Dziwny czarny kształt na ciężarówce. Nagranie z zamkniętego ośrodka badawczego na pustyni [TAKA CIEKAWOSTKA]

To, co widać na krótkim nagraniu, miało zrobić wrażenie nawet na jednym z najważniejszych generałów lotnictwa USA. Choć zadeklarował, że nie wie, czym jest czarny opływowy kształt, wieziony na ciężarówce po terenie ośrodka badawczego na pustyni Mohave. To jedno z kilku miejsc, gdzie potencjalne nowe maszyny latające wojska USA przechodzą drobiazgowe testy.

Trwający sześć sekund film trafił na TikToka w tym tygodniu. Nie wiadomo, kto je wykonał. Nie jest też opisane, gdzie i co właściwe na nim widać. Filmik trafił jednak w oko holenderskiemu entuzjaście lotnictwa i internetowych śledztw, Rubenowi Hofsowi. Wykorzystując umiejętności z zakresu geolokacji, szybko ustalił, że nagranie wykonano w Helendale Radar Cross Section Facility w USA. Lokalizację zdradziła charakterystyczna kratownicowa konstrukcja, na której są zamontowane liczne anteny radarowe.

Holender nie był jednak w stanie stwierdzić, co właściwie widać na nagraniu. Dziwny kształt wieziony na ciężarówce, nie odpowiada żadnej znanej maszyny latającej, czy załogowej, czy bezzałogowej. Żaden z branżowych specjalistów, którzy zainteresowali się nagraniem, nie był w stanie przekonująco wyjaśnić tej zagadki. Steve Trimble, dziennikarz magazynu "Aviation Week", miał akurat szansę na porozmawianie z generałem Markiem Kellym, szefem Dowództwa Lotnictwa Bojowego USAF (lotnictwo wojskowe USA). Pokazał mu filmik. Wojskowy miał najpierw stwierdzić, że nie ma pojęcia, co na nim widać. Potem miał się jednak uważniej się przyjrzeć, a na jego twarzy według Trimble dało się zauważyć mieszankę zaskoczenia i bycia pod wrażeniem. Nie powiedział jednak nic więcej.

Sprawdzanie, jak to widzi radar

Helendale Radar Cross Section Facility to obiekt badawczy należący do firmy Lockheed Martin, położony na pustyni Mohave w Kalifornii. To gruntownie przebudowane stare lotnisko wojskowe, jedno z wielu, które powstały w czasie II wojny światowej na potrzeby masowego szkolenia lotników wojskowych. Do nowej roli zostało przystosowane w latach 80., kiedy czynienie samolotów jak najmniej wykrywalnymi przez radary stało się obowiązkowe. Były to czasy eksplozji znaczenia tak zwanej technologii stealth, na fali sukcesu pierwszej prawdziwie "niewidzialnej" maszyny, F-117 Nighthawk firmy Lockheed Martin. Badanie jej pola odbicia radarowego, czyli tego jak dużą powierzchnią odbija fale radarowe (co przekłada się wprost na wykrywalność), odbywało się w latach 70. w trochę prowizorycznym ośrodku Grey Butte, również na terenie starego lotniska na pustyni Mohave.

Lockheed Martin, a zwłaszcza jej dział Skunk Works zajmujący się awangardowymi projektami, zapragnął mieć jednak własne centrum. Wybór padł na opuszczone lotnisko w Halendale, położone kilkadziesiąt mil od Grey Butte i nadal dogodnie blisko Burbank w Kalifornii, gdzie mieściła się wówczas siedziba Skunk Works. Pierwszy etap prac miał miejsce w latach 80. Potem w latach 90. dokonano rozbudowy. Ośrodek jest określany jako jeden z kilku najlepszych tego rodzaju na świecie. Widoczna na nagraniu kratownicowa ściana to początek właściwego miejsca prowadzenia badań. Wisi na niej wiele anten, służących do symulacji działania różnych radarów. Przed nią ciągnie się na 2,3 kilometra wybetonowana przestrzeń, na której mieszczą się trzy stanowiska testowe. Każde umożliwia umieszczenie na wysokim słupie modelu, albo prawdziwego samolotu lub drona. W ten sposób bada się ich pole odbicia radarowego, umieszczając je przed ścianą radarów. Konstrukcja słupów ma pozwalać obracanie i pochylanie testowanych obiektów, tak aby można je było radarowo obejrzeć z każdej strony.

Ośrodek w Helendale z kosmosu. Na dole centrum ze ścianą radarów, a na północ ciągnie się obszar testowy. Na samej górze widać największe, ostatnie stanowisko, przypominające bunkier z rozsuwanym dachem, przez który są wysuwane modele/samoloty/dronyOśrodek w Helendale z kosmosu. Na dole centrum ze ścianą radarów, a na północ ciągnie się obszar testowy. Na samej górze widać największe, ostatnie stanowisko, przypominające bunkier z rozsuwanym dachem, przez który są wysuwane modele/samoloty/drony Fot. Google Maps

Nie ma wielu zdjęć i nagrań z ośrodka. Siłą rzeczy większość prowadzonych tam prac stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa lub państwa. W Helendale prowadzono między innymi prace nad przyszłymi F-22 i F-35, czy mniej znanymi bezzałogowymi Polecat oraz RQ-170. Przez dekady nie wyciekło żadne nieoficjalne zdjęcie czy nagranie. Biorąc pod uwagę dotychczasową skuteczność w zachowywaniu tajemnicy, opublikowanie nieoficjalnego nagrania z czarnym kształtem dziwi. Sam fakt, że obiekt jest transportowany po otwartym terenie w środku dnia bez choćby narzuconej płachty, wskazuje raczej na to, że nie jest on już tajny. Wobec tego jest możliwe, że to kontrolowany wyciek, albo czarny obiekt nie jest niczym specjalnym.


Film koncernu Lockheed Martin o centrum w Helendale. W tym bardzo rzadkie ujęcia z wnętrza

 

Spekulacje na temat tego czym jest, skupiają się głównie na projekcie myśliwca kolejnej generacji dla wojska USA (NGAD). Pisaliśmy o nim już kilka razy. To awangardowy projekt, zakładający stworzenie nowej maszyny, lepszej niż F-22 czy F-35 z piątej generacji, a do tego tańszej i łatwiejszej w dalszym rozwoju. Prototyp, lub prototypy, już miały zostać przetestowane w locie. Lockheed Martin bierze udział w projekcie, choć nie ma pewności, na jakim jest on etapie. Być może czarny kształt widoczny na nagraniu służył do jakichś wstępnych badań nowej maszyny. Może to być też jakiś starszy model, wykorzystywany wyłącznie w celach badawczych, albo na potrzeby zarzuconego niejawnego projektu. Możliwości jest wiele. Wyjaśnienia brak.

Wczesna koncepcja myśliwca szóstej generacji od Lockheed Martin. Nie wiadomo, czy ma coś wspólnego z aktualnym NGADWczesna koncepcja myśliwca szóstej generacji od Lockheed Martin. Nie wiadomo, czy ma coś wspólnego z aktualnym NGAD Fot. Lockheed Martin

Najnowsza oficjalna grafika USAF prezentująca kształt NGADNajnowsza oficjalna grafika USAF prezentująca kształt NGAD Fot. USAF

Nowoczesne technologie nie biorą się z kosmosu

Ośrodek badawczy w Helendale nie jest jedynym w USA. Swoje mają też główni konkurenci Lockheed Martina. Boeing w Boardman w stanie Oregon, a Northrop Grumman w Tejon w Kalifornii. Ten drugi jest położony również na obrzeżach pustyni Mohave, w tym samym regionie co Halendale. To w Tejon testowano między innymi makiety i modele, które doprowadziły do powstania ostatecznego kształtu bombowca B-2.

Swoje placówki badawcze tego rodzaju ma też państwo amerykańskie. Największa mieści się na poligonie White Sands w Nowym Meksyku i służy głównie do testów na potrzeby USAF. Marynarka wojenna ma swoje centrum badawcze na terenie kalifornijskiego poligonu China Lake. Dodatkowo istnieje jeszcze jedno w bazie Kirtland w Nowym Meksyku. Ta ostatnia placówka prawdopodobnie jest wykorzystywana przez laboratoria Sandia, główny ośrodek zajmujący się projektowaniem głowic jądrowych w USA.

Wszystkie te miejsca składają się na bardzo rozbudowany potencjał do prowadzenia badań powierzchni odbicia radarowego. Bezsprzecznie największy na świecie. To kolejny przykład na to, że nie bez powodu amerykańskie wojsko i przemysł zbrojeniowy dysponują licznymi zaawansowanymi technologiami. Po prostu Amerykanie dużo inwestują w prace badawcze i rozwojowe. Projekt budżetu Pentagonu na rok 2022 przewiduje rekordowe 112 miliardów dolarów na badania, rozwój i testy. To ponad 1/7 całości. Podobna kwota ma powędrować na zakupy uzbrojenia, co wyraźnie pokazuje priorytety Amerykanów, inwestujących naprawdę duże środki w przyszłość.

W przeciwieństwie do pewnego kraju nad Wisłą, gdzie analogiczne wydatki są systematycznie ograniczane i płyną z werwą wyschniętej rzeczki. Na zakupy broni opracowanej w USA pieniędzy natomiast nie brakuje.

Zobacz wideo
Więcej o: