USA. Samolot spadł na przedmieściach San Diego. Nie żyją co najmniej dwie osoby

Co najmniej dwie osoby zginęły, a dwie zostały ranne w wyniku katastrofy małego samolotu na przedmieściach amerykańskiego San Diego, w mieście Santee, w którym mieszka ok. 50 000 ludzi.

Przeczytaj więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl.

Samolot miał lądować na lotnisku Montgomery-Gibbs Executive w San Diego w Kalifornii. Krótko przed katastrofą kontroler ruchu lotniczego wielokrotnie alarmował pilota, że maszyna leci niebezpiecznie nisko. Dwusilnikowa awionetka typu Cessna spadła na gęsto zaludniony teren. Wypadek maszyny spowodował zniszczenia trzech domów w mieście Santee i kilku zaparkowanych samochodów. 

Kim Dzong UnKim Dzong Un oskarża USA. Zapowiedział stworzenie "niezwyciężonej" armii

Nie żyją co najmniej dwie osoby

Awionetka uderzyła w furgonetkę firmy kurierskiej. Jak podaje Associated Press, kierowca auta zginął. Potwierdziła to także firma. Nie żyje również pilot samolotu. Według wstępnych ustaleń, co najmniej dwie osoby zostały ranne - to m.in. kobieta, której sąsiedzi pomogli wyjść przez okno płonącego domu.

Osoby mieszkające przecznicę od miejsca wypadku przekazały, że ich domy "zatrzęsły się" w momencie, kiedy usłyszały huk. Z płonącego domu sąsiedzi uratowali m.in. parę 70-latków.

Szeryf miasta San Diego poinformował na Twitterze, że zamknięto ulice wokół miejsca katastrofy. Amerykańskie służby badają jej przyczynę.

Rosyjska fregata Admirał Gorszkow. To z niej odpalono podczas testów większość pocisków Cyrkon. Nie ma zdjęć ich samychRosyjski Cyrkon, kolejna hiperbroń przesady

Więcej o: