Ciało 24-latka przy granicy. Fundacja Ocalenie: Śmierci będzie więcej. Dzieci są w bardzo ciężkim stanie

Załoga śmigłowca, który patrolował strefę stanu wyjątkowego, zauważyła ciało 24-letniego Syryjczyka. - Jest to informacja tragiczna, ale spodziewaliśmy się tego - mówi Kalina Czwarnóg z Fundacji Ocalenie. W ocenie aktywistki tak tragicznych doniesień będzie więcej. - Dzieci, które trafiają do nas, są w bardzo ciężkim stanie. Często nie można nawiązać z nimi kontaktu - przekazuje.

Załoga policyjnego śmigłowca znalazła leżące w polach zwłoki 24-letniego Syryjczyka na obszarze stanu wyjątkowego. Jak ustalono, wcześniej przebywał on na terenie Białorusi, o czym świadczą znalezione przy nim dokumenty.

Ciało 24-letniego Syryjczyka znalezione na granicy. "Uprzedzaliśmy"

- Jest to informacja tragiczna, ale spodziewaliśmy się tego - mówi Kalina Czwarnóg z Fundacji Ocalenie.

- Uprzedzaliśmy, że śmierci osób z Iraku, do których doszło pod koniec września, to nie będą ostatnie tragiczne wydarzenia. Jeśli rząd nie zacznie dopuszczać medyków, organizacji samorządowych do strefy stanu wyjątkowego, to niedługo tych doniesień [o śmierci - red.] będzie o wiele więcej - dodaje aktywistka.

Jedna z medyczek, przebywających w strefie nieopodal stanu wyjątkowego, w rozmowie z naszą redakcją przekazała, że wolontariusze prowadzą na miejscu szeroko zakrojone działania. Z kolei w miejscu, w którym znaleziono ciało 24-letniego Syryjczyka (już na terenie objętym stanem wyjątkowym), pracuje z kolei prokuratura.  - Do tej pory nasze grupy wyjechały na każde wezwanie, które otrzymały, gdzie była potrzebna pomoc medyczna - przekazała. Jak zaznacza, nie zawsze jest to pomoc czysto medyczna. Często także humanitarna, jak podanie ciepłego posiłku, koca. 

Zobacz wideo PiS chce budować mur na granicy. Co na to Lewica?
Osoby przebywające w lasach są nieprzygotowane do przebywania w takich warunkach. Są wychłodzeni, głodni, nie mają możliwości ogrzania się. Dzieci, które trafiają do nas, są w bardzo ciężkim stanie. Są wychłodzone i osłabione. Często nie można nawiązać z nimi kontaktu

- przekazuje Kalina Czwarnóg.

Graniczny "ping-pong"

Czterystukilometrowy pas przygraniczny oddzielający Polskę od Białorusi próbują codziennie sforsować setki osób. Zwykle bez powodzenia. Uchodźcy i migranci są "odbijani" od jednej granicy do drugiej. Od Polski do Białorusi. To graniczny "ping-pong", który zabiera godność, upadla i często zabija. Osoby pochodzące z Iraku, Afganistanu oraz Turcji do naszego kraju przedostają się w stanie skrajnego wyczerpania. Uchodźcy zwykle są zawracani na granicę.

Na interwencje w lesie trzeba się solidnie przygotować. Najpierw przeprowadzić wywiad, ustalić m.in. liczbę osób i skład grupy."Oni walczą o życie". Tak wolontariusze ratują osoby na granicy

Z ustaleń Gazeta.pl i mediów wynika, że pogranicznicy mogą celowo nie wszczynać procedury administracyjnej przydzielania ochrony międzynarodowej. Te doniesienia potwierdzają także aktywiści praw człowieka. 

Ustne relacje cudzoziemców, których spotykamy, są takie, że polska Straż Graniczna rzeczywiście wywozi ich do lasu na pas pomiędzy polskimi zasiekami a białoruskimi - mówi Maria Poszytek, prawniczka z Grupy Granica.

Straż Graniczna: presja migracyjna utrzymuje się na wysokim poziomie

Nasza Straż Graniczna odnotowała wczoraj 482 próby nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Podporucznik Anna Michalska oceniła, że nie można mówić o żadnej stabilizacji na granicy z Białorusią.

Straż graniczna (zdjęcie ilustracyjne)SG: "puszczamy migrantom komunikat w czterech językach". Chodzi o kary

Prawie 500 prób nielegalnego przekroczenia granicy to jest bardzo dużo i ta presja migracyjna utrzymuje się na wysokim poziomie. O stabilizacji będziemy mogli mówić, jeśli nie będziemy mieli takich prób albo to będzie tak jak w minionym roku czy 2 lata temu - kilka, kilkanaście - powiedziała rzeczniczka Straży Granicznej.

Od początku października polska Straż Graniczna odnotowała ponad 6 tysięcy 700 prób nielegalnego przedostania się z Białorusi do Polski, a od początku roku - ponad 18 tysięcy. Większość z nich przypadło na ostatnie cztery miesiące. Zatrzymywani migranci pochodzą głównie z Iraku, Syrii, Jemenu i Iranu. Są przywożeni w pobliże granicy przez białoruskie służby.

Więcej o: