Francja. 30-letnia zagadka tajemniczych morderstw rozwiązana. "Ospowaty" to policjant

Morderstwa i gwałty popełnione przez "Grele'a" (pol. "ospowatego") w latach 1986-1994 wstrząsnęły całą Francją. Jeszcze do niedawna nie wiadomo było, kto odpowiada za te zbrodnie. 30 września udało się w końcu rozwiązać tę jedną z największych francuskich zagadek kryminalnych. Ciało mordercy zostało znalezione w wynajętym mieszkaniu wraz z listem pożegnalnym. Był policjantem.

Seryjny morderca, podczas poszukiwań znany jako "Grele" (dosł. "ospowaty"; problemy skórne były jedną z cech charakterystycznych poszukiwanego, którą uwieczniono na portecie pamięciowym), odpowiada za gwałt i morderstwo 11-letniej Cecile Bloch w 1986 roku. Zgodnie z raportem francuskiej policji dziewczynka została zasztyletowana, a jej ciało znaleziono przykryte dywanem w piwnicy bloku, w którym mieszkała jej rodzina. Mieszkańcy budynku, w tym Luc Richard - przyrodni brat ofiary, zeznawali, że w dniu zbrodni widzieli mężczyznę ze śladami po ospie na twarzy. Stąd właśnie wziął się pseudonim mordercy, którego portret pamięciowy przez lata wisiał na ścianie paryskich wydziałów kryminalnych - podało BBC

Zobacz wideo Zandberg ocenia działania UE ws. migrantów: KE zachowuje się z dużą wstrzemięźliwością

Zgromadzone dowody DNA łączyły zabójcę Cecile Bloch z innymi morderstwami i gwałtami, m.in. z  zabójstwem 38-letniego Gillesa Politi i niemieckiej opiekunki Irmgard Müller (1987), zabójstwem 19-letniej Karine Leroy (1994) oraz sześcioma gwałtami na dzieciach w podobnym wieku co Cecile.

Mężczyznę opisywano jako "bardzo pewnego siebie". - Powiedział mi coś w stylu "życzę panu bardzo, bardzo dobrego dnia - opowiadał brat zamordowanej Cecile w wywiadzie dla gazety "Sud Ouest" w 2015 roku. Wyznał wtedy, że nierozwiązana sprawa nie dawała mu spokoju i sprawiła, że miał nieustające "poczucie ogromnej niesprawiedliwości".

Księża (zdjęcie ilustracyjne)Biskup chce, by kandydaci do seminarium musieli potwierdzić płeć badaniem

Morderca uciekł przed testem DNA. Popełnił samobójstwo

Teraz w sprawie nastąpił przełom. Gazeta "L'Independant" poinformowała, że Francois Verove, 59-letni żandarm z La Grande-Motte na południu Francji, miał zgłosić się w środę 29 września na komisariat z próbką DNA. Wcześniej sędzia zajmujący się sprawą morderstw "Grele'a" poprosił o sprawdzenie odcisków palców wszystkich żandarmów, którzy pełnili służbę w okresie, w którym wydarzyły się zbrodnie.

Kim Jo DzongKorea Północna. Siostra Kim Dzong Una awansowała

Spłoszony Verove wyjechał w poniedziałek wieczorem i przestał kontaktować się z bliskimi. Wtedy krewni zgłosili jego zaginięcie. Ostatecznie mężczyznę znaleziono martwego w wynajmowanym mieszkaniu w mieście Grau-du-Roi. 59-latek zażył śmiertelną dawkę leków. Verove miał żonę i dwoje dzieci. Pozostawił po sobie list, w którym przyznał, że to właśnie on był poszukiwanym od 35 lat zabójcą. Napisał, że "nie czuł się dobrze" w trakcie "szaleństwa", które zakończyło w latach 90., ale - jak dodał - "udało mu się pozbierać". Prokuratorzy potwierdzili - DNA Verove'a pasuje do dowodów znalezionych w kilku miejscach zbrodni tajemniczego mordercy.

Więcej o: