Białoruś. Kolejne grupy migrantów koczują w Mińsku. Reżim nazywa ich "turystami"

Duże grupy migrantów przyjechały do Białorusi i teraz koczują na ulicach Mińska - głównie w przejściach podziemnych, parkach, a nawet na placach zabaw. Białoruski reżim wciąż jednak przekonuje, że migranci są na terenie kraju legalnie i przebywają tu wyłącznie "w celach turystycznych i rekreacyjnych".

Korespondentka Polskiej Agencji Prasowej poinformowała, że na ulicach Białorusi z każdym dniem można zauważyć coraz więcej migrantów. Grupy uchodźców koczują na ulicach miasta.

Zobacz wideo

Białoruś. Coraz więcej migrantów w Mińsku. Reżim tłumaczy, że to turyści

W Mińsku na Białorusi pojawia się coraz więcej migrantów. Koczują oni na ulicach miasta - najczęściej w przejściach podziemnych, parkach i na placach zabaw dla dzieci. Duże grupy można również spotkać w sklepach i centrach handlowych. Biedniejsi śpią na dworze, a bogatsi wynajmują pokoje w hotelach. Co ciekawe, mieszkańcy Mińska twierdzą, że jeszcze jakiś czas temu osoby, które zdecydowałyby się na spanie na ulicy, zostałyby z niej natychmiast usunięte przez służby porządkowe i nie obyłoby się bez użycia siły.

Mateusz Morawiecki na granicy polsko-białoruskiejPremier na granicy. "Jest poszukiwanie słabych punktów" [ZDJĘCIA]

Białoruski reżim tłumaczy jednak, że migranci przebywają w stolicy Białorusi całkowicie legalnie i przyjechali tu w celach turystycznych. - Niektórzy jadą prosto na granicę, ja osobiście nie miałem takich kursów, ale jeździł kilka razy mój kolega. Płacą z góry, 200-300 dolarów. Umawia się w ich imieniu ktoś, kto zna rosyjski, a oni się potem rozliczają. Dokąd jadą? Od razu do lasu. W telefonie mają zaznaczoną lokalizację - mówił w rozmowie z dziennikarką PAP jeden z białoruskich kierowców.

Granica polsko-białoruska. Polskie władze nie wykluczają "opcji atomowej"

Rzecznik rządu Piotr Müller w rozmowie z Wirtualną Polską został zapytany, czy w relacjach z Białorusią możliwa jest "opcja atomowa", czyli całkowite zamknięcie granicy i zablokowanie handlu czy jakiejkolwiek wymiany z naszym wschodnim sąsiadem. - W dalej idących scenariuszach brane jest pod uwagę całkowite zamknięcie granicy z Białorusią; wysyłamy informacje do władz Białorusi, że jest to możliwe, jeśli nie zaprzestaną swych działań, żadnej informacji zwrotnej w tej sprawie nie ma - odparł Piotr Müller.

Więcej najnowszych informacji o sytuacji na granicy znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl. 

- Jednym z wariantów, który mamy w analizach jest to, że funkcjonariusze służb białoruskich na przykład udostępnią jednej, dwóm, trzem osobom, które są w tych grupach broń i po prostu dojdzie do sytuacji, która będzie związana z jej użyciem i będziemy wtedy mieli kryzys na granicy polsko-białoruskiej. Wtedy oczywiście władze białoruskie powiedzą, że absolutnie nie mają nic z tym wspólnego - mówił polityk.

Alaksandr Łukaszenka, prezydent BiałorusiEkspert: Sankcje gospodarcze absurdem. To okładanie cepem Białorusinów

Piotr Müller zwrócił również uwagę na to, że "to typowy przejaw wojny hybrydowej". Zapowiedział także, że polskie władze będą domagać się nałożenia sankcji dla linii lotniczych, które przewożą migrantów na Białoruś. Dodał również, że niewykluczone jest, że Polska będzie chciała uruchomienia procedury z artykuł 4 traktatu NATO, który mówi o konsultacjach w razie zagrożenia jednego z sojuszników.

*****

Apel Grupy Granica

Aktualny kryzys migracyjny wywołał i eskaluje reżim Aleksandra Łukaszenki i podległe mu służby. Celem tych działań jest destabilizacja sytuacji w Polsce, wywarcie politycznego nacisku na całą Unię Europejską. W obliczu realnej groźby pogorszenia sytuacji na polsko-białoruskiej granicy publikujemy:

"Apel Grupy Granica o utworzenie korytarza humanitarnego

W związku z rosnący ryzykiem eskalacji przemocy na granicy polsko-białoruskiej Grupa Granica wystosowała apel do instytucji krajowych i międzynarodowych, w tym ONZ, Rzecznika Praw Obywatelskich czy OBWE. Działacze apelują o monitorowanie sytuacji i wywieranie nacisku na polskie władze, aby te natychmiast zapewniły na granicy pomoc humanitarną i medyczną. Zaapelowano również do rządu o utworzenie korytarza humanitarnego.

Zamiast nielegalnych wywózek, przemocy i ignorowania kryzysu humanitarnego domagamy się ochrony życia i zdrowia, sprzeciwu wobec tortur oraz ochrony i respektowania praw osób migrujących. Mamy jako państwo obowiązek zapewnić pomoc osobom wykorzystywanym przez reżim Łukaszenki - ochronę międzynarodową dla osób uciekających przed przemocą, prześladowaniami czy wojną, a dla pozostałych bezpieczny powrót do domu. To nie tylko nakaz moralny, ale też obowiązek wynikający z prawa międzynarodowego.

W obliczu realnej groźby eskalacji sytuacji na granicy apelujemy do rządzących oraz do Straży Granicznej, MSWiARP oraz Wojsk Obrony Terytorialnej o przestrzeganie podstawowych zasad humanitaryzmu, podjęcie działań mających na celu ratowanie życia i zdrowia osób migrujących, czyli kobiet, dzieci, osób starszych i mężczyzn, które uciekają z krajów objętych konfliktami, prześladowaniami i destabilizacją.

Na granicy Polski nie może dochodzić do przemocy ani przypadków naruszenia praw człowieka, które obserwujemy od tygodni. Bezpieczna granica to taka, na której osoby migrujące mogą liczyć na ochronę. To taka, na której nikt nie umiera."

Więcej o: