Afganistan. B. brytyjski żołnierz błaga o pomoc. Próbuje opuścić kraj wraz ze 173 zwierzętami

Były brytyjski żołnierz Pen Farthing próbuje ewakuować z Afganistanu 173 psy i koty. Grupę zatrzymano jednak przed lotniskiem na wiele godzin. Mężczyzna alarmuje, że wkrótce zwierzęta zaczną umierać z gorąca. O pomoc zwrócił się nawet do rzecznika talibów.
Zobacz wideo Talibowie przejęli władzę w Afganistanie

Były żołnierz piechoty morskiej Paul "Pen" Farthing jest założycielem organizacji charytatywnej na rzecz zwierząt Nowzad. Kiedy wraz ze swoimi 25 pracownikami i ich rodzinami, 94 psami oraz 79 kotami próbował opuścić Afganistan, został zatrzymany przez talibów, mimo że sekretarz obrony Ben Wallace wydał zgodę, by przetransportować wszystkich prywatnym lotem czarterowym z Kabulu do Wielkiej Brytanii. 

Były żołnierz próbuje wydostać zwierzęta z Afganistanu

Misja ratunkowa nosi kryptonim Operacja Ark. 57-letni Farthing kupił dwie ciężarówki, które załadował zapasami żywności na trzy dni, na wypadek, gdyby na lotnisku zdarzyły się opóźnienia - pisało "The Sun" w środę 25 sierpnia. Wśród ratowanych zwierząt znajdują się między innymi koty z ambasady brytyjskiej porzucone przez dyplomatów. Koty i psy mają zostać przetransportowane w luku bagażowym prywatnie wyczarterowanego samolotu, na którego pokład może wejść także 250 pasażerów. 

 

W nocy ze środy na czwartek Farthing pędził na lotnisko w Kabulu, gdy został zatrzymany przez talibów. - Około 15 facetów wyskoczyło i wycelowało w nas broń - powiedział w rozmowie z "The Sun". Mimo że całej grupie ostatecznie udało się dotrzeć na lotnisko około 2 w nocy czasu lokalnego, osiem godzin później nadal nie zostali przepuszczeni.

57-latek powiedział, że za kilka godzin zwierzęta zaczną umierać z gorąca. 

Ewakuacja ludności z AfganistanuAfganistan. Talibowie proszą Turcję o "pomoc techniczną" na lotnisku

Pen Farthing utknął przed lotniskiem w Kabulu. O pomoc zwrócił się do rzecznika talibów

Brytyjskie siły podały, że są bezsilne w tej sprawie. Farthing zwrócił się więc za pośrednictwem Twittera do rzecznika talibów Suhaila Shaheena.

"Szanowny Panie, mój zespół i zwierzęta utknęli przed lotniskiem, na którym czeka na nas lot. Czy mógłby pan ułatwić bezpieczny przejazd dla naszego konwoju? Jesteśmy organizacją pozarządową, która wróci do Afganistanu, ale teraz chciałbym bezpiecznie wszystkich wydostać" - napisał. "Czekamy tu już 10 godzin [...]. Naprawdę chcielibyśmy już wracać do domu" - dodał.

Ambasada USA w Kabulu. Amerykanie powinni unikać lotniska w KabuluAlert ambasady USA. Amerykanie powinni "natychmiast" opuścić lotnisko w Kabulu

Jak pisze dziennik, Pen Farthing mógłby wrócić do Wielkiej Brytanii, jednak zapewnił, że pozostanie w Afganistanie, dopóki jego zespół i zwierzęta nie będą bezpieczne. Tymczasem w nocy Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii wydało ostrzeżenie o zagrożeniu atakiem terrorystycznym. Podsekretarz Stanu ds. Sił Zbrojnych James Heappey przekazał na antenie BBC, że "wiarygodność doniesień osiągnęła etap, który pozwala wierzyć, że [atak - red.] w Kabulu jest nieuchronny i wysoce śmiercionośny". W związku z tym ludziom doradza się oddalenie od terenu lotniska. 

Więcej o: