Anglia zaostrza restrykcje, Boris Johnson ogłasza "plan B". W tle skandal z imprezami podczas lockdownu

Anglia zaostrzy zasady sanitarne związane z pandemią koronawirusa. Od poniedziałku mieszkańców obowiązywać będzie zalecenie, by pracowali z domu. Od piątku rozszerzony zostanie obowiązek noszenia maseczek. Jednocześnie brytyjskie media informują o imprezach, które miały odbywać się w ubiegłym roku w siedzibie premiera w trakcie lockdownu.

Od piątku usta i nos w Wielkiej Brytanii zasłaniać trzeba będzie w większej liczbie miejsc niż dotąd. Chodzi np. o teatry, kina i miejsca kultu. Nadal nie będzie to miało zastosowania w przypadku jedzenia i picia w restauracjach i pubach.

Od poniedziałku obowiązywać ma zasada: "jeśli możesz, pracuj z domu". Pracodawcy dostali od rządu nieco czasu, by przystosować się do nowych warunków. Za tydzień zaczną obowiązywać nowe zasady wstępu do klubów muzycznych i większych sal koncertowych. Potrzebne będzie zaświadczenie o zaszczepieniu lub negatywny wynik testu antygenowego.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Zmiany określane mianem tzw. planu B ogłosił w środę premier Boris Johnson. Podkreślał, że nowy wariant koronawirusa - omikron - nie jest do końca przebadany. - Omikron rozprzestrzenia się zdecydowanie szybciej niż delta. (...) Nie możemy na razie zakładać, że nowy wariant jest mniej groźny - stwierdził szef rządu.

- Obraz może jeszcze okazać się lepszy, mam nadzieję, że tak będzie. Ale wiemy już, że bezduszna logika przyrostu wykładniczego będzie skutkować kolejnymi hospitalizacjami i niestety zgonami - podkreślił Boris Johnson.

Zobacz wideo Czym skutkuje nieszczepienie się i pobłażanie takim zachowaniom? Ekspert tłumaczy

Skandal ws. imprez na Downing Street

Zaledwie kilka godzin wcześniej Johnson w Izbie Gmin przepraszał obywateli za taśmy, na których jego współpracownicy żartowali ze świątecznego przyjęcia zorganizowanego na Downing Street w środku zeszłorocznego lockdownu. Dotychczas premier i jego otoczenie zaprzeczali, by złamano reguły epidemiczne.

Na ujawnionym przez media nagraniu ówczesna rzeczniczka premiera Zjednoczonego Królestwa Allegra Stratton roześmiana mówiła o imprezie i podkreślała, że "nie było społecznego dystansu". W tym czasie większość Brytyjczków nie mogła spotykać się pod dachem, nawet na zewnątrz obowiązywały limity osób.

Koronawirus w Wielkiej BrytaniiAnglia. Będą certyfikaty covidowe i wracają niektóre restrykcje

Boris Johnson zapowiedział wewnętrzne dochodzenie i współpracę z policją. - Rozumiem i dzielę gniew całego kraju spowodowany pracownikami Downing Street najwyraźniej żartującymi z zasad epidemicznych. Rozumiem, że myśl, iż ludzie, którzy opracowali zasady, sami ich nie przestrzegają, musi budzić wściekłość. Bo ja też czuję furię. Składam głębokie przeprosiny - stwierdził szef rządu.

Szkocka Partia Narodowa domaga się dymisji premiera. Jej przedstawiciel Ian Blackford przekonywał, ze to "moralny obowiązek" Borisa Johnsona. Była rzeczniczka kancelarii premiera Allegra Stratton zrezygnowała w środę z piastowanego obecnie stanowiska rzeczniczki COP26.

Premier Wielkiej Brytanii Boris JohnsonBoris Johnson oskarżany o organizację imprezy podczas lockdownu. Nie zaprzecza

Dziennik "Daily Mirror" informował na początku grudnia o co najmniej dwóch imprezach, które miały odbyć się w ubiegłym roku na Downing Street. Pierwsza z nich miała odbyć się w listopadzie z okazji pożegnania jednego z urzędników. Według trzech źródeł gazety w imprezie wzięło udział ponad 40 osób, w tym premier Johnson. 

Co więcej, parę tygodni później szef rządu miał pozwolić na nieoficjalne przyjęcie świąteczne na Downing Street. Według gazety podczas drugiej imprezy Boris Johnson był nieobecny.

Więcej o: