Zbrodnie nazistowskie. Były strażnik obozu koncentracyjnego twierdzi, że "nie wiedział", co się tam działo

Josef Schütz, najstarszy strażnik obozowy oskarżony o zbrodnie nazistowskie, twierdzi, że jest "niewinny" i nie wiedział o tym, co się działo w obozach koncentracyjnych. To, że mężczyzna trafi do więzienia, jest mało prawdopodobne.

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Niecodzienne widowisko nad Berlinem

Niemcy przegrali II wojnę i musieli zapłacić za to utratą suwerenności oraz procesem denazyfikacji, ale wielu nazistów przez dziesięciolecia normalnie funkcjonowało i nadal funkcjonuje w społeczeństwie. Mimo powtarzania mantry - "nigdy więcej", po wojnie dużej części kolaborantów nazistowskich dano w dużej mierze wolną rękę. 

Międzynarodowy Komitet Oświęcimski skierował więc w tym roku do niemieckiego wymiaru sprawiedliwości zarzut, że od dziesięcioleci niemal nie ściga się tam nazistowskich zbrodniarzy. Jako przykład podano sprawę strażnika niemieckiego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen, któremu dopiero w lutym 2021 r. postawiono zarzuty w związku z jego działalnością w obozie koncentracyjnym Stutthof.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas w WarszawieOświadczenie szefów MSZ Francji i Niemiec po wyroku TK Przyłębskiej

Proces byłego strażnika obozu koncentracyjnego. Josef Schütz twierdzi, że o niczym nie wiedział

W lutym prokuratura w Neuruppin w Niemczech postawiła Josefowi Schützowi - 100-letniemu byłemu strażnikowi niemieckiego obozu koncentracyjnego Sachsenhausen - zarzuty współudziału w zabójstwach 3518 więźniów w latach 1942-1945. Mężczyzna jest również oskarżony o współudział w wymordowaniu przez pluton egzekucyjny radzieckich jeńców wojennych w 1942 roku i zabijanie więźniów przy użyciu Cyklonu B.

Schütz przemawiał w piątek, 8 października, drugiego dnia swojego procesu w Niemczech, przed sądem Brandenburg-sur-Havel. Przesłuchanie zostało poświęcone jego biografii, a w szczególności jego życiu przed i po II wojnie światowej. Były podoficer oddziału "Totenkopf" Waffen-SS, oznajmił, że "jest niewinny". Pytany o swoją pracę w obozie powiedział, że "absolutnie nic nie zrobił" i "nie wiedział", co się tam działo.

Josef Schütz pozostaje na wolności. Biorąc pod uwagę jego wiek, nawet jeśli zostanie skazany, jest mało prawdopodobne, że trafi do więzienia.

Proces byłego strażnika. Sądzenie sprawców nazistowskich zbrodni

Mimo że ściganie i karanie zbrodni wojennych oraz zbrodni przeciwko ludzkości stanowiło jeden z głównych celów po 1945 roku, wielu nazistów przyczyniło się do powstania i rozwoju powojennej gospodarki Niemiec. Jeden z przykładów to chemik Fritz ter Meer. Podczas II wojny światowej pracował dla koncernu farmaceutycznego IG Farben, testując nowe preparaty na więźniach w obozie Auschwitz-Birkenau. Skazany w Norymberdze na 7 lat, wyszedł po 2 latach i zaraz potem został prezesem firmy Bayer. 

Po długim okresie braku chęci sądzenia wszystkich sprawców nazistowskich zbrodni, Niemcy od dziesięciu lat rozszerzają swoje śledztwa. Strażnicy obozowi i inni pracownicy nazistowskiej administracji mogą być ścigani pod zarzutem pomocy i podżegania do morderstw. W ostatnich latach skazano za to czterech byłych esesmanów.

Fakt, że sprawcy pociągani są do odpowiedzialności dopiero teraz, jest jednak "porażką i zaniedbaniem niemieckiego wymiaru sprawiedliwości" - ocenił Międzynarodowy Komitet Oświęcimski.

Flagi UE i Polski oraz mapa z zaznaczonymi miastami, w których odbędą się demonstracje 10 października"My zostajemy!". Gdzie odbędą się protesty w związku z decyzją TK? [LISTA MIAST]

Więcej o: