Włochy. Media o historii Valentiny. Lekarz odmówił aborcji, kobieta zmarła. "Przez 12 godzin wyła z bólu"

W październiku 2016 roku zmarła Valentina Milluzzo, która była w piątym miesiącu ciąży. Kobieta przez kilkanaście godzin cierpiała, a jej stan pogarszał się, jednak lekarze odmówili wykonania zabiegu aborcji. "Aborcja by ją uratowała, ale lekarze się sprzeciwiali" - twierdzą rodzice zmarłej Włoszki. Media w tym kraju przypomniały historię Valentiny opisując sytuację 30-letniej Izabeli.

Zanim 32-latka zmarła, spędziła 18 dni w szpitalu Cannizzaro w Katanii na Sycylii. Przez pierwsze dwa tygodnie była stabilna, niestety 15 października jej stan zdrowia błyskawicznie uległ pogorszeniu. 

Zobacz wideo

Przeczytaj więcej podobnych informacji ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Włochy. Valentina Milluzzo najpierw cierpiała kilka godzin, a później zmarła. Lekarz odmówił jej aborcji 

Dzień przed śmiercią kobiecie spadło ciśnienie i zaczęła wymiotować, chwilę później poroniła jeden z płodów, który obumarł - Valentina Milluzzo była w ciąży bliźniaczej. Niestety problem pojawił się z drugim płodem.

"Ciśnienie mojej córki spadło do 50, miała 34 stopnie temperatury, wyła na łóżku z bólu. Lekarz powiedział nam, że serca dzieci biją coraz słabiej i że niedługo je straci. Poprosiliśmy, by się pospieszyli, by dzieci jak najszybciej się urodziły, by zakończyć jej ból. Valentina krzyczała w nieludzki sposób przez 12 godzin. Jej ostatnie słowa do matki to: 'Mamo, ja umieram'" - powiedział ojciec Valentiny Milluzzo w "La Repubblica". 

 

Mimo że rodzina prosiła lekarza o zabieg usunięcia chorego płodu, ten odmówił, powołując się na klauzulę sumienia. Valentina Milluzzo zmarła 16 października 2016 roku, a jej rodzina uważa, że wykonanie aborcji uratowałoby życie kobiety. "Aborcja by ją uratowała, ale lekarze się sprzeciwiali" - przekazali rodzice Milluzzo.

Wawel. Protest w miesięcznice pogrzebu Marii i Lecha Kaczyńskich"Oni umierają na granicy". Kaczyński przyjechał na Wawel. Napotkał protest

Włochy. 87 proc. lekarzy na Sycylii odmawia zabiegu aborcji 

Sprawa trafiła do sądu w 2019 roku i dotyczyła zaniedbania ze strony lekarzy. Szpital twierdzi, że do poronienia płodów doszło w sposób naturalny. Po obumarciu pierwszego, lekarz miał podać kobiecie leki prowokujące poronienie. Według dokumentów medycznych pierwszy płód kobieta poroniła przed północą 15 października, a drugi kilkadziesiąt minut później o 1:40. Rodzice dziewczyny uważają, że do interwencji doszło za późno. 

Na Sycylii 87 proc. lekarzy odmawia wykonywania zabiegu aborcji, powołując się na klauzulę sumienia - informuje portal natemat.pl. We Włoszech aborcja jest legalna od 1978 roku, jednak medycy mają możliwość złożyć deklarację zgodną z ich przekonaniami. 

Protesty po śmierci Savity HalappanavarSavitę zabił zakaz aborcji. To był początek końca drakońskiego prawa

Polka zmarła na sepsę w szpitalu w Pszczynie

Włoskie media przypominają historię Valentiny w wiadomościach na temat 30-letniej Izabeli, która zgłosiła się do Szpitala Powiatowego w Pszczynie 21 września 2021 roku. Była w 22. tygodniu ciąży kiedy odeszły jej płyny owodniowe. Lekarze potwierdzili bezwodzie i zdiagnozowane wcześniej wady wrodzone płodu. Kobiecie nie wykonano zabiegu usunięcia płodu, a medycy czekali na jego obumarcie.

Kobieta miała informować personel medyczny o pogarszającym się samopoczuciu - mimo to nie była monitorowana ani ona, ani płód. Następnego dnia badanie USG potwierdziło obumarcie płodu, a Izabeli wykonano cesarskie cięcie. Według wstępnych wyników sekcji zwłok kobieta zmarła w wyniku wstrząsu septycznego

Więcej o: