Rosja grozi rozmieszczeniem pocisków nuklearnych średniego zasięgu. "Konfrontacja, kolejna runda"

Rosja grozi rozmieszczeniem pocisków nuklearnych średniego zasięgu w Europie. Ostrzeżenie w tej sprawie wystosował wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow. Zdaniem Kremla ma być to odpowiedź na plany NATO.

Według wiceministra spraw zagranicznych Rosji - Siergieja Riabkowa, Rosja będzie zmuszona do rozmieszczenia broni, jeśli Zachód odmówi przyłączenia się do moratorium na pociski nuklearne średniego zasięgu (INF) w Europie. Jak przekonywał rosyjski dyplomata w rozmowie z agencją RIA Novosti, brak politycznych i dyplomatycznych rozwiązań, mógłby skłonić Moskwę do reakcji wojskowej, z wykorzystaniem technologii wojskowej. - To będzie konfrontacja, kolejna runda – powiedział Riabkow.

Ukraińskie czołgi T-64 na transporterachNiemcy mają blokować dostawy broni na Ukrainę

Więcej informacji o świecie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Traktat o INF 

Stany Zjednoczone w 2019 r.  wycofały się z traktatu INF - o likwidacji pocisków rakietowych średniego zasięgu. Podpisany przed 32 laty traktat między sowieckim przywódcą Michaiłem Gorbaczowem i prezydentem USA Ronaldem Reaganem miał doprowadzić do rozbrojenia między tymi mocarstwami. W umowie przewidywano likwidację arsenałów tej broni, a także zabraniano jej produkowania, przechowywania i stosowania. Chodziło o pociski o zasięgu od 500 do 5500 kilometrów. Rakiety średniego zasięgu zostały też zakazane w Europie. 

Waszyngton zrezygnował z paktu po latach skarg na domniemane rosyjskie naruszenia. Traktat, zdaniem Waszyngtonu, nie uwzględnia obecnego stanu konfrontacji między Rosją a Zachodem, rozwoju zbrojeń atomowych na świecie w ciągu ostatnich trzech dekad i posiadaniu broni przez państwa nieobjęte traktatem. Przede wszystkim chodzi o Chiny

Zobacz wideo Wspólna armia Unii Europejskiej? Gen. Bieniek: To nie ma najmniejszego sensu

Unia grozi Rosji sankcjami 

Unia Europejska zagroziła Rosji surowymi sankcjami w razie ataku na Ukrainę. Wspólne stanowisko uzgodnili ministrowie spraw zagranicznych 27 krajów na spotkaniu w Brukseli. Sprawa restrykcji trafi teraz na czwartkowy szczyt z udziałem europejskich przywódców.

Brukselska korespondentka Polskiego Radia Beata Płomecka jako pierwsza informowała w ubiegłym tygodniu o możliwym uderzeniu Unii w rosyjski sektor bankowy. Są różne scenariusze w zależności od sytuacji na granicy - mówił szef unijnej dyplomacji Josep Borrell. - Wszyscy ministrowie zgodzili się, że jakakolwiek agresja na Ukrainę będzie się wiązała z konsekwencjami politycznymi i wysokimi kosztami gospodarczymi dla Rosji - dodał.

Minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau podkreślał, że celem Unii Europejskiej jest zmniejszenie napięcia wokół Ukrainy. - Ta deeskalacja powinna być osiągnięta poprzez odstraszanie, bo kiedy nie będzie tej symetrii, to może być zachęta dla dalszych działań Rosji, które postrzegamy jako zmierzające do deterioracji bezpieczeństwa na wschodniej flance zarówno Unii, jak i NATO - mówił szef polskiego MSZ-tu.

Z rozmów brukselskiej korespondentki Polskiego Radia wynika, że rozpatrywane są tylko sankcje gospodarcze, bo te dyplomatyczne w postaci zakazu wjazdu do Unii nie zrobią na rosyjskich władzach szczególnego wrażenia. Beata Płomecka ustaliła nieoficjalnie, że proponowana kilkustronicowa lista działań, która zostanie omówiona przez unijnych przywódców, zakłada nałożenie sankcji na rosyjskie banki, oraz objęcie restrykcjami Funduszu Inwestycji Bezpośrednich. Jest także propozycja, by zablokować Rosji wymianę rubla na zachodnie waluty. Na ostatnim miejscu jest wykluczenie Rosji z systemu międzynarodowych rozliczeń finansowych SWIFT. Jednak w tej ostatniej sprawie pojawiły się wątpliwości wśród unijnych krajów, co potwierdziło wczorajsze spotkanie, czy należy sięgać po taką broń. Na liście sankcyjnej jest także zablokowanie Nord Stream 2.

Więcej o: