Afera mailowa - kto za nią stoi? Raport amerykańskich analityków wskazuje na nowy trop

Amerykańska firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem Mandiant oceniła, że grupa hakerów odpowiedzialna za operację "Ghostwriter" jest powiązana z rządem Białorusi. Wśród krajów dotkniętych skutkami działań hakerów była także Polska. Chodzi tu o tzw. aferę e-mailową, w ramach której publikowane są maile polskich polityków.

W najnowszym raporcie analitycy Mandiant przypisali władzom Białorusi odpowiedzialność za działania w ramach operacji Ghostwrirter z "dużym prawdopodobieństwem". Także z Białorusią powiązano działalność grupy UNC1151 odpowiedzialnej za ataki hakerskie na podmioty prywatne i instytucje rządowe w Polsce, Niemczech, na Ukrainie, Litwie i Łotwie. Analitycy zwrócili uwagę, że hakerzy nie zaatakowali żadnego podmiotu na Białorusi oraz w Rosji.

Więcej najnowszych informacji z Polski i ze świata przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Wcześniej operację Ghostwriter wiązano bezpośrednio z Rosją, a Unia Europejska oficjalnie skrytykowała Rosję za ataki na parlamentarzystów i członków rządów krajów członkowskich. "Choć nie możemy wykluczyć takich powiazań, jak dotąd nie mamy na to dowodów" - napisano w raporcie.

Zobacz wideo Kosiniak-Kamysz: Niektóre maile Dworczyka wyglądają na autentyczne

Mandiant odnotował, że operacja pierwotnie skierowana przeciwko NATO z czasem zmieniła swój charakter i uderzała w białoruską opozycję oraz promowała narracje skupiające się na oskarżeniach o korupcję wewnątrz partii rządzących na Litwie i w Polsce.

Mateusz Morawiecki, Michał DworczykZnów wyciekły maile. "Mamy zadanie: demobilizować do udziału w wyborach"

Z ustaleń firmy wynika, że początki dezinformacyjnej części operacji Ghostwriter sięgają co najmniej 2016 r., a cyberszpiegowskiej - 2017. Wówczas hakerzy włamywali się do systemów lokalnych portali i umieszczali w nich fałszywe informacje wymierzone głównie w obecność wojsk NATO. Następnie operacja rozszerzyła swój zasięg o kradzież poufnych danych i włamania na konta polityków, czego kulminacją była trwająca do dziś publikacja domniemanych e-maili z prywatnej skrzynki szefa KPRM Michała Dworczyka.

Afera e-mailowa. O co chodzi w sprawie?

Już blisko od pół roku do sieci trafiają maile, mające pochodzić ze skrzynek wysokich urzędników państwowych. Większość wiadomości ma pochodzić ze skrzynki Michała Dworczyka. Rząd od początku nie potwierdza autentyczności maili, ale też nie dementuje poszczególnych informacji w nich zawartych.

O. Tadeusz Rydzyk i premier Mateusz MorawieckiAfera e-mailowa. Dworczyk tłumaczy się z rozliczeń dla "Parku Rydzyka"

"Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie będzie komentować treści materiałów wykorzystywanych do akcji dezinformacyjnej prowadzonej przez osoby z terenu Federacji Rosyjskiej. Działania te mają zrealizować konkretne zamierzenia o charakterze politycznym. Przejęte zasoby informacyjne są wykorzystywane do dyskredytowania Polski na arenie międzynarodowej, generowania konfliktów z państwami sąsiednimi, wzmacniania napięć wewnętrznych oraz niechęci obywateli do własnego państwa. Chodzi także o wytworzenie i potęgowanie chaosu w przestrzeni informacyjnej Polski" - informowało nas CIR.

Więcej o: