Sytuacja na granicy z Białorusią. Łukaszenka poprosił Putina o przysłanie wojsk na granicę

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka poinformował w czwartek swój rząd, że zwrócił się do rosyjskiego MON o pomoc w patrolowaniu granicy z Polską. Twierdził też, na co nie ma żadnych dowodów, że migrantom nielegalnie przekazywana jest broń z Donbasu, co miałoby wywołać prowokacje.

W czwartek prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka podczas spotkania się z kierownictwem Rady Ministrów poruszył temat sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Jak stwierdził Łukaszenka, nie jest to "tak wielki problem, jak rozdmuchują media", a na całym świecie znajduje się ok. 3-5 szlaków, po których przemieszczają się "miliony ludzi uciekających przed wojną". Relacja z posiedzenia została opublikowana na oficjalnej stronie internetowej prezydenta.

Zobacz wideo Łukaszenka chce pieniędzy jak Erdogan. "Szantażystom się nie płaci"

Sytuacja na granicy z Białorusią. Łukaszenka o migrantach

Jak wynika z przekazanych na stronie prezydenta Białorusi informacji, Łukaszenka miał polecić ministrom, by zwrócili szczególną uwagę na kobiety w ciąży wśród migrantów, którzy utknęli na granicy i zaoferowali im pomoc. Jak zauważył, prawdopodobnie urodzą one w tym miejscu i przekonywał, że chce objąć dzieci opieką. Informował też, że migrantom przekazane zostanie drewno opałowe. Według niego po stronie białoruskiej znajduje się ok. 1800 osób. 

Prezydent Białorusi mówił również o rzekomej "niebezpiecznej tendencji", którą miałoby być przekazywanie broni i amunicji do obozu migrantów w celu wywołania prowokacji. Materiały miałyby pochodzić z Donbasu. Łukaszenka twierdził, że rozmawiał na ten temat z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Warto zauważyć, że informacja o rzekomym przekazywaniu broni nie została zweryfikowana przez niezależne media, a została podana jedynie na oficjalnej stronie reżimowego przywódcy. 

Mateusz Morawiecki na granicy polsko-białoruskiejPremier na granicy. "Jest poszukiwanie słabych punktów" [ZDJĘCIA]

Łukaszenka twierdził, że kontrolowanie sytuacji na granicy jest konieczne. Mimo wyartykułowanych obaw o bezpieczeństwo był jednak oburzony tym, że po polskiej stronie granicy znajdują się żołnierze i policja. - Widzicie: 15 tys. żołnierzy, czołgi, pojazdy opancerzone, helikoptery, przyleciały samoloty. Bezczelnie podjechali do naszej granicy, nie ostrzegając nikogo - komentował. 

Więcej informacji na temat sytuacji na granicy z Białorusią znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Sytuacja na granicy z Białorusią. Łukaszenka prosi Putina o pomoc w patrolowaniu

Łukaszenka podczas spotkania z rządem przekazał, że zwrócił się do Ministerstwa Obrony Rosji o pomoc w pilnowaniu białoruskiej strony granicy. Powiedział też, że w okolicy zlokalizowane są "dwa rosyjskie bombowce, które mogą przenosić broń jądrową". 

- Jak uzgodniliśmy: od Homla, wzdłuż południowej granicy Białorusi, zachodniej granicy, do Postaw w obwodzie witebskim, z Postaw przez Orszę do Moskwy. To właśnie ten pierścień - kraje nadbałtyckie, Polska i Ukraina - muszą monitorować rosyjskie i białoruskie wojska. Uzgodniliśmy to z Rosjanami - mówił. - Rosjanie, Białorusini, musimy razem opanować tę sytuację - dodał. 

Kuźnica. Migranci na granicyKuźnica. Białoruskie wojsko siłą chciało przepchnąć migrantów na polską stronę. "Kobiety i dzieci"

Przywódca Białorusi zarzucał polskim służbom prowokacje, które miałyby polegać na oddawaniu strzałów w kierunku Białorusi. - Jako pogranicznik mówię wam: w czasach sowieckich, gdyby z sąsiedniego terytorium w naszym kierunku padł choć jeden strzał, starliby tam wszystko z powierzchni ziemi. To jest straszne naruszenie - stwierdził Łukaszenka. 

Apel Grupy Granica

Aktualny kryzys migracyjny wywołał i eskaluje reżim Aleksandra Łukaszenki i podległe mu służby. Celem tych działań jest destabilizacja sytuacji w Polsce, wywarcie politycznego nacisku na całą Unię Europejską. W obliczu realnej groźby pogorszenia sytuacji na polsko-białoruskiej granicy publikujemy:

"Apel Grupy Granica o utworzenie korytarza humanitarnego

W związku z rosnącym ryzykiem eskalacji przemocy na granicy polsko-białoruskiej Grupa Granica wystosowała apel do instytucji krajowych i międzynarodowych, w tym ONZ, Rzecznika Praw Obywatelskich czy OBWE. Działacze apelują o monitorowanie sytuacji i wywieranie nacisku na polskie władze, aby te natychmiast zapewniły na granicy pomoc humanitarną i medyczną. Zaapelowano również do rządu o utworzenie korytarza humanitarnego.

Zamiast nielegalnych wywózek, przemocy i ignorowania kryzysu humanitarnego domagamy się ochrony życia i zdrowia, sprzeciwu wobec tortur oraz ochrony i respektowania praw osób migrujących. Mamy jako państwo obowiązek zapewnić pomoc osobom wykorzystywanym przez reżim Łukaszenki - ochronę międzynarodową dla osób uciekających przed przemocą, prześladowaniami czy wojną, a dla pozostałych bezpieczny powrót do domu. To nie tylko nakaz moralny, ale też obowiązek wynikający z prawa międzynarodowego.

W obliczu realnej groźby eskalacji sytuacji na granicy apelujemy do rządzących oraz do Straży Granicznej, MSWiA oraz Wojsk Obrony Terytorialnej o przestrzeganie podstawowych zasad humanitaryzmu, podjęcie działań mających na celu ratowanie życia i zdrowia osób migrujących, czyli kobiet, dzieci, osób starszych i mężczyzn, które uciekają z krajów objętych konfliktami, prześladowaniami i destabilizacją.

Na granicy Polski nie może dochodzić do przemocy ani przypadków naruszenia praw człowieka, które obserwujemy od tygodni. Bezpieczna granica to taka, na której osoby migrujące mogą liczyć na ochronę. To taka, na której nikt nie umiera."

Więcej o: