Hongkong: usunięto pomnik ofiar masakry na placu Niebiańskiego Spokoju. Powód? "Krucha konstrukcja posągu"

Kolumna Wstydu - słynny pomnik upamiętniający masakrę na placu Niebiańskiego Spokoju (Tiananmen) usunięty z kampusu Uniwersytetu w Hongkongu. Statua została zdemontowana w środę wieczorem i przeniesiona do magazynu. Na placu Tiananmen w Pekinie, w czerwcu 1989 r. zginęło kilka tysięcy osób, które walczyły o demokratyzację życia w Chinach. Komunistyczne władze od dawna tępią wszelkie próby upamiętniania masakry.

Uniwersytet nakazał usunięcie posągu zwanego Kolumną Wstydu w październiku br. To ośmiometrowy pomnik poświęcony ofiarom ofiary masakry na placu Tiananmen w Pekinie. Dzieło przedstawiające ludzkie korpusy, zdobiło teren uniwersyteckiego kampusu w Hongkongu od 24 lat. Pomnik zniknął w środę wieczorem. Przestrzeń wokół pomnika została ogrodzona. Plastikowa kurtyna była pilnowana przez ochroniarzy, kiedy w środku pracowali robotnicy demontujący pomnik.  

"Decyzja w sprawie posągu została podjęta na podstawie zewnętrznej porady prawnej i ocenie ryzyka dla najlepszego interesu uniwersytetu" - napisała uczelnia w oświadczeniu. Uniwersytet w uzasadnieniu poruszył też kwestie bezpieczeństwa, które mogłyby wynikać z "kruchej konstrukcji posągu". Rzeźba trafiła do magazynu.

Protest na placu Tiananmen w 1989 roku30. rocznica masakry na placu Tiananmen - USA i UE wzywają Chiny do reform

Więcej podobnych artykułów na stronie głównej Gazeta.pl

Autor pomnika: To jakby pójść na cmentarz i zniszczyć wszystkie nagrobki 

Demontażem pomnika jest oburzony Jens Galschiot, duński rzeźbiarz i autor dzieła. Jego zdaniem statua powstała po to "aby przypomnieć nam haniebne wydarzenie, które nigdy nie może się powtórzyć". Usunięcie pracy nazwał "brutalnym czynem".  - To rzeźba poświęcona zmarłym ludziom, by pamiętać o ofiarach wydarzeń w Pekinie z 1989 roku [...] To jakby pójść na cmentarz i zniszczyć wszystkie nagrobki -  powiedział w rozmowie z BBC

Usunięciem pomnika oburzeni są również studenci. - To naprawdę ironiczne. Nie sądzę, żeby ludzie spodziewali się, że coś takiego stanie na uniwersytecie - powiedział Billy Kwok, 22-letni student uczelni, dodając, że budynek miał być miejscem, które wspiera "tak zwaną wolność słowa".

Zdaniem ekspertów, to kolejny krok w stronę zacieśnienia kontroli nad miastem i walką z prodemokratyczną opozycją w Hongkongu. Pekin w ramach reakcji na antyrządowe protesty w 2019 r. narzucił na miasto ustawę o bezpieczeństwie narodowym. Dokument pozwala skazywać za "secesję, działalność wywrotową, terroryzm i spiskowanie z obcymi siłami". Grozi za to wyrok od trzech lat więzienia do dożywocia. W ramach ustawy o bezpieczeństwie narodowym uczniom zalecono dodatkowe lekcje patriotyzmu, które mają ich nauczyć miłości do Chin. Dokonano przeglądu książek w bibliotekach i wycofano te, które uznano za "nieprawomyślne". 

Studenci uniwersytu w Hongkongu czyszczą pomnik 'Filar wstydu', upamiętniający zabitych podczas represji na placu Tiananmen w 1989 roku, 4 czerwca 2021 r.Hongkong. Chiny nie pozwolą na upamiętnienie rocznicy masakry na placu Tiananmen

Protesty na placu Tiananmen

W latach 80. Chiny pogrążały się w kryzysie gospodarczym, korupcji, nepotyzmie, a niezadowolenie zaczęło dominować w społeczeństwie. Zwłaszcza młodzi ludzie zaczęli odczuwać potrzebę zmian. Pierwsze protesty studentów odbyły się na początku kwietnia 1989 roku na placu Tiananmen, po śmierci byłego szefa Chińskiej Partii Komunistycznej, zwolennika liberalizacji Hu Yaobanga. Z czasem do pokojowych demonstracji dołączało coraz więcej miast. W kulminacyjnym momencie protestowali ludzie z aż 300 miejscowości.

Duże poparcie społeczne dla protestujących musiało w końcu wymóc reakcje w partii, która sama zaczęła zmagać się z reformatorami we własnych szeregach. Jednym ze zwolenników rozmów był sekretarz generalny KPCh Zhao Ziyang, jednak reszta polityków chciała siłowego rozwiązania sprawy. Jeden z polityków, Deng Xiaoping, argumentując konieczność wprowadzenia stanu wyjątkowego, powołał się na przykład Polski i stwierdził, że "ustępstwa wiodą do dalszych ustępstw".

20 maja w Pekinie wprowadzono stan wyjątkowych. W nocy z 3 na 4 czerwca 1989 roku armia przy użyciu czołgów i broni maszynowej rozpędziła uczestników protestu. Większość z ofiar zginęła podczas walk przy placu Tiananmen. Władze Chin podały, że podczas starcia z wojskiem na placu zginęło 200 osób. Chiński Czerwony Krzyż szacuje liczbę zabitych na 2600 osób. W 2017 roku portal informacyjny z Hongkongu opublikował depeszę znajdującą się w Brytyjskim Archiwum Narodowym, z której wynikało, że podczas masakry zabitych zostało co najmniej 10 tysięcy osób. Informację taką podał członek chińskiej Rady Państwa.

Więcej o: