Co najmniej 30 osób utonęło u wybrzeży Grecji. Wśród ofiar niemowlę i kilkuletnie rodzeństwo

Czarny tydzień na Morzu Egejskim. Trzy dni z rzędu u wybrzeży Grecji doszło do wypadków łodzi migrantów, którzy próbowali dostać się do Europy. Kilkadziesiąt osób udało się uratować, jednak co najmniej 31 osób utonęło. Kolejne 45 osób uznaje się za zaginione. Wśród ofiar są dzieci.
Zobacz wideo "Jak można w niebezpieczną podróż zabrać małe dziecko?" [Q&A Gazeta.pl]

6-letnia Sewda i 3-letni Baran są wśród ofiar jednego z kilku wypadów łodzi i pontonów, do których doszło w tym tygodniu u wybrzeży Grecji. Dzieci pochodziły z irackiego Kurdystanu i ich rodzice chcieli dostać się do Europy, powiedział ojciec serwisowi Rudaw.

Fryad Ali chciał, by jego rodzina znalazła lepsze życie poza Irakiem. Dlatego zdecydowali się dostać łodzią do Grecji lub Włoch. We wtorek wsiedli do łodzi przemytników w Turcji. W nocy łódź przewróciła się na silnych falach. - Moja córka odpłynęła kilka metrów dalej. Podpłynąłem do niej i złapałem ją, ale nie mogłem wrócić do łodzi. Córka przestała się ruszać - mówił dziennikarzowi mężczyzna. Wtedy zdecydował, że spróbuje uratować chociaż drugie dziecko i żonę. Sam dopłynął do wywróconej łodzi. - Inny mężczyzna trzymał mojego syna na rękach. Zapytał, czy ma przyjść do mnie, ale odmówiłem. Mężczyzna puścił go i Baran skoczył w moim kierunku. Uderzyła nas kolejna fala i padł do wody. Później już go nie zobaczyłem - opowiedział. Ali i jego żona uratowali się - jak mówi - jako jedni z nielicznych z łodzi, na której było 70 osób.

Jak opisuje organizacja pozarządowa Aegean Boat Report, był to jeden z trzech wypadków łodzi, do których doszło dzień po dniu w tym tygodniu. W sumie odnaleziono ciała 31 osób, a 45 jest uznawanych za odnalezione (jednak różnią się relacje co do tego, ilu pasażerów było w poszczególnych łodziach). Wiadomo, że jedną z ofiar jest niemowlę. Organizacja podkreśla, że to najczarniejszy tydzień w tym roku.

TrypolisLiban tonie w długach i ciemności. Kryzys wpędził miliony w skrajne ubóstwo

Kilkadziesiąt osób zostało uratowanych przez grecką straż przybrzeżną lub samodzielnie dostało się na brzeg. Organizacja podkreśla, że podczas gdy na morzu dochodzi do kolejnych tragedii, grecka straż przybrzeżna wciąż stosuje push-backi wobec migrantów i wypycha łodzie powrotem na morze. "To stawia setki ludzi w sytuacji zagrażającej życiu"- pisze ABR. 

Więcej śmierci na morzu

Według danych Wysokiego komisarza ONZ ds. uchodźców w tym roku wzrosła liczba migrantów próbujących dostać się do Europy przez morze. Do 19 grudnia 2021 roku było to 116 tys. osób, ponad 20 tys. więcej niż przed rokiem. 

Wzrosła także liczba ofiar. W 2020 roku potwierdzono śmierć co najmniej 1401 osób, w tym roku - już 1645 (w statystyki nie są na razie wliczone dane z tego tygodnia).  

Więcej wiadomości znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl 

Grecja nie jest jednak głównym szlakiem migracyjnym. W tym roku zarejestrowano tam trochę ponad 8 tys. migrantów, którzy dostali się do Europy. Według Aegean Boat Report prawie dwa razy tyle - ponad 15 tys. osób - zostało wypchniętych przez grecką straż przybrzeżną w ponad 600 przypadkach push-backów.

Najwięcej ludzi dostało się do Włoch (63 tys.) i Hiszpanii (41 tys. z tego ponad połowa - na Wyspy Kanaryjskie).

Papież: Skończmy z przerzucaniem na innych odpowiedzialności za migrację

Na początku grudnia papież Franciszek spotkał się z migrantami na wyspie Lesbos. W swoim wystąpieniu papież mówił, że pandemia koronawirusa pokazała nam, że wielkie problemy świata należy rozwiązywać wspólnie. - Ale o ile szczepienia są mozolnie wprowadzane na poziomie planety i coś zaczyna się dziać w walce ze zmianami klimatu, to w kwestii migracji są straszne braki - przekonywał.

Zaznaczył, że stawką jest ludzkie życie i nasza przyszłość, która będzie spokojna tylko wtedy, gdy się zjednoczymy. Franciszek apelował o prowadzenie dalekosiężnej polityki migracyjnej. Przekonywał, że odrzucając biednych, odrzucamy też pokój. - Złudne jest myślenie, że wystarczy się zabezpieczyć, broniąc się przed najsłabszymi - powiedział. Zaznaczył, że trzeba "skończyć z ciągłym przerzucaniem na innych odpowiedzialności za migrację, tak jakby nikogo ona nie obchodziła i był tylko bezużytecznym ciężarem, który ktoś musi dźwigać".

Wyspa Lesbos stała się jednym z symboli kryzysu uchodźców. W czasie kryzysu z 2015 roku miejscowy ośrodek dla migrantów - Moria - był największym obozem uchodźczym w Europie. Ośrodek w większości spłonął we wrześniu ubiegłego roku. Papież odwiedził Lesbos po raz drugi. Pierwszy raz był na wyspie w 2016 roku. Wtedy zabrał ze sobą do Rzymu trzy rodziny syryjskich uchodźców.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Co najmniej 30 osób utonęło u wybrzeży Grecji. Wśród ofiar niemowlę i kilkuletnie rodzeństwo
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl