Norwegia. Wielka przegrana konserwatystów, rządy przejmie opozycja. "Żelazna Erna" pogodzona z porażką

Rządzący dotychczas Norwegią konserwatyści przegrali poniedziałkowe wybory do parlamentu i przechodzą do opozycji. Przewodnicząca Partii Konserwatywnej Erna Solberg (nazywana "żelazną Erną"), która stała na czele rządu przez blisko osiem lat, pogratulowała zwycięstwa w wyborach liderowi Partii Pracy.

Wstępne wyniki wyborów opublikowała Norweska Dyrekcja Wyborcza po przeliczeniu 99,6 proc. głosów. Wynika z nich, że opozycyjna Partia Pracy zdobyła 26,4 procent głosów, a Partia Konserwatywna 0 20,5 procent. Pozostałe głosy przypadły Partii Centrum (13,6 procent) oraz Socjalistycznej Partii Lewicy (7,5 procent).

Zobacz wideo Jakub Małecki pokazuje, jak stopniał lodowiec Ferdynand i porównuje ze zdjęciem sprzed 100 lat

Norwegia. Premierka pogodzona z przegraną, opozycja przejmuje rządy

Podczas wieczoru wyborczego w lokalu Partii Konserwatywnej premierka Erna Solberg życzyła zwycięzcom owocnych prac nad utworzeniem nowego rządu. - Wyborcze starcie było zacięte, ale uczciwe. Gratuluję partiom centrolewicowym sukcesu. Życzę powodzenia w ważnych i z pewnością nie najłatwiejszych negocjacjach dotyczących utworzenia koalicji rządowej. Będę się im przyglądać z dużym zainteresowaniem - mówiła.

Solberg po raz pierwszy została wybrana na szefową rządu w 2013 roku, a następnie ponownie w 2017 roku, była najdłużej działającym przywódcą w kraju. Ze względu na długość jej kadencji, a także na zaangażowanie w liberalizm gospodarczy, Solberg była nazwana "żelazną Erną" (na cześć brytyjskiej przywódczyni Margaret Thatcher) - relacjonuje portal Euronews.com.

W siedzibie zwycięskiej Partii Pracy panował ogromny entuzjazm. Jonas Gahr Stoere nie krył radości i wzruszenia z wygranej. - Drodzy przyjaciele! Czekaliśmy, wierzyliśmy i naprawdę ciężko pracowaliśmy. A teraz możemy wreszcie powiedzieć, że nam się udało! - powiedział przyszły szef norweskiego rządu.

Według wstępnych wyników, we wczorajszych wyborach Partia Pracy zdobyła blisko 26,5 procent głosów, Partia Centrum ponad 13,5 procent, a Socjalistyczna Partia Lewicy 7,5 procent. Oznacza to, że ugrupowania te będą miały 89 mandatów w 169-miejscowym parlamencie, czyli większość.

Partia Konserwatywna uzyskała 20,5 procent głosów i będzie mogła liczyć na zaledwie 36 mandatów.  Jonas Gahr Stoere rozpoczął już konsultacje w sprawie sformowania koalicyjnego gabinetu.  Koalicjantami Partii Pracy będą prawdopodobnie Partia Centrum i Socjalistyczna Partia Lewicy.

Frekwencja w wyborach w Norwegii wyniosła ponad 76,5 procent.

Więcej o: