Ghassan każdego dnia staje przed wyborem: kupić opał, jedzenie czy leki?

Poznaj historię Ghassana, Fatimy i ich dzieci, którzy każdego dnia mierzą się z kryzysem w Libanie. To właśnie im możesz pomóc w ramach akcji Zaopiekowani.

Wejdź na pcpm.org.pl/zaopiekowani i dołącz do akcji Gazety.pl i Fundacji PCPM, która działa na rzecz libańskich rodzin już ponad 10 lat. Twoje wsparcie trafi do wybranej rodziny i pomoże jej przetrwać najtrudniejszy czas w ciągu roku. 

– Boję się zostawiać ich samych. Biorę każdą dorywczą pracę, która tylko pojawia się w okolicy. Wiem, że nie powinienem tego robić, ponieważ odbija się to na moim zdrowiu i może doprowadzić do tego, że nagle opuszczę bliskich – mówi Ghassan, głowa czteroosobowej rodziny. – Dokucza mi rzadkie schorzenie serca, a ostatnio także płuca. Powinienem kupować mnóstwo leków, ale nie stać mnie na to. Ale najgorsza jest myśl, że moja rodzina zostanie bez opieki. Samotna kobieta z dwójką dzieci nie może tutaj liczyć na żadną pomoc.

Ghassan mieszka z żoną i dwojgiem dzieci w regionie Akkar w północnym Libanie. Już wcześniej było to jedno z najuboższych miejsc w kraju, ale trwający do 2019 roku kryzys drastycznie pogłębił ubóstwo. Większość tamtejszych rodziny mierzy się z ogromnym bezrobociem i skutkami zapaści gospodarczej. Na co dzień stają przed wyborami, o których mówi Ghassan: kupić opał, jedzenie czy leki? 

Mężczyźni mają niewielkie szanse na stałe zatrudnienie i pensję, która zapewniłaby godne życie. Zazwyczaj – tak jak Ghassan – podejmują się dorywczych prac, ale i te znajdują coraz rzadziej, od kiedy zaczął się kryzys. Akkar to w większości rolnicze tereny, region od lat zaniedbywany jest przez rząd. Jeszcze do niedawna nie było tam żadnego posterunku policji. Brakuje podstawowej infrastruktury i usług, a ze względu na bliskość granicy z Syrią mieszkają tu także uchodźcy, z którymi – wśród tak niewielkich możliwości – Libańczycy od 10 lat dzielą zasoby. Wojna w Syrii odcisnęła na mieszkańcach Akkaru także piętno spowolnienia gospodarczego – wcześniej obszar był w dużym stopniu zależny od handlu z sąsiadem.

Ghassan z rodziną w domuGhassan z rodziną w domu Fot. Alex Ibrahim / PCPM

W domach takich jak dom Ghassana nie ma bieżącej wody ani elektryczności, w okolicy nie działa system kanalizacji ani zarządzanie odpadami. W całym regionie brakuje szkół i przychodni, a udanie się do szpitala to już wyprawa. Jednym ze skutków kryzysu jest dziesięciokrotny wzrost cen paliwa, przez co transport – czy to własnym samochodem, czy nawet taksówką lub busem – staje się nieosiągalne drogi. Jedno tankowanie do pełna pochłonęłoby miesięczne minimalne zarobki. 

Ale tym, na co może liczyć Ghassan, jego żona Fatima i dwoje dzieci, są sąsiedzi. Kiedy jest naprawdę źle, nie ma za co kupić opału i jedzenia, to właśnie oni przychodzą z pomocą. Przynoszą też ciepłe ubrania.

– Moja rodzina mieszka w niewykończonym domu. Brakuje tu okien, przez co do pomieszczeń wdziera się wilgoć. Kiedy pada, do środka wlewa się woda. My śpimy na podłodze, dzieci na szczęście w łóżku. Chciałabym, żeby moja żona Fatima nie musiała już nigdy więcej spać na podłodze – mówi Ghassan i z trudem powstrzymuje łzy.

Do takich rodzin wsparcie kieruje Fundacja PCPM, która działalność w Libanie rozpoczęła od pomocy uchodźcom z Syrii. Teraz, gdy w trudnej sytuacji znalazły się także libańskie rodziny, PCPM rozpoczęła kolejny skierowany do nich program. Dzięki temu, że PCPM posiada w Akkarze biura i zatrudnia lokalnych pracowników, może dotrzeć do potrzebujących rodzin. Z Ghassanem rozmawiał jeden z lokalnych pracowników, Alex.

– Jesienią i zimą w Akkarze wieje silny wiatr. Można odnieść wrażenie, że ściany domu trzęsą się tak, jakby ten wołał o pomoc dla swoich mieszkańców – mówi pracujący w PCPM Alex Ibrahim, który odwiedził rodzinę Ghassana.

Przed niedokończonym domem na Alexa czekali najmłodsi domownicy. Alemu i Samie na co dzień towarzyszy bardzo ważny cel. Chcą dokończyć naukę, żeby zdobyć dobrą pracę i kupić rodzicom lepszy dom. Do szkoły chodzą pieszo. Na górzystym terenie Akkaru zwłaszcza zimą jest to trudne. Ale to właśnie ich nie opuszcza nadzieja. Fatima patrzy na dzieci z dumą i szczęściem. Ghassan patrzy w przyszłość z niepokojem. Jest zmęczony.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Ghassan każdego dnia staje przed wyborem: kupić opał, jedzenie czy leki?
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl