Dezercja polskiego żołnierza. Ekspert: Dostanie pracę i mieszkanie, będzie wykorzystywany w tępej propagandzie

- Prawdopodobnie dostanie mieszkanie i jakąś pracę, pewnie fizyczną - stwierdził dr Michał Piekarski, pytany o polskiego żołnierza, który uciekł na Białoruś. - Będzie wykorzystywany w tępej kampanii propagandowej przez najbliższe kilka dni czy tygodni. Potem może będą go obwozić po białoruskich szkołach i zakładach pracy - dodał.
Zobacz wideo Prof. Wiącek tłumaczy, czemu push back jest niezgodny z Konstytucją

Do sprawy dezercji polskiego żołnierza odniósł się dr Michał Piekarski ekspert ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu Wrocławskiego w rozmowie z Piotrem Zychowiczem na kanale "Historia realna". Jak podkreślił, Białorusi chodzi o "wykreowanie obrazu Polski jako państwa, które jest państwem niedemokratycznym, państwem totalitarnym, łamiącym prawa człowieka". Z drugiej strony, Białoruś liczyła, że uda jeszcze bardziej spolaryzować polską opinię publiczną - stwierdził. Białoruska telewizja przeprowadziła już wywiad z polskim żołnierzem. 

"Będzie wykorzystywany w tępej kampanii propagandowej"

Dr Piekarski został zapytany o to, jak będzie teraz wyglądało życie Emila Cz. i co mu obiecał reżim Alaksandra Łukaszenki. - Prawdopodobnie dostanie mieszkanie i jakąś pracę, pewnie fizyczną. Będzie wykorzystywany w tępej kampanii propagandowej przez najbliższe kilka dni czy tygodni. Potem może będą go obwozić po białoruskich szkołach i zakładach pracy, tak jak kiedyś Andrzeja Czechowicza, żeby tłumaczył, jak jest strasznie na tym Zachodzie, jaka ta Polska jest straszna - stwierdził ekspert. Dodał, że kiedy Emil Cz. się już "zużyje" dostanie pracę i "skromną pensję". - Pewnie będzie pod obserwacją służb, żeby przypadkiem nie uciekł na Zachód, bo prędzej czy później na Białorusi pewnie przestanie mu się podobać - zaznaczył.

Dr Michał Piekarski odniósł się także do motywacji, które mogły kierować polskim żołnierzem. Stwierdził, że podejrzewa, że Emil Cz. to człowiek, za którego najważniejsze decyzje podjęli inni. - Może będzie próbować za 10-15 lat przedrzeć się na Zachód. (...) W Polsce będzie go czekać sprawa karna. W momencie, kiedy on postawi stopę na terytorium Polski albo Unii Europejskiej, to zostanie zatrzymany i postawiony przed sądem. Za to, co zrobił należy mu się najwyższy wymiar kary za dezercję. Uważam też, że powinien tu być zarzut o szpiegostwo - dodał ekspert z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Więcej informacji z polski i świata na stronie głównej Gazeta.pl

Polscy żołnierze na granicy z BiałorusiąJest śledztwo prokuratury ws. dezercji polskiego żołnierza na Białoruś

Dezercja polskiego żołnierza

16. Dywizja Zmechanizowana poinformowała, że w czwartek 16 grudnia po południu zaginął jeden z żołnierzy wykonujących zadania służbowe w okolicy Narewki, Siemianówki i Jeziora Siemianowskiego. Okazało się, że mężczyzna poprosił o azyl na Białorusi. Mówił, że sprzeciwia się działaniom Polski w związku z kryzysem migracyjnym i nieludzkim traktowaniem uchodźców. Mężczyzna to Emil Cz.

W sprawie dezercji śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ. Zgodnie z Kodeksem karnym, żołnierz, który w czasie dezercji ucieka za granicę albo przebywając za granicą, uchyla się od powrotu do kraju, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Szef MON Mariusz Błaszczak przekazał w piątek po południu, że żołnierz "miał poważne kłopoty z prawem i złożył wypowiedzenie z wojska". "Nigdy nie powinien zostać skierowany do służby na granicę. Zażądałem wyjaśnień, kto za to odpowiada" - dodał minister. MON przekazał tego samego dnia, że po odebraniu meldunku od gen. dyw. Krzysztofa Radomskiego, dowódcy 16 Dywizji Zmechanizowanej, minister Mariusz Błaszczak odwołał ze stanowisk przełożonych żołnierza, który znalazł się na Białorusi.

Lex TVNGazeta.pl podpisuje się pod apelem TVN do prezydenta. Dołączcie do nas

Miał pobić matkę i prowadzić pod wpływem alkoholu

"Gazeta Olsztyńska" informowała, że Emil Cz. mieszkał w Bartoszycach i służył w tamtejszej 20. brygadzie zmechanizowanej, ale w ostatnim czasie został przeniesiony do Węgorzewa. Kilka miesięcy wcześniej miał pobić swoją matkę. Żołnierz we wrześniu został skazany przez Sąd Rejonowy w Bartoszycach wyrokiem nieprawomocnym za znęcanie się nad bliską osobą, a 12 grudnia został zatrzymany przez policję za jazdę w stanie nietrzeźwości. Późniejsze testy wskazały, że był również pod wpływem marihuany.

Więcej o: