Ewakuacja z Kabulu trwa mimo zamachów. Cywile mają opuścić miasto do 30 sierpnia

Tłumy Afgańczyków znów koczują przed bramą lotniska w Kabulu. Mimo przeprowadzonego wczoraj przez ISIS zamachu, w którym zginęło co najmniej 90 osób, ani Stany Zjednoczone, ani Wielka Brytania nie przerwały prowadzonej w Kabuli ewakuacji swoich obywateli oraz Afgańczyków.

Do tej pory z Afganistanu kraje NATO ewakuowały ponad 100 tysięcy osób. Stany Zjednoczone już kilka dni temu informowały, że wobec zbliżającego się zakończenia operacji, wyjechać z kraju będą mogli już tylko obywatele USA.

Teraz rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki potwierdziła, że część afgańskich współpracowników nie zostanie ewakuowana. - Nie będziemy mogli wywieźć każdego chętnego Afgańczyka, bo są ich miliony. To jest niemożliwe - mówiła. Także brytyjskie władze poinformowały, że nie będą już wpuszczać na lotnisko nowych chętnych, a wylecieć będą mogły jedynie osoby, które są już na jego terenie. 

Zobacz wideo Morawiecki: Posłowie koalicji okazują brak solidarności w sprawie uchodźców

Szacuje się, że w Afganistanie jest teraz około półtora tysiąca obywateli USA, około 400 osób z paszportami Wielkiej Brytanii i 200 obywateli Niemiec. Część z nich to Afgańczycy z podwójnym obywatelstwem.

Media publikują tymczasem nowe informacje o chaosie, jaki towarzyszy ewakuacji. Portal "Politico" informuje, że Stany Zjednoczone przekazały talibom listę nazwisk Afgańczyków przeznaczonych do ewakuacji. Amerykanie twierdzą, że chcieli w ten sposób usprawnić dotarcie tych osób na lotnisko, ale Afgańczycy są wściekli, bo argumentują, że wiele z tych osób może teraz być celem odwetu talibów.

Lotnisko w KabuluZamach w Kabulu. "Dostałem maila, żeby nie przychodzić na lotnisko"

Z kolei "The Times" pisze, że brytyjscy dyplomaci, którzy opuścili ambasadę w Kabulu, zostawili w środku listę z nazwiskami afgańskich współpracowników. Lista trafiła w ręce talibów.

Zamachy w Kabulu. Rośnie liczba ofiar. Biden: Będziemy kontynuować ewakuację

Co najmniej 90 osób zginęło, a ponad 150 zostało rannych w wyniku eksplozji, do której doszło w pobliżu lotniska w Kabulu. Wśród ofiar jest 13 amerykańskich żołnierzy. Talibowie poinformowali, że zginęło też co najmniej 28 bojowników.

Do przeprowadzenia zamachu przyznał się odłam tak zwanego Państwa Islamskiego. Do ataku doszło w miejscach, w których tysiące Afgańczyków czekały, aby móc wejść na lotnisko i ewakuować się z kraju. Zamachowcy zdetonowali ładunki wybuchowe w dwóch miejscach - przy jednym z wejść do portu lotniczego i w pobliżu hotelu, gdzie przyjmowano wnioski o ewakuację.

APTOPIX BidenZamachy w Kabulu. Rośnie liczba ofiar. Biden: "Wytropimy was i zapłacicie za to"

Talibowie, którzy w połowie sierpnia przejęli kontrolę nad Kabulem twierdzą, że to obecność amerykańskich wojsk doprowadziła do zamachu. "Gdy tylko obce wojska wyjadą, nie będzie już takich sytuacji" - powiedział Abdul Kahar Balkhi.

Anonimowy dyplomata NATO z kolei stwierdził, że talibowie powinni przeprowadzić śledztwo w sprawie działalności odłamu tak zwanego Państwa Islamskiego w Kabulu. W ostatnich tygodniach uwolnili bowiem z więzień wiele osób. Ponoszą więc odpowiedzialność za bezpieczeństwo w kraju.

Prezydent Stanów Zjednoczonych podtrzymał zasadność decyzji o wycofaniu wojsk z Afganistanu i podkreślił, że od początku wiadomo było, że misja ewakuacji będzie niebezpieczna. Joe Biden przekazał kondolencje rodzinom ofiar ataków i zwrócił się bezpośrednio do ich organizatorów. "Nie wybaczymy, nie zapomnimy, wytropimy was i zapłacicie za to cenę" - oświadczył i obiecał kontynuowanie operacji wycofywania z Afganistanu obywateli USA i afgańskich cywilów.

Więcej o: