do 50 tenge oraz odejścia z życia publicznego byłego prezydenta Nursułtana Nazarbajewa. 

Donald Tusk wystawił hulajnogę na licytację WOŚPDonald Tusk wystawił "brukselską limuzynę" na aukcji WOŚP. "Nieśmigana"

Kazachstan. Władze zaczęły blokować internet. Prezydent mówi o prowokacjach

Wieczorem władze Kazachstanu zaczęły blokować internet i łączność komórkową. Internauci informują o problemach w funkcjonowaniu mediów społecznościowych, w tym Telegramu i Facebooka.

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Prezydent Kasym- Żomart Tokajew w wystąpieniu telewizyjnym zapewnił, że "władza w państwie nie padanie". Wezwał obywateli, a przede wszystkim młodzież, do tego, by "nie ulegali prowokacjom wewnętrznym i zewnętrznym, euforii wiecowania i przyzwolenia na wszystko".

Tokajew oświadczył też, że padające na wiecach wezwania do atakowania siedzib instytucji państwowych i wojskowych, "to przestępstwo, za którym może pójść kara".

Fińskie wojsko podczas ćwiczeńRosja wywołuje strach u sąsiadów. Finowie myślą o NATO

Więcej o: