Nowa zagadka chińskiego testu. W Pentagonie mają zachodzić w głowę

Chińczycy mieli nie tylko wystrzelić coś, co okrążyło z ogromną prędkością glob i trafiło w poligon. To coś miało jeszcze od siebie oddzielić kolejny zagadkowy obiekt. Gazeta "Financial Times" twierdzi, że czerwcowy chiński test wywołał poważne zaniepokojenie w amerykańskim wojsku i przemyśle zbrojeniowym.

Powołujący się na anonimowe źródła dziennikarze "FT" twierdzą, że do dzisiaj Amerykanie zachodzą w głowę, co właściwie Chińczycy przetestowali i jakim sposobem zdołali opanować tak zaawansowane technologie w tak krótkim czasie.

- Naukowcy pracujący dla Pentagonu zostali zaskoczeni przez chińskie postępy. Zwłaszcza to, że użyty do testu szybowiec hipersoniczny zdołał odpalić oddzielny pocisk podczas lotu w atmosferze nad Morzem Południowochińskim — napisano w "FT".

Próba na torze testowym w USA w ramach przygotowań do prac nad bronią hipersoniczną

Zobacz wideo

Wielka prędkość, długi lot i zaskoczenie na końcu

Opisany test miał mieć miejsce w lipcu. Pisaliśmy już o nim szczegółowo wcześniej. Miesiąc temu po raz pierwszy informacje o nim podał też "FT". Do dzisiaj nie ma pewności, czym właściwie był lipcowy test. Chińczycy twierdzą, że próbą technologii na potrzeby rozwoju cywilnego pojazdu kosmicznego podobnego do wahadłowców NASA, albo mniejszego bezzałogowego X-37B należącego do wojska USA. Startującego w kosmos pionowo przy pomocy rakiety, ale wracającego na ziemię już jak samolot.

Według informatorów "FT" miał to być jednak test szybowca hipersonicznego o przeznaczeniu militarnym. W tym być może do przenoszenia głowic jądrowych. Szybowca hipersonicznego (HGV), czyli pojazdu podobnego do na przykład wahadłowca kosmicznego, jednak mającego być zdolnym nie do kontrolowanego wpadnięcia w atmosferę i lądowania, ale do długiego lotu w jej górnych warstwach, wykonywania manewrów pomagających uniknąć obrony przeciwrakietowej, a następnie zanurkowania i uderzenia w cel.

Doniesienia o chińskim teście wywołały obawy, czy nie jest to broń określana w czasie zimnej wojny jako "system bombardowania z orbity szczątkowej", określany angielskim akronimem FOBS. Czyli nosiciela broni jądrowej zdolnego na krótki czas utrzymać się na orbicie, okrążyć Ziemię i na przykład zaatakować USA z południa, a nie z północy, jak wszystkie współczesne klasyczne pociski międzykontynentalne.

Teraz "FT" dodatkowo twierdzi, że w ostatniej fazie swojego lotu coś się oddzieliło od chińskiego pojazdu i samodzielnie poleciało dalej. Raz jest to określane rakietą/pociskiem, a kiedy indziej wabikiem. W jakim celu nie jest jasne. Zdolność do przeprowadzenia takiej operacji w sposób kontrolowany podczas lotu hipersonicznego, czyli przekraczającego 6 tysięcy km/h, ma być czymś, co zrobiło wielkie wrażenie na Amerykanach.

Eksperymentalne drony WZ-8Chińczycy pokazali swoje tajne uzbrojenie

Różne spojrzenia na rzeczywistość

W doniesieniach "FT' jest dużo niejasności i wielu analityków odnosi się krytycznie do ich alarmistycznej oraz sensacyjnej wymowy. Zwłaszcza podkreślania, jak to Pentagon jest zszokowany i zaskoczony nowymi chińskimi technologiami. Bronie hipersoniczne stały się w ostatnich latach bardzo modne i zagrożenie z ich strony jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Zwłaszcza że Amerykanie z własnej winy przespali większość minionej dekady i zawiesili, lub znacznie spowolnili prace nad systemami tego rodzaju. Choć jeszcze dekadę temu byli bezsprzecznymi liderami na tym polu, tak teraz Chińczycy i Rosjanie mają już sami istotne osiągnięcia.

W USA nie brakuje obecnie głosów, że Chiny wręcz prześcignęły ich w dziedzinie broni hipersonicznych i powstaje niebezpieczna luka w zdolnościach. - Musimy dużo i szybko nadgonić. Chińczycy od kilku lat prowadzą nieprawdopodobnie agresywny program rozwoju broni hipersonicznej — mówił w miniony weekend generał David Thompson, jeden z wyższych dowódców Sił Kosmicznych USA. Najważniejszy wojskowy USA, szef Kolegium Połączonych Sztabów generał Mark Milley nazwał test opisany przez "FT" czymś w rodzaju "momentu Sputnika", czyli szoku, jaki w 1957 roku wywołał ZSRR, niespodziewanie dla Amerykanów wystrzeliwując na orbitę pierwszego satelitę.

Wojsko USA ma jednak swoje własne zaawansowane programy broni hipersonicznych. Na ostatniej prostej ma być program LRHW, który ma zaowocować dostarczeniem pierwszego pocisku z głowicą HTV dla US Army w 2023 roku. Jednocześnie trwają prace nad podobnymi pociskami dla lotnictwa i marynarki wojennej USA. Wśród analityków nie brakuje więc dyskusji na ile "szok" i "gonienie" Chińczyków są zagrywką Pentagonu obliczoną na przekonanie Kongresu do przyznawania większych funduszy na rozwój amerykańskiej broni hipersonicznej, a w jakim stopniu wyrazem realnego zagrożenia.

Zobacz wideo
Więcej o: