Turcja ratyfikowała w końcu paryskie porozumienie klimatyczne. Jako ostatni kraj G20

Turcja jako ostatni kraj G20 ratyfikowała paryskie porozumienie klimatyczne. Tamtejszy parlament zastrzegł jednak, że umowa zostanie wdrożona, jeżeli zmieni się klasyfikacja kraju, co w efekcie "nie będzie szkodzić jego prawu do rozwoju gospodarczego i społecznego".
Zobacz wideo Izabela Zygmunt: Polska nie jest prymusem ograniczania emisji

Jak informuje Reuters, w środę 6 października parlament Turcji ratyfikował paryskie porozumienie klimatyczne. Kraj od lat wstrzymywał się od tej decyzji. 

Turcja ratyfikowała paryskie porozumienie klimatyczne. Ponad pięć lat od jego podpisania

Mimo że Turcja była sygnatariuszem porozumienia od kwietnia 2016 roku, wstrzymywała się z ratyfikacją umowy, argumentując, że nie powinna być uważana za kraj rozwinięty, ale rozwijający się, ponieważ historycznie jest odpowiedzialna za mały udział emisji dwutlenku węgla.

W środę porozumienie zostało jednak jednogłośnie ratyfikowane przez 353 posłów tureckiego parlamentu, jednak w przyjętym oświadczeniu Turcja podkreśliła, że robi to jako kraj rozwijający się i wdroży umowę, o ile "nie zaszkodzi to jej prawu do rozwoju gospodarczego i społecznego" - czytamy.

Równocześnie kraj wysłał wniosek do Sekretariatu UNFCCC (ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie klimatu) znajdującego się w Bonn w Niemczech o usunięcie jego nazwy z wykazu załącznika I. Jeżeli do tego dojdzie, Turcja będzie mogła skorzystać w ramach umowy z inwestycji, ubezpieczeń i transferu technologii. Porozumienie przyznaje bowiem wsparcie jedynie krajom rozwijającym się. 

- Kto wyrządził największe szkody naturze, naszej atmosferze, naszej wodzie, naszej glebie i ziemi, a także kto szaleńczo eksploatował zasoby naturalne, powinien również wnieść największy wkład w walkę ze zmianami klimatu - mówił prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan w zeszłym miesiącu na Zgromadzeniu Ogólnym Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku

Zgodnie z porozumieniem państwa zobowiązują się do ograniczenia do 2030 roku globalnego wzrostu średniej temperatury poniżej dwóch stopni Celsjusza (powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej), z dążeniem do ograniczenia go do poziomu półtora stopnia. Aby tego dokonać, potrzebne jest jednak obniżenie globalnych emisji gazów cieplarnianych o, kolejno, 25 proc. i 45 proc. Tymczasem, jak pisaliśmy, zgodnie z aktualnymi zobowiązaniami państw, emisje gazów cieplarnianych, zamiast gwałtownie spadać, w najbliższej dekadzie dodatkowo wzrosną. 

Strażacy wyruszyli w piątek do TurcjiPożary w Grecji i Turcji. Polscy strażacy jadą pomóc w walce z ogniem

Zmiany klimatu zwiększają zagrożenie pożarami

Wzrost temperatury, wraz z nim silniejsze fale upałów i zmiana wzorców pogodowych (jak bardziej intensywne, ale rzadsze opady) to m.in przewidywane przez badaczy skutki globalnego ocieplenia. To sprawia, że w dotkniętych nimi regionach zwiększa się zagrożenie pożarami. Na przykład w raporcie naukowym na zlecenie australijskiego rządu oceniono, że w wielu rejonach kraju ocieplenie o 2 stopnie Celsjusza zwiększy intensywność pożarów o 25 proc., powiększy teren objęty pożarami o połowę i skraca okres między pojawianiem się ognia.

W rejonach charakteryzujących się występowaniem pożarów, jak Kalifornia czy Australia, mogą być one groźniejsze niż wcześniej. Ekstremalna susza i upały pozwalają np. na powstawanie gigantycznych pożarów - pojedyncze rozprzestrzeniają się na powierzchni nawet 500 tys. hektarów. Taka skala ognia jest nie do opanowania przez strażaków.

Więcej o skutkach kryzysu klimatycznego i rozwiązaniach, jakie mamy w walce z nim, przeczytasz w serwisie Zielona.Gazeta.pl.

Turcja walczy z pożaramiTurcja. Pożar otoczył elektrociepłownię. Erdogan obwinia władze gminy

Więcej o: