Gen. Skrzypczak o sytuacji na Wschodzie: Dzisiaj przewaga jest po stronie ukraińskiej, nie rosyjskiej

- Dzisiaj przewaga jest po stronie ukraińskiej, a nie po stronie rosyjskiej - mówił w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" gen. Waldemar Skrzypczak. Zdaniem byłego wiceministra obrony potencjał zorganizowany przez Rosję na granicy jest niewystarczający do tego, by przeprowadzić operację zaczepną, która dałaby "gwarancję powodzenia".

Od kilku tygodni sytuacja na granicy Ukrainy z Rosją jest bardzo napięta. Według ekspertów Kreml gromadzi siły zdolne do tego, by przeprowadzić atak na wybrane obszary wschodniej części Ukrainy. Na granicy ma znajdować się od 70 do 100 tys. żołnierzy. USA oraz państwa europejskiej wyraziły zaniepokojenie, iż Rosja planuje agresję. Amerykański wywiad twierdzi, że doszłoby do niej pod koniec stycznia lub na początku lutego 2022 roku.

Zobacz wideo Gen. Bieniek: Zagarnięcie Krymu i stworzenie pseudorepublik kosztuje Rosję bardzo dużo

Kreml utrzymuje, że nie zamiaru przeprowadzania inwazji. W pobliżu granicy odnotowuje się jednak ruchy wojsk, a ich zwiększającą się liczbę widać na zdjęciach satelitarnych opublikowanych przez telewizję Fox News. We wtorek na temat Ukrainy rozmowę przeprowadzili prezydencji Rosji oraz Stanów Zjednoczonych - Władimir Putin oraz Joe Biden. Władze USA zapowiedziały, że jeśli dojdzie do militarnej eskalacji, odpowiedzą razem z resztą sojuszników silnymi sankcjami gospodarczymi oraz innymi środkami. 

Gen. Skrzypczak o Rosji: Na tym konkretnym kierunku nie mają przewagi militarnej

Były dowódca Wojsk Lądowych i były wiceminister obrony generał Waldemar Skrzypczak udzielił wywiadu "Dziennikowi Gazecie Prawnej", w którym wypowiedział się na temat możliwego konfliktu między Rosją a Ukrainą. Jego zdaniem pomimo zgromadzenia przez Kreml ok. 100 tys. żołnierzy na granicy, przewaga nie stoi po ich stronie. - Dzisiaj przewaga jest po stronie ukraińskiej, a nie po stronie rosyjskiej. Potencjał, który Rosjanie zgromadzili przy granicy, jest niewystarczający do przeprowadzenia operacji zaczepnej dającej gwarancję powodzenia. Oczywiście jako państwo w całości mają przewagę. Ale na razie na tym konkretnym kierunku nie mają przewagi militarnej - mówił generał. 

Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Władimir Putin podczas wideokonferencji z Joe BidenemJoe Biden i Władimir Putin rozmawiali on-line ponad dwie godziny [ZDJĘCIA]

Jak tłumaczył, powodem braku przewagi jest to, że ukraińska armia ma na pozycjach bojowych ponad 200 tys. żołnierzy, a Rosjanie nie są jeszcze gotowi do ewentualnej eskalacji militarnej. Zwrócił uwagę, że Ukraina przygotowuje się do tej operacji obronnej już od kilku lat. Tamtejsza armia zna teren, przeszła gruntowną modernizację w ciągu ostatnich lat i dysponuje dobrymi systemami obrony powietrznej czy przeciwpancernej. Zdaniem generała, aby Rosja miała szanse na przełamanie obrony ukraińskiej, musiałaby mieć co najmniej 6-krotną przewagę na głównym kierunku uderzenia. 

- Jeżeli [Rosjanie - red.] mają zamiar wykonać uderzenie na Ukrainę, to muszą użyć 1 Armii Pancernej Gwardii, która obecnie stoi w rejonie Witebska i ma trzy silne dywizje. Jeśli Amerykanie wierzą w wybuch wojny, to powinni śledzić ruchy 1 armii, bo tylko ona może dać na wybranym kierunku przewagę Rosjanom - tłumaczył "DGP" generał Skrzypczak. 

Administracja Bidena sprawdza możliwości ewakuacji obywateli USA z Ukrainy, gdyby Rosja dokonała inwazji na ten kraj.CNN: USA rozważają potencjalną ewakuację obywateli z Ukrainy

Konflikt Rosja - Ukraina. Jakie są cele Putina?  

Zdaniem generała Waszyngton naciska na europejskich sojuszników i poniekąd "straszy wojną", by ich skonsolidować, "by mówili jednym głosem i by odbudowali swój potencjał militarny tak, by mieć zdolność odeprzeć agresję Rosji". Władze USA chcą mieć pewność, że nikt nie będzie się wahał i nie ulegnie presji Kremla. 

Jakie cele w tym wszystkim ma Putin? Według Skrzypczaka jednym z powodów może być chęć zdestabilizowania ukraińskiej sceny politycznej. - Strasząc Ukrainę, Putin straszy też Europę. Chce być przy stole, chce być graczem decydującym o przyszłości Ukrainy i strefy wokół Rosji będącej kiedyś częścią Związku Radzieckiego. Ale jeśli Amerykanom uda się konsolidacja Zachodu i nikt z nim do stołu nie siądzie, to będzie przegranym - tłumaczył. Jak stwierdził generał, "Zachód musi mówić jednym głosem" i pokazać, że nie ugnie się pod naciskami Kremla. 

Więcej o: