Rosja wydala amerykańskich dyplomatów. "To nie był nasz wybór"

Amerykańscy dyplomaci, którzy przebywają w Rosji dłużej niż trzy lata mają ją opuścić do końca stycznia 2022 roku - poinformowała Moskwa. To odpowiedź na działania Stanów Zjednoczonych, które nakazały wyjazd z kraju 27 rosyjskim dyplomatom.
Zobacz wideo Wspólna armia Unii Europejskiej? Gen. Bieniek: To nie ma najmniejszego sensu

W ubiegłym tygodniu USA poinformowały o wydaleniu z kraju 27 rosyjskich dyplomatów. Na te działania odpowiedziała w środę Marija Zacharowa. Rzeczniczka MSZ Rosji zapowiedziała "działania odwetowe". - Pracownicy ambasady USA, którzy przebywają w Moskwie od ponad trzech lat, muszą opuścić Rosję do 31 stycznia - podkreśliła. - Chcę podkreślić, że to nie był nasz wybór. Nasi amerykańscy partnerzy narzucili nam tego rodzaju grę. Od dłuższego czasu konsekwentnie staramy się dojść z nimi do porozumienia, ale dokonali wyboru - argumentowała, cytowana przez agencję TASS, rzeczniczka.

Zacharowa zaznaczyła, że Stany Zjednoczone nie mają uprawnień do dyktowania warunków wyjazdu i zawieszania misji rosyjskich dyplomatów. - To z pewnością wykracza poza normy dyplomatyczne - dodała.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

NATO przestrzega Rosję przed inwazją na Ukrainę

Tymczasem szef NATO Jens Stoltenberg oświadczył w środę po spotkaniu w Rydze, że wszystkie kraje Sojuszu są zgodne w sprawie dalszych działań na wypadek agresji Rosji na Ukrainę. - Musimy być czujni i unikać eskalacji napięcia. Ministrowie jasno dali do zrozumienia, że jakakolwiek przyszła agresja Rosji będzie mieć wysoką cenę i będzie wiązać się z poważnymi politycznymi i ekonomicznymi konsekwencjami dla Rosji - podkreślił Stoltenberg.

Wcześniej o konsekwencjach dla Moskwy mówili także amerykański sekretarz stanu Antony Blinken oraz szef dyplomacji Unii Europejskiej Josep Borrell. - Musimy zrobić wszystko, żeby jasno wybrzmiało, że każda agresja na Ukrainę spotka się z mocną odpowiedzią - mówił Borrell.

Podczas spotkania politycy rozważali możliwe scenariusze na wypadek rosyjskiego ataku, ale szczegółów nie ujawniono. Wiadomo jedynie, że decyzja o ewentualnych sankcjach gospodarczych musiałaby należeć do poszczególnych krajów oraz do Unii Europejskiej, a nie do NATO.

Alice SeboldNiesłusznie oskarżony o gwałt spędził 16 lat w więzieniu. Pisarka przeprasza

Blinken spotka się z Ławrowem

Amerykański sekretarz stanu Antony Blinken oświadczył też, że NATO jest gotowe, by wzmocnić obecność wojskową Sojuszu na wschodniej flance, czego domagali się m.in. polski prezydent Andrzej Duda oraz władze Łotwy. Szczegóły jednak nie są na razie znane.

Amerykańskie władze poinformowały równocześnie, że w najbliższych dniach w Sztokholmie dojdzie do rozmowy ministrów spraw zagranicznych USA i Rosji: Antony'ego Blinkena i Siergieja Ławrowa. Sekretarz generalny NATO zaapelował do Rosji, aby uspokoiła sytuację i zgodziła się na rozmowy w formacie NATO-Rosja.

Na spotkaniu obecni byli także ministrowie spraw zagranicznych Ukrainy i Gruzji, krajów, które w przeszłości były już celami rosyjskich ataków. Ukraiński polityk Dmytro Kuleba apelował, by Europa miała gotowe sankcje na Rosję na wypadek agresji na jego kraj. Mówił też, iż jest zadowolony z najnowszych działań NATO w obliczu kryzysu na granicy.

Rosja od kilku tygodni wysyła na granicę z Ukrainą tysiące żołnierzy oraz ciężki sprzęt. Kreml twierdzi, że uspokojenie sytuacji nie jest możliwe, bo Ukraina po drugiej stronie granicy także gromadzi swoje wojska. Do podobnego napięcia doszło wiosną tego roku. Wówczas konflikt udało się zażegnać drogą dyplomatyczną.

Premier Wielkiej Brytanii Boris JohnsonBoris Johnson oskarżany o organizację imprezy podczas lockdownu. Nie zaprzecza

Więcej o: