Rabia, uchodźczyni z Syrii, mieszka z córką w pokoju na dachu. Myśli przede wszystkim o niej

Poznaj historię Rabii. Uchodźczyni z Syrii mieszka w Bejrucie, stolicy Libanu, w malutkim pomieszczeniu na dachu. Tylko na to mogą sobie pozwolić od czasu kryzysu gospodarczego. Kobieta uciekła przed wojną, a teraz zmaga się z ubóstwem i kryzysem. Możesz jej pomóc w ramach akcji "Zaopiekowani".

Czytaj więcej o akcji Zaopiekowani

– Pomyślałam, że to bomba. Jak w Syrii – mówi Rabia, kiedy wspomina 4 sierpnia zeszłego roku. Kiedy około godziny 18:00 gigantyczna eksplozja w porcie zniszczyła miasto w kilka sekund, wróciły do niej bezsilność, strach i myśl, żeby natychmiast uciekać. Z ogarniętej wojną Syrii wyjechała z mężem, córką i synem. Została z nią tylko córka. Mąż wrócił do kraju, zabierając ze sobą drugie dziecko. 

Wybuch w Bejrucie wstrząsnął życiem Rabii po raz drugi. Wrócił koszmar wojny, przed którą chroni swoją córkę za cenę rozłąki z synem. Nie spodziewała się, że po tym, jak ona była światkiem ostrzałów i bombardowań, córka doświadczy eksplozji spowodowanej m.in. katastrofalnym w skutkach zaniedbaniem. 

Nida i jej troje dzieciLibańczyków i uchodźców czeka najgorsza zima od lat

Rabia z córką mieszkają na poddaszu starego budynku, w pokoju nie większym niż dwa na dwa metry. Stał się ich domem, kiedy zaczynał się kryzys. 

Mieszkanie Rabii na dachuMieszkanie Rabii na dachu Fot. PCPM

Syryjczycy są od 2014 roku największą grupą uchodźców na świecie. 6,6 mln z nich wyjechało z kraju od początku wojny domowej. Wielu uciekło do sąsiedniego Libanu. To niewielki kraj i teraz gości największą liczbę uchodźców w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Według szacunków obok ponad 4 milionów Libańczyków w kraju żyje 1,5 miliona uchodźców, z czego tylko 855 tysięcy zarejestrowanych jest w systemie Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR).

Niezarejestrowane osoby nie kwalifikują się do pomocy pieniężnej, paczek żywnościowych, a od niedawna także do uzyskania opieki medycznej. Przedłużenie statusu uchodźcy nie jest proste, zwłaszcza w obliczu kryzysu.

W  jednym ze sprawozdań UNHCR zapisano: Wielu uchodźców czuje się bezsilnych, kiedy upływa termin pozwolenia na pobyt. Żeby otrzymać nowe dokumenty tożsamości - które uprawniają do pobierania świadczeń czy usług - trzeba dostarczyć dokumenty, np. świadectwo zdrowia. To, które kosztuje kilkadziesiąt dolarów. Tymczasem 91 proc. Syryjczyków żyje za mniej niż 1,9 dolara dziennie i nie ma żadnych oszczędności. Możliwości pracy zarobkowej dla uchodźców były ograniczone jeszcze zanim w 2019 roku doszło do zapaści gospodarczej. A ceny podstawowych produktów rosną. Ostatni raport UNICEF wykazuje, że już ponad 3/4 rodzin w Libanie nie stać na zakup żywności. Jeśli mogą, korzystają z paczek żywnościowych. 

Matka i córka w pokoju na dachu

– Gdy wszystko zaczęło drożeć, nie byłam w stanie opłacać czynszu. Dług rósł z miesiąca na miesiąc. Mimo to właściciel pozwolił mi zostać. Ale gdy kryzys zaczął się na dobre, on także potrzebował pieniędzy. Dlatego przeniosłyśmy się do tego pokoju, tuż pod dachem – opowiada o skutkach kryzysu w Libanie, który jest określany jako jedna z największych zapaści gospodarczych w najnowszej historii. To bardzo przygnębiające miejsce, zwłaszcza dla małej dziewczynki, która jeszcze niewiele rozumie.

Warunki są naprawdę trudne, ale uczucie poczucie bezsilności dopada Rabię nie tylko z tego powodu. Po pierwsze wystarczy, że rozejrzy się wokół, żeby zdać sobie sprawę, że nadziei na poprawę sytuacji nie ma. – Nie tylko tacy jak my nic nie mają. To dotyka także libańskie rodzimy, które jeszcze do niedawna miały się świetnie – mówi.   

TrypolisLiban tonie w długach i ciemności. Kryzys wpędził miliony w skrajne ubóstwo

A mimo tego libańscy sąsiedzi są dla niej wsparciem. – Nigdy nie poczułam, że jestem kimś obcym – podkreśla kobieta. 

Jej mąż odszedł, zabierając ze sobą ośmioletniego syna. Rozłąka z synem to najgorszy koszmar dla kobiety. Ale nie wyobraża sobie powrotu do Syrii. – Ten kraj kojarzy mi się z koszmarem. Kiedy przypominam sobie, jak uciekaliśmy, jestem przerażona. Nie wrócę tam nigdy. Tak, żyję w biedzie, ale mimo wszystko wolę to niż wrócić – opisuje Rabia.

Dziś najważniejsze dla Rabii jest zapewnienie godnego życia i wykształcenia córki. Za wszelką cenę.

Rabia i jej córka zostały objęte opieką Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. Czytelnicy Gazety mogą wesprzeć tę rodzinę, wchodząc na pcpm.org.pl/zaopiekowani i wpłacając darowiznę. Dziękujemy.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Rabia, uchodźczyni z Syrii, mieszka z córką w pokoju na dachu. Myśli przede wszystkim o niej
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl