Białoruś. Andżelika Borys i Andrzej Poczobut siedzą już 34. tydzień w areszcie

We wtorek mija 238 dni od zatrzymania liderki Związku Polaków na Białorusi Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta. Po 34 tygodniach w ich sprawie nadal toczy się "śledztwo". Do tej pory nie wiadomo, jak długo pozostaną w białoruskim areszcie, zanim sprawa zostanie skierowana do sądu.

We wtorek 16 listopada mija siedem miesięcy od aresztowania prezeski Związku Polaków na Białorusi Andżeliki Borys. Kobieta przetrzymywana jest w areszcie, gdzie panują ciężkie warunki. W czwartek miną też 34 tygodnie od aresztowania dziennikarza Andrzeja Poczobuta.

Zobacz wideo Biejat: Musimy bardzo jasno stanąć po stronie obywateli białoruskich

Białoruś. Andżelika Borys i Andrzej Poczobut nadal bez zarzutów

Białoruskie służby nadal prowadzą "śledztwo" w sprawie "ciężkich i szczególnie ciężkich przestępstw", których rzekomo mieli dopuścić się Borys i Poczobut. Zgodnie z tamtejszym prawem, termin aresztu może być przedłużony najpierw do 12, a następnie do 18 miesięcy bez postawienia zarzutów. Formalnie Andżelika Borys i Andrzej Poczobut zostali zatrzymani na podstawie artykułu "o podżeganiu do nienawiści na tle narodowościowym". Za to przestępstwo grozi im kara od pięciu do 12 lat pozbawienia wolności.

- Termin zatrzymania upływa 25 listopada, ale najprawdopodobniej zostanie on ponownie przedłużony - powiedziała w rozmowie z Polską Agencją Prasową Oksana Poczobut. Żona dziennikarza dodaje, że Andrzej do tej pory nie otrzymał materiałów sprawy do wglądu. To oznacza, że jego sprawa na pewno nie trafi do sądu w ciągu najbliższego miesiąca.

Więcej informacji z Białorusi na stronie głównej Gazeta.pl.

Mateusz Morawiecki na granicy polsko-białoruskiejPremier na granicy. "Jest poszukiwanie słabych punktów" [ZDJĘCIA]

- Myślę, że znowu termin aresztu zostanie przedłużony na trzy miesiące. Możliwe, że proces zacznie się po roku (od zatrzymania), ale to tylko moje przypuszczenie - dodaje Oksana Poczobut.

"Na Białorusi każdy człowiek i organizacja, który nie zgadza się z władzami, jest zagrożony"

W sprawie wypowiedział się także Barys Harecki z niezależnego Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy (BAŻ), które monitoruje sprawę zatrzymanych. - Andrzej to dziennikarz z krwi i kości, nie przestaje nim być poza pracą. I on, i Andżelika, i Związek Polaków, który zdelegalizowały władze, zajmowali zawsze moralne stanowisko, stawali po stronie praw człowieka, wolności osobistej. Ta wolność rozciąga się również na prawo do mówienia prawdy o historii. A na Białorusi każdy człowiek i organizacja, który nie zgadza się z władzami, jest zagrożony - mówi Harecki, który obecnie przebywa za granicą, ponieważ BAŻ został zlikwidowany, a strona internetowa organizacji została zablokowana przez białoruskie władze.

Andżelika BorysAndżelika Borys nadal uwięziona. Przygotowano dla niej specjalną akcję

Poza Andżeliką Borys i Andrzejem Poczobutem do białoruskich aresztów trafiły też trzy polskie aktywistki. 23 marca Andżelika Borys została zatrzymana za organizację wydarzenia kulturalnego, które zostało uznane przez władze za nielegalne. Dwa dni później zatrzymani zostali też Andrzej Poczobut, Irena Biernacka, Maria Tiszkowska i Anna Paniszewa.

Aktywistów oskarżono o rzekome "rehabilitowanie nazizmu i wychwalanie zbrodniarzy wojennych". W maju Biernacka, Tiszkowska i Paniszewa zostały wypuszczone z aresztu, skąd przy wsparciu MSZ od razu trafiły do Polski. Propozycja opuszczenia Białorusi miała też zostać przedstawiona Poczobutowi, ale z niej nie skorzystał. Z kolei Borys chciała opuścić Białoruś, ze względu na pogarszający się stan zdrowia, ale możliwości tej odmawiają jej białoruskie władze.

Więcej o: