Wzrosła liczba ofiar zamachu w Kabulu. Zginęło co najmniej 170 osób. Morawiecki o "tykającej bombie"

We czwartkowym zamachu bombowym na lotnisku w Kabulu zginęło co najmniej 170 osób, a 200 jest rannych - takie informacje podaje afgańskie ministerstwo zdrowia. Bomba eksplodowała w pobliżu bramy, którą Afgańczycy wchodzili na lotnisko. Pentagon informował w czwartek również o eksplozji przy pobliskim hotelu, ostatecznie w piątek zdementowano te doniesienia.

Podawana przez afgańskich urzędników liczba ofiar jest dwukrotnie wyższa od wcześniej przekazywanych. 170 ofiar śmiertelnych oznacza, że zamach był najbardziej krwawym atakiem w afgańskiej stolicy od wielu miesięcy. Do jego przeprowadzenia przyznała się skłócona z talibami lokalna filia ISIS. Zachodnie wywiady ostrzegają, że w rejonie lotniska możliwe są kolejne zamachy.

Szef dyplomacji Zjednoczonego Królestwa Dominic Raab przekazał w piątek, że w ataku życie straciły dwie osoby o brytyjskim obywatelstwie, a także dziecko kolejnego Brytyjczyka. Dwoje ludzi jest rannych. W eksplozji zginęło także 13 amerykańskich żołnierzy. To największa liczba amerykańskich ofiar w Afganistanie od dziesięciu lat i pierwsi zabici w tym kraju Amerykanie od początku kadencji prezydenta Joe Bidena.

Sytuacja w Afganistanie

Wokół lotniska nadal czeka kilka tysięcy Afgańczyków, którzy chcą wylecieć z kraju. Prowadzona przez Stany Zjednoczone i inne kraje NATO ewakuacja wchodzi jednak w ostatnią fazę. Waszyngton informował, że osoby, które są poza lotniskiem, nie zostaną już zabrane samolotami.  Do tej pory z Afganistanu wywieziono 110 tysięcy osób: dyplomatów i obywateli krajów NATO oraz współpracujących z nimi przez ostatnie lata Afgańczyków.

Premier Mateusz Morawiecki przekazał kondolencje rodzinom ofiar ataku w Kabulu. "Afganistan jest dziś tykającą bombą. Dosłownie" - napisał na Twitterze szef polskiego rządu.

"To, czego jesteśmy świadkami, to dramatyczny koniec długiej misji" - stwierdził Mateusz Morawiecki. "W tym trudnym czasie jesteśmy z naszymi amerykańskimi sojusznikami. Składam najgłębsze kondolencje. Zawsze możecie liczyć na Polskę" - zadeklarował premier.

Zobacz wideo Polska pomoże pracownikom NATO i UE, którzy pracowali w Kabulu

ONZ z apelem ws. Afganistanu

ONZ apeluje o 800 milionów dolarów na najpilniejszą pomoc dla Afganistanu. Międzynarodowi eksperci oceniają, że po dojściu talibów do władzy zła sytuacja finansowa kraju może jeszcze się pogorszyć. ONZ spodziewa się też nowej fali migracji z kraju.

Trwające od kwietnia intensywne walki w całym kraju, które doprowadziły do przejęcia przez talibów władzy w Afganistanie, doprowadziły do wygnania z domów co najmniej ćwierć miliona osób. Wielu Afgańczyków koczuje teraz na ulicach Kabulu lub w prowizorycznych obozach. ONZ szacuje, że natychmiastowej pomocy potrzebuje niemal połowa mieszkańców Afganistanu, a 1/3 grozi głód. W budżecie Narodów Zjednoczonych na pomoc dla tego kraju brakuje 800 milionów dolarów.

Ewakuacja z AfganistanuBrytyjczycy zgubili dokumenty z danymi afgańskich współpracowników

Wielu Afgańczyków próbuje wydostać się z kraju, szturmując lotnisko w Kabulu czy też zamknięte na razie granice z Pakistanem. - Przygotowujemy się na najgorszy możliwy scenariusz, że pół miliona osób będzie szukać schronienia w innych krajach regionu - powiedziała Kelly Clements, zastępczyni Wysokiego Komisarza ONZ do spraw uchodźców.

Jeszcze przed ostatnimi walkami i przejęciem władzy przez talibów Afgańczycy stanowili jedną z największych grup migrantów w Azji i w Europie.

Po tym jak władzę w Kabulu przejęli talibowie, największe kraje Zachodu wstrzymały pomoc finansową dla Afganistanu, a aktywa tego kraju zamroził Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Nie wiadomo, czy i kiedy pieniądze zostaną odblokowane. Do tej pory aż 40 procent afgańskiego PKB stanowiły środki z pomocy międzynarodowej.

Więcej o: