Dziesiątki samolotów i śmigłowców. Setki pojazdów. Ogromne ilości broni. Taki spadek po USA dostali talibowie

Afganistan został w ostatnich dekadach zasypany bronią z USA, przeznaczoną dla afgańskich sił zbrojnych i służb bezpieczeństwa. Teraz to wszystko wpadło w ręce talibów, którzy mocno się dozbroili. Choć nie tak bardzo, jak sugerują popularne grafiki krążące w sieci.

Lista zdobyczy talibów może robić wrażenie. Ponad setka różnych śmigłowców i samolotów. Tysiące różnych samochodów i pojazdów opancerzonych. Dziesiątki tysięcy sztuk broni. Do tego nowoczesne celowniki, gogle noktowizyjne, kamizelki kuloodporne i inne drobne wyposażenie.

Zmianę uzbrojenia przeciętnego bojownika talibów widać na ulicach Kabulu. Wielu z nich wymieniło swoje nieśmiertelne "kałachy", czyli różne karabinki z radzieckiej rodziny AK, na amerykańskie karabinki z rodziny M16, głównie M4. Do tego część z nich ma na nich nawet nowoczesne celowniki optyczne.

Widoczne stały się też "siły specjalne" talibów, czyli jednostka Badri 313. Jej członkowie są od stóp do głów ubrani w zdobyczne amerykańskie wyposażenie i z wyglądu pozornie mogą przypominać żołnierzy wojsk zachodnich. Mają nawet sprzęt noktowizyjny, którego brak był przez wiele lat piętą achillesową talibów.

Członkowie 'sił specjalnych' talibanu. Ubrani w zdobyczne oporządzenie, na pozór upodabniające ich do żołnierzy zachodnich wojsk specjalnychCzłonkowie 'sił specjalnych' talibanu. Ubrani w zdobyczne oporządzenie, na pozór upodabniające ich do żołnierzy zachodnich wojsk specjalnych Fot. Khwaja Tawfiq Sediqi / AP Photo

Afgańskie zbrojenia

Nie oznacza to, że nowi/starzy władcy Afganistanu po raz pierwszy mają styczność z taką bronią, bo już wcześniej posiadali pewne jej ilości. Część była kupiona na czarnym rynku, część zdobyta w walce z afgańskimi służbami, a część pozyskana wraz z ich członkami, którzy zdradzili i przystali do talibów ze wszystkim, co mieli na sobie. Jednak w efekcie błyskawicznego zdobycia Afganistanu w ciągu ostatnich trzech miesięcy, dozbroili się na nieporównywalnie większą skalę.

Amerykanie przez ostatnie dwie dekady zalali ten kraj ogromnymi ilościami broni przeznaczonej dla tworzonego wojska i służb. Teoretycznie miały one liczyć około 300 tysięcy ludzi, czyli być naprawdę duże. Oznaczało to adekwatnie dużą skalę dostaw wyposażenia. W zdecydowanej większości nie było to nic specjalnego. Ot podstawowe karabinki ze wspomnianej rodziny M16 w ogromnych ilościach i elementy oporządzenia jak pasy na ładownice. Do tego tysiące samochodów terenowych Ford Ranger i ciężarówek Navistar 7000. W niewiele mniejszych ilościach dostarczano też opancerzone samochody terenowe HUMVEE, a do tego już mniej liczne pojazdy minoodporne nazywane MRAP i wozy opancerzone M1117. Te dwa ostatnie liczone setkami, nie tysiącami. Wszystko to sprzęt z kategorii podstawowego i na poziomie demobilu wojska USA.

Wąską elitę afgańskiego wojska Amerykanie uzbroili jednak na naprawdę przyzwoitym poziomie. Po pierwsze byli to tak zwani komandosi, zgrupowani w oddzielny korpus liczący 20-25 tysięcy ludzi. Ci żołnierze dostali nie tylko same karabinki M4, ale też celowniki optyczne do nich, gogle noktowizyjne, radia, kamizelki kuloodporne, hełmy i całe dodatkowe oporządzenie. Większość tego sprzętu trafiła w ręce talibów w stanie nienaruszonym, po tym jak ocaleli komandosi dostali rozkaz złożenia broni w ostatnich godzinach wojny.

Drugim przyzwoicie uzbrojonym elementem afgańskiego wojska było lotnictwo. Amerykanie uzbroili je w między innymi w małe turbośmigłowe maszyny uderzeniowe A-29 Super Tucano (około 20), cztery średnie transportowce C-130 Hercules, kilkadziesiąt mniejszych lekkich maszyn transportowych Cessna 208 i Pilatus PC-12, a do tego około setki śmigłowców. W tym około 60 lekkich uderzeniowych MD500, około 40-50 transportowych UH-60 Blackhawk i nieco mniej rosyjskich transportowych Mi-17.

Fotografia przekazana na aukcję Polskiej Misji MedycznejAfganistan. Środków medycznych zostało na kilka dni. PMM organizuje aukcję

Jak zwykle rzeczywistość jest skomplikowana

Taka lista może robić wrażenie, ale trzeba pamiętać, że to tylko liczby na papierze. A te potrafią mocno wprowadzać w błąd. Tak jak na przykład popularna grafika, krążąca w ostatnich dniach w sieci. Ma ona przedstawiać listę sprzętu dostarczonego do Afganistanu za kwotę 85 miliardów dolarów i "straconego na rzecz talibów". A na niej 22 tysiące HUMVEE, 42 tysiące samochodów terenowych i niemal 200 samolotów oraz śmigłowców.

Problem w tym, że owe 85 miliardów, to ogólna kwota wydana na afgańskie służby, która w większości została wydana na tak zwane "koszta osobowe". Czyli żołd. Do tego trening i szkolenie. Na "wyposażenie i transport" powędrowało około 18 miliardów. Znacznie mniej, choć kwota nadal znacząca. Natomiast ogromne liczby sprzętu, dane oparte na podstawie raportu z 2017 roku, to liczby sprzętu, na jaki Kongres USA przyznał finansowanie. Nie oznacza to, że plany wykonano w stu procentach i właśnie tyle sprzętu do Afganistanu dostarczono.

Na dodatek grafika taka jak ta, ignoruje fakt błyskawicznego zużywania się sprzętu w Afganistanie. Z braku odpowiedniego serwisu i dostaw części zamiennych, powszechne były rozbieranie na części nawet nowych pojazdów. Dodatkowo były one masowo tracone na przestrzeni ostatnich dwóch dekad wojny partyzanckiej. Ile z tych tysięcy HUMVEE czy fordów ostało się do teraz, nikt tak naprawdę nie wie. Tym bardziej nikt nie wie, ile dostało się w ręce talibów w stanie zdatnym do użytku.

Jedynym bardzo ogólnym źródłem informacji może być bloger Oryx, znany z prób szacowania strat sprzętowych w różnych konfliktach, na podstawie dostępnych zdjęć oraz nagrań. Swojego liczenia strat afgańskich służb zaprzestał 14 sierpnia, kiedy wojna faktycznie się skończyła. Do tego czasu doliczył się na przykład 53 zdobytych przez talibów wozów opancerzonych M1117, około 700 HUMVEE, tysiąca fordów rangerów i 350 ciężarówek Navistar 700. Na pewno nie jest to pełna lista, jednak pokazuje, że talibowie raczej nie zdobywali dziesiątek tysięcy HUMVEE, ale może tysiące.

Podobne mylące jest podawanie liczby samolotów oraz śmigłowców znajdujących się na stanie afgańskiego lotnictwa i sugerowanie, że wszystkie dostały się w ręce talibów. Prawda jest taka, że znaczna część sprawnych maszyn odleciała za granicę. I tak na przykład większość A-29 Super Tucano znalazła się w sąsiednim Uzbekistanie. W Afganistanie pozostało tylko siedem. Podobnie z UH-60 Blackhawk. Nagrano i sfotografowano tylko dziesięć maszyn w rękach talibów. Co się stało z pozostałymi, nie jest jasne.

Reporter France24 przechadzający się po wojskowym lotnisku w Kabulu.

 

Nie wszystko, co się świeci

Jeszcze inną kwestią jest to, w jakim stopniu ten zdobyty sprzęt nadaje się do użycia. To pytanie zwłaszcza istotne w kontekście samolotów i śmigłowców. Amerykanie twierdzą, że na lotnisku w Kabulu nieodwracalnie uszkodzili 73 samoloty i śmigłowce, Kilka należących do USA, ale zdecydowaną większość wojska afgańskiego. Na nagraniach widać, że talibowie znaleźli tam między innymi jednego C-130, sześć A-29 czy dziesięć Mi-17. Widać też, że maszyny są na różny sposób uszkodzone. Nawet jeśli teoretycznie dałoby się je naprawić, to znalezienie części zamiennych do nich i techników potrafiących je obsługiwać, będzie ogromnym wyzwaniem w Afganistanie.

Talibowie zawsze byli bardziej nieregularną bojówką, niż regularnym wojskiem z rozbudowaną logistyką. Bez niej nie ma natomiast mowy o wykorzystywaniu na większą skalę takiego sprzętu jak śmigłowce i samoloty. Zwłaszcza że jeszcze za czasów poprzednich władz, ich obsługą niemal wyłącznie zajmowali się obcokrajowcy, którzy teraz wyjechali. Talibom może uda się uruchomić pojedyncze egzemplarze, ale będzie to miało wymiar bardziej propagandowy, niż realną przydatność. Najpewniej podstawą talibskiego lotnictwa będzie niewielka ilość rosyjskich Mi-17, bo są stosunkowo najprostsze do obsługi i adekwatnie najprościej o części do nich.

To, co faktycznie wzmocni talibów w dłuższej perspektywie to najpewniej prostsze uzbrojenie zdobyte na afgańskim wojsku. Karabinki, karabiny, radia, gogle noktowizyjne, celowniki optyczne, fordy rangery czy HUMVEE. Widać zresztą, że to jest to, co zaczęli niemal od razu wykorzystywać na dużą skalę. Trudno jednak mówić, aby uczyniło to z nich jakąś militarną potęgę.

Zobacz wideo
Więcej o: