Polski samolot lądował awaryjnie w Etiopii. Przed startem wybuchł pożar i doszło do awantury z załogą

Jak informuje Onet, lecący z Mombasy do Warszawy samolot polskich linii Enter Air lądował awaryjnie w Addis Abebie. Problemy techniczne wystąpiły jeszcze przed startem, z bagażnika wydobywał się dym, pochodzący - jak podaje przewoźnik - najprawdopodobniej z jednego z bagaży".

Jeszcze przed startem z Kenii załoga poinformowała pasażerów, że wystąpiły problemy techniczne i wszyscy muszą opuścić pokład. Z samolotu wydobywał się wówczas gęsty dym - podaje Onet. TVN24 informuje z kolei, że z tyłu samolotu pojawił się ogień.

Samolot Enter Air obsługiwał lot czarterowy polskiej wycieczki.

Trzy godziny po ewakuacji z maszyny awaria miała zostać naprawiona i pasażerów poproszono o powrót do samolotu. Jak poinformowali turyści w rozmowie z Onetem, część osób obawiała się o swoje bezpieczeństwo, miało dojść do awantury z załogą i zapowiedziano, że w razie oporu zostanie wezwana policja.

- Na pokładzie wśród pasażerów były ogromne kłótnie i panika w związku z lękiem po zaistniałej sytuacji. Chwilę później okazało się, że nasze walizki nie lecą z nami. Cześć osób widziało je w pianie gaśniczej - relacjonowali pasażerowie w rozmowie z TVN24. 

Enter Air informuje o "błędnych wskazaniach" z silnika i dymie z bagaży

Po około dwóch godzinach lotu pilot poinformował, że jeden z silników przestał działać i konieczne jest awaryjne lądowanie w Addis Abebie. 

Zobacz wideo Tam umierają samoloty. Cmentarzysko w Arizonie

W sobotę rano 167 pasażerów nadal oczekiwało na decyzje ws. dalszego lotu do Warszawy. - Nie dostajemy żadnej pomocy. Nie wiemy, gdzie są nasze bagaże. Słyszeliśmy, że mamy dostać jakiś hotel, ale na razie nie mamy żadnego potwierdzenia - powiedział jeden z podróżnych Onetowi.

Z oświadczenia Enter Air wynika, że do lądowania w Etiopii doszło "z powodu błędnych wskazań w czasie lotu na jednym z silników". "Aktualnie sprawdzane są dokładne przyczyny problemu, ale komunikacja z Addis Abebą jest bardzo utrudniona. Ponieważ nie wiemy jeszcze, jaka była przyczyna i czy samolot jest sprawny do lotu, po pasażerów wysyłamy z Polski drugi samolot" - podano.

Na lotnisku w Mombasie przed wylotem tej maszyny miał miejsce osobny przypadek, którego przyczyną było pojawienie się dymu w bagażniku, pochodzącego najprawdopodobniej z jednego z bagaży

- wyjaśnia linia lotnicza.

Więcej o: