Arcybiskup Paryża oddał się do dyspozycji papieża. Chodzi o jego "dwuznaczną" relację z kobietą

Arcybiskup Michael Aupetit, który jest patriarchą Paryża od 2018 roku, wysłał list do papieża Franciszka, w którym zaoferował, że odejdzie ze stanowiska, jeśli papież uzna to za słuszne. Ma to związek z artykułem o francuskim duchownym w magazynie "Le Point".
Zobacz wideo Terlikowski o raporcie ws. Pawła M.: Chcieliśmy oddać głos pokrzywdzonym

"Le Point" podał, że 70-letni Aupetit był w związku z kobietą. Dziennikarze powołali się w nim na maila, którego w 2012 roku arcybiskup wysłał przez pomyłkę do swojej sekretarki. List miało czytać kilka niezależnych od siebie osób.

Aupetit przyznał się do "niejednoznacznych zachowań", ale zaznaczył, że nie utrzymywał z kobietą relacji seksualnych. 

Więcej informacji o skandalach w Kościele na stronie głównej Gazeta.pl

Duchowny ocenił, że niewłaściwie zajął się sytuacją z rzeczoną kobietą i nazwał kontakty z nią "błędem". Miał ich zaprzestać po rozmowie z ówczesnym arcybiskupem Paryża. 

Liczne skandale i próby dymisji

"The Globe" zauważa, że to kolejna sytuacja, kiedy wysoki rangą ksiądz oddaje się w ręce papieża. W 2019 roku zrobił tak arcybiskup Lyonu Philippe Barbarin - po tym, jak sąd uznał, że nie zgłosił przestępstw pedofilskich. Franciszek pierwotnie nie przyjął rezygnacji, zrobił to rok później, gdy Barbarin przegrał sprawę w sądzie apelacyjnym.

Wiosną tego roku arcybiskup Monachium i Fryzyngii Reinhard Marx zaoferował, że zrezygnuje ze stanowiska. "W istocie ważne jest dla mnie współdzielenie odpowiedzialności za katastrofę nadużyć seksualnych przez urzędników kościelnych w ciągu ostatnich dziesięcioleci" - tłumaczył duchowny w liście do Watykanu. Również w tym przypadku Franciszek rezygnacji nie przyjął.

Więcej o: