Protest kobiet w Kabulu. "Nie odbierajcie nam praw. Błagamy opinię międzynarodową"

Grupa kobiet przeszła ulicami Kabulu, oskarżając talibów o zabijanie osób, które służyły w wojsku przed przejęciem władzy przez bojowników. Uczestniczki manifestacji wykrzykiwały "Sprawiedliwość, Sprawiedliwość".

Około 30 kobiet zebrało się we wtorek w pobliżu meczetu w centrum Kabulu. Następnie rozpoczęły marsz ulicami stolicy. Po przejściu kilkuset metrów zostały zatrzymane przez talibów. Funkcjonariusze próbowali również uniemożliwić dziennikarzom relacjonowanie demonstracji. Zatrzymali grupę reporterów, skonfiskowali, a następnie oddali im sprzęt. Przed zwróceniem aparatów fotograficznych wykasowali zdjęcia zapisane na kartach pamięci.

Zobacz wideo Wracając w ruiny. 70-letni Afgańczyk planuje odbudować swój dom

Protest kobiet w Kabulu. "Prosimy świat, by nakazał talibom skończyć z zabijaniem"

Do manifestacji doszło kilka tygodni po tym, jak niezależnie Organizacja Narodów Zjednoczonych, Amnesty International i Human Rights Watch opublikowały raporty, z których wynika, że od chwili przejęcia władzy talibowie dopuścili się ponad 100 zabójstw.

Uczestniczki manifestacji domagały się, żeby talibscy bojownicy przestali zabijać byłych funkcjonariuszy publicznych. Prosimy świat, żeby nakazał talibom skończyć z zabijaniem. Chcemy wolności, chcemy sprawiedliwości

- powiedziała w rozmowie z agencją AFP jedna z demonstrantek, Najera Koahistani. Inna z protestujących kobiet w rozmowie z TOLO News dodała: - Nie będziemy milczeć. Jesteśmy połową społeczeństwa, nie odbierajcie nam praw. Jesteśmy ludźmi, mamy prawo do edukacji i pracy. Błagamy świat, społeczność międzynarodową, aby nie uznawała tego rządu.

Afganistan - protest kobietPiekło kobiet w Afganistanie. "Są teraz niewidzialne"

Więcej na temat sytuacji w Afganistanie przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Talibowie łamią prawa kobiet

Choć talibowie zarzekali się, że po przejściu władzy uszanują prawa kobiet żyjących w Afganistanie, to z całego kraju płyną doniesienia o narastających prześladowaniach. Po przejęciu władzy w sierpniu br. przez talibów w Afganistanie dopełnia się proces stopniowego wykluczania kobiet ze sfery publicznej. Talibowie zabronili już kobietom udziału w sporcie i obecności na stadionach. Zakazali też dziewczętom uczęszczania do szkół. Niedawno Ministerstwo Promocji Cnót i Zapobiegania Występkom nakazało afgańskim kanałom telewizyjnym zaprzestanie pokazywania filmów i telenowel z aktorkami. Szykany dotyczą też pracy. Urzędniczkom zatrudnionym uprzednio w administracji talibowie przekazali, by nie powracały do pracy do czasu opracowania przez rządzących "nowego planu".

Od niedzieli w Afganistanie obowiązuje zakaz podróżowania kobiet bez asysty bliskich męskich krewnych na odcinku dłuższym niż 72 kilometryTalibowie wprowadzili zakaz podróżowania kobiet bez asysty mężczyzn

Zakaz podróży bez męskiego krewnego

W ubiegłym tygodniu rządzący Afganistanem rozwiązali komisję wyborczą. Dotychczasowi pracownicy tych instytucji mówią, że oznacza to rzeczywisty koniec demokracji w tym kraju. W miniony weekend z kolei talibowie zakazali kobietom odbywania dalekich podróży bez męskiego krewnego.

- Kobietom podróżującym dalej niż 72 kilometry nie należy pozwalać na przejazd, jeśli nie towarzyszą im bliscy krewni - powiedział rzecznik Ministerstwa Promocji Cnót i Zapobiegania Występkom Mohammad Sadiq Akif. Przedstawiając nowe zalecenia, rzecznik zaznaczył, że przyjęte w przepisach sformułowanie "bliscy krewni" odnosi się wyłącznie do mężczyzn.

Taksówkarze nie mogą także zabrać kobiety, jeśli ta nie na głowie hidżabu lub innego stroju zakrywającego włosy. W środkach transportu, zarówno prywatnych, jak i publicznych, wyprowadzono też zakaz odtwarzania muzyki. Zaś kierowców zachęcono, by zapuszczali długie brody i zatrzymywali się na modlitwę.

Więcej o: