Bez leków, bez pracy, coraz częściej bez jedzenia. Możemy pomóc rodzinom w Libanie

Kilkadziesiąt tysięcy złotych udało się zebrać na pomoc rodzinom w Libanie, które są szczególnie narażone na skutki trwającego tam kryzysu. Akcja "Zaopiekowani" Gazeta.pl i fundacji PCPM trwa jeszcze do końca roku - i jest jeszcze czas, by wesprzeć rodziny wciąż czekające na pomoc.

Najib podczas gigantycznej eksplozji w Bejrucie miał atak serca, który prawie go zabił. Teraz dużo czasu spędza w szpitalach, starając się o leczenie. Layla po śmierci całej rodziny mieszka samotnie. Pracuje na dwa etaty, aby mieć na czynsz i wyżywienie. Żyje bez prądu i w lęku, że każdego dnia może znaleźć się na ulicy. Rodzina Nour żyje tylko dzięki pomocy sąsiadów i wsparciu mieszkańców miasteczka. Ich życie - podobnie życie milionom osób i rodzin w Libanie - w ciągu ostatnich dwóch lat zamieniło się w walkę o przetrwanie z powodu gigantycznej zapaści gospodarczej w kraju.

Im - podobnie jak kilkudziesięciu innym rodzinom - możemy pomóc w ramach akcji "Zaopiekowani". Dzięki zbiórce organizowanej przez Gazeta.pl i Fundację Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej kilkadziesiąt szczególnie narażonych na skutki kryzysu rodzin ma szansę otrzymać wsparcie na zimę. Zebrane środki pomogą m.in. w zakupie leków, uchronią przed eksmisją, a dla wielu - kupnie jedzenia, które przez hiperinflację i bezrobocie stało się dla wielu w Libanie ledwo dostępne. Od początku akcji udało się uzbierać środki na pomoc kilkudziesięciu rodzinom, za co bardzo dziękujemy. Ponieważ pomoc musi trafić jak najszybciej, akcja kończy się wraz z końcem roku - jest zatem jeszcze szansa, by wesprzeć wybraną rodzinę.

Wystarczy wejść na stronę pcpm.org.pl/zaopiekowani, wybrać jedną z rodzin, które wciąż czekają na pomoc i dokonać wpłaty.

embed

Na pomoc czekają jeszcze m.in. Muna i Amin. Muna jest głową trzypokoleniowej rodziny, mieszka z dorosłymi dziećmi i wnukami. W czasie rozmowy z PCPM i Gazeta.pl mówi o tym, jak uderzają w nich rosnące ceny - nawet podstawowe produkty, jak fasola, pomidory czy ziemniaki stają się drogie.

Amin nie ma rodziny. Zeszłoroczny wybuch w Bejrucie zniszczył część jego domu. Nie otrzymuje emerytury, a lista jego leków jest długa. Choruje na cukrzycę. Gdy pokazuje zdjęcia z przeszłości, trzęsą mu się ręce. Tak jak wtedy, gdy pokazuje nam niewykupione recepty. 

Poza wsparciem materialnym każdy z darczyńców może przekazać wybranej osobie lub rodzinie także dobre słowo. Otrzymaliśmy już dziesiątki krótszych i dłuższych wiadomości ze słowami wsparcia i otuchy.

Na przykład pani Anna napisała: "Witajcie, kochani. Choć się nie znamy i mieszkamy w tak odległych państwach od siebie, to jesteśmy tak samo wartościowi. Moje serce boli, że inni ludzie, dobrzy ludzie, muszą cierpieć głód i bać się o przyszłość. Choć przyszłość jest dla wszystkich niepewna, to mam nadzieję, że choć ta zima będzie dla was łatwiejsza. Bardzo was serdecznie pozdrawiam, całuję i tulę wszystkich z osobna. Życzę wszystkiego dobrego z całego serc".

W ramach akcji Zaopiekowani Gazeta.pl razem z PCPM odwiedziła kilkanaście rodzin w Libanie. Poniżej nasze relacje na temat kryzysu oraz historie niektórych z rodzin nim dotkniętych: 

Poznaj historie rodzin, którym pomagamy:

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Bez leków, bez pracy, coraz częściej bez jedzenia. Możemy pomóc rodzinom w Libanie
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl