Kabul. Opustoszałe ulice, kobiety kupują burki. "To jak apokalipsa zombie"

Kabul pod rządami talibów jest zupełnie innym miastem. Ucichły niegdyś tętniące życiem ulice. Niewiele kobiet ma odwagę opuścić swoje domy. Bojownicy patrolują okolice. "To jak apokalipsa zombie" - mówi 20-letnia aktywistka w rozmowie z AFP.
Zobacz wideo Usnarz Górny. Reportaż Gazeta.pl z granicy polsko-białoruskiej

Wokół lotniska w Kabulu panuje chaos, tysiące ludzi gromadzą się i desperacko próbują uciec. W odległości ok. 5 km od północnej bramy lotniska talibowie ustawili punkt kontrolny. Przez punkt mogą przejechać jedynie te osoby, które mają wizę amerykańską, paszport amerykański lub zaproszenie od Stanów Zjednoczonych czy któregokolwiek z krajów NATO. 

Zdjęcie ilustracyjne.Afganistan. Media: Sytuacja w Kabulu "zmieniła się z dnia na dzień"

"Strach kontroluje wszystkich"

Jednak na pozostałych ulicach miasta panuje cisza - podkreśla Agence France Presse. - Ludzie prawie nie wychodzą na zewnątrz, a kiedy już to robią, spieszą się. Wracają do domów tak szybko, jak mogą - mówi aktywistka, która chce zachować anonimowość. Jak zaznacza, jeszcze do niedawna kobiety chodziły do szkół, pracowały, ubierały się "w stylu zachodnim". Teraz prawie nie wychodzą z domów, kupują burki.

Tuż po przejęciu władzy w kraju talibowie zapewniali, że kobietom nie zostaną odebrane prawa. Zapraszali je nawet do włączenia się w tworzenie nowego rządu. Obietnice te nie mają jednak niczego wspólnego z rzeczywistością. Aktywistka w rozmowie z AFP podkreśliła, że nie może wrócić na uniwersytet, ponieważ talibowie chcą, aby na uczelniach zajęcia odbywały się w grupach jednopłciowych. - Myślę, że to idiotyczna decyzja - zaznacza 20-latka, której nie pozwolono wrócić również do pracy w banku - rzekomo ze względu na jej bezpieczeństwo.

- Powszechny strach działa na korzyść talibów, którzy chcą ustanowić swoją dominację. Nie mają żadnej armii, która mogłaby kontrolować ludzi, ale strach kontroluje wszystkich - mówi jeden z mieszkańców Kabulu w rozmowie z AFP.

Aktywiści walczą o azylantów w UsnarzuGranica przyzwoitości i absurdu. Służby pilnują pasa trawy, a ludzie krzyczą: umieramy

Więcej o: