Sok z Buraka ścigany przez belgijską prokuraturę. Doniósł sam Kaczyński, mówił o ryzyku "kompromitacji"

Brukselska policja przesłuchała administratora Soku z Buraka. Powodem jest złożone przez Jarosława Kaczyńskiego zawiadomienie dotyczące jednego z wpisów w mediach społecznościowych. Prezes PiS twierdzi, że gdyby zawarte we wpisie oskarżenie było prawdziwe, "skompromitowałoby jego i całą partię".
Zobacz wideo Gazeta.pl na Spitsbergenie. Jak zmiany klimatu widać w Arktyce?

W styczniu Jarosław Kaczyński zawiadomił organy ścigania w sprawie wpisu zamieszczonego w mediach społecznościowych przez Sok z Buraka, który zawierał sugestię, że prezes Prawa i Sprawiedliwości zaszczepił się przeciw koronawirusowi poza kolejnością. Post brzmiał: "Halo PiS, dlaczego Kaczyński zaszczepił się poza kolejką?" i, według Kaczyńskiego, zawierał fałszywą informację oraz narażał go na utratę zaufania publicznego. W środę Marcin Mycielski, wiceprezes Fundacji Otwarty Dialog i administrator profilu Sok z Buraka, został przesłuchany przez belgijską policję. Poinformował o tym za pośrednictwem Facebooka.

Jarosław Kaczyński i Ryszard TerleckiPiS przyjął uchwałę ws. przynależności Polski do UE. "Tyle samo warta, co o nepotyzmie"

Kaczyński zaprzeczył, jakoby miał zaszczepić się poza kolejnością

Onet zapoznał się z dokumentacją tamtejszej policji. Wynika z niej, że w lutym tego roku warszawska prokuratura przesłuchała Kaczyńskiego w charakterze świadka. Ten podkreślił, że wpis pokazali mu jego współpracownicy, ponieważ "on sam osobiście nie śledzi postów w mediach społecznościowych i internecie". Prezes PiS zaprzeczył również, jakoby miał przyjąć szczepionkę przeciwko COVID-19 poza kolejnością. "Jak wynika z dokumentów belgijskich śledczych, warszawski prokurator zapytał prezesa PiS, czy wykorzystując swoją pozycję jako wicepremiera, posła i szefa partii rządzącej, polecił innym osobom podjęcie działań w celu zaszczepienia się poza kolejką. Kaczyński stanowczo temu zaprzeczył" - informuje Onet.

Polityk tłumaczył również, że wpis Soku z Buraka dotyczy "bardzo poważnego naruszenia zasad moralnych" i "gdyby [oskarżenie - red.] było prawdziwe, skompromitowałoby jego i całą partię", a nawet praktycznie uniemożliwiałoby to jego ponowny wybór na szefa ugrupowania i posła.

Kaczyński wskazał dwie osoby, które mogły być odpowiedzialne za wpis: mieszkającego w Londynie Andrzeja Szulińskiego i Marcina Mycielskiego, który mieszka w Belgii. Jak podkreślił, swoje przypuszczenia opiera na "doniesieniach medialnych redakcji mających przeciwne do jego partii poglądy".

Władimir PutinRosja. COVID-19 w otoczeniu Putina. "Nie jedna, a kilkadziesiąt osób" zakażonych

Więcej o: